Luty…

… dobiega końca. Coraz łatwiej się  wstaje, coraz łatwiej żyje razem. A może to zbyt pośpieszna ocena?

Za oknem coraz cieplej, coraz jaśniej, jest nadzieja. Tylko pisać się nie chce. Wam również?

Obrazek

 

Wiosna!

Zaliczyliśmy pięciokilometrowy spacer, zmęczyliśmy psa, a co! Sami się zmęczyliśmy i spaliliśmy po kawałku wczorajszej tarty. Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty…

wiosna.

Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty…. Nareszcie chciałaby się rzec, choć zima tego roku podobała mi się bardziej niż kiedykolwiek. Może to te poranne spacery z Małą Pierdołą po których tak cudnie było wrócić do ciepłego domu i zrobić sobie herbatę z cytryną albo sokiem porzeczkowym.
Morze zieleni za moim oknem (czy ja na pewno jestem w Warszawie?) jeszcze nie rozkwita, jeszcze nawet nie pączkuje nieśmiało, ale ja z nadzieją co dzień rano spoglądam przez okno, że może to dziś, może już…
Sprzedaż domu się komplikuje. Myślałam, że temat odfajkowany, ale jednak nie… nic to… oby mieć tylko takie problemy w życiu.
I jeszcze jedno przyszło mi właśnie do głowy… czas zabrać się za PIT-y.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: