Pierwszy anioł.

Prawe skończony. Zapomniałam zupełnie kupić materiał na włosy, a w domu nic nie znalazłam co kwalifikowałoby się do sprucia. Wciąga to. Jak widzicie, w międzyczasie wyprodukowałam bałwankowy wianek, w międzyczasie zamówiłam z Anglii materiały na ciało lalek, to co kupiłam u nas za bardzo się nie nadaje. Nitki rozsuwają się przy przewracaniu małych części. Pewnie gdybym się bardziej postarała, to w końcu kupiłabym odpowiedni materiał, ale leniwa jestem (przecież to wiecie!).

A więc moje drogie Panie, a także bezkompromisowi Panowie – wszelka konstruktywna krytyka mile widziana ;).

 

Ambitny plan…

… w realizacji ( a może mało ambitny).  W przerwach pomiędzy prawdziwą pracą a pracą domową wymęczyłam takie coś:

 

Gdybym nie była ćwierć inteligentna to bym wiedziała, że rogi i uszy koloru różnego powinny być. A nogi i tułów wypycha się baaaaardzo mocno, a nie tylko trochę, żeby materiału zaoszczędzić ;). I, żeby nie było, że od teraz codziennie dwa posty będą!

Łeb urwać Hydrze.

Są rzeczy, których nie lubimy robić albo nie potrafimy robić, albo zwyczajnie nie czujemy się w tej materii. Ja też mam takie, do tych kategorii zaliczają się wszystkie prace domowe ze sprzątaniem na czele. Jak ja tego nie cierpię! Ale co tam, życie to nie bajka trzeba się z nim brać za rogi. Jak się nie pamięta jak się szyło, trzeba się nauczyć od nowa. Więc walczę dziś od rana, od czasu do czasu wyjeżdżając a to po kawałek materiału, a to po jakieś nici, a może guziczki się przydadzą, cholera wielkiej igły też w domu nie ma.

I wywalczyłam, rankiem coś łatwiejszego, popołudniem trochę trudniejszego. Efekty są następujące (proszę się nie śmiać, krytyka tylko konstruktywna!):

narozrabiałam…

… wczoraj. Pan Mąż kazał mi oszczędzać, bo będzie w nowej pracy dużo mniej zarabiał. Jak zwykle nie posłuchałam, nabyłam wczoraj drogą kupna (proszę tylko się nie śmiejcie)  uwaga… tadam… tadam… maszynę do szycia. Wszystko przez Koronkowe arcydzieła. Nawet zaczęłam wczoraj szyć bałwanka z kolekcji Tildy, ale takie malutkie rzeczy są trudne do wykonania. Zwłaszcza jak nie dotykało się maszyny przez ostatnie 20 lat.

Nie brakuje Wam umiejętności nabytych w dzieciństwie, które z powodzeniem stosowaliście, a które na przestrzeni lat zupełnie się zatraciło?

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: