Telenowela.

Trwa nadal, trwała, trwa, sama nie wiem.

Wytrzymałam długo, bardzo długo od 20 grudnia. Nie pisałam, nie dzwoniłam, nie odbierałam, nie odpisywałam. A potem były urodziny, dwie lampki wina i w końcu odpisałam.

W niedzielę wyrwał się pracy i przyjechał na chwilę. Na herbatę.

Wyłuszczyłam o co mi chodzi. Że lubię go i owszem, nawet bardzo. Natomiast nie mamy czasu się spotykać, więc trzymanie mnie na smyczy nie ma sensu. A zatem prośba moja wielka, aby skasował mój numer teraz właśnie przy mnie i żeby więcej się nie odzywał. Kiedy po 32 pytaniach Czy jestem pewna? odpowiadałam wciąż to samo stwierdził, że ok, że to dla niego nie problem. Bo on faktycznie nie ma na mnie czasu. No, bo przecież od września nowa praca, żona, córki, kochanka, kolejne dziecko kochanki w drodze, kumple.

Nie, zdecydowanie nie ma czasu dla mnie i to dla niego nie problem.

Spróbował jeszcze perswazji fizycznej, nie działało – nadal nie znaczyło nie. Wymyślał jeszcze jak to Ja szybko wymięknę i kiedy do niego napiszę, a on wtedy będzie miał ubaw… a i że nie może skasować mojego numeru, bo wtedy nie pozna, że to ja piszę, jak już do niego napiszę. Obiecałam, że się podpiszę – jednak numeru nadal nie usunął.

W końcu poszedł. Zamknęłam drzwi na klucz ostatkiem silnej woli.

3 minuty później

On: Twarda jesteś
Ona: Nie jestem
On: Jesteś

5 minut później

On: A pożyczysz mi rzutnik na dwa tygodnie

I tyle jeśli chodzi o nie bycie w kontakcie i zdjęcie smyczy.

Photo by Catherine Sheila on Pexels.com

27-09-2019, piątek.

Wczoraj wydarzyły się dwie rzeczy, a w zasadzie całe mnóstwo. Ale po kolei.

  • Po pierwsze: Caffe napisała „w sylwestra będziesz sama otwierać szampana”
  • Po drugie zadzwonił telefon i nikt się nie odezwał z drugiej strony.

Poprosiłam o spotkanie, zdenerwowało mnie drugie i pierwsze nieco też. W drodze z pracy spotkaliśmy się na kawę w MCD jak handlarze susbtancji psychoaktywnych.

Im dłużej żartował ze mnie, z mojej pranaoi, im bardziej bagatelizował sytuację i kazał mi wyluzować, tym mniej mówiłam ja, tym bardziej rósł wkurw.

W końcu wziełam kluczyki ze stołu, spojrzałam mu w oczy i poprosiłam o zakończenie tej historii.

A dziś pojechałam na terapię, jednak o tym jutro, dziś już nie mam siły…

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: