Dawno…

… mnie tu nie było. Okres świąteczny i dwa tygodnie stycznia do urodzin to tradycyjnie nieciekawy okres dla mnie. Owczarka odebrałam Lucka. Jest obłędny.

Jak przeorganizować…

… sobie życie? Wszystko było po nią poukładane. Wychodzenie, przychodzenie… Co mam zrobić z tym czasem po wyjściu męża a przed moim wyjazdem do pracy? Jak zagospodarować te półtorej godziny, nie spoglądając tęsknie na dywan i nie szukając stopą ciepłego pluszaka, który błaga o pieszczotki? Nie będzie łatwo i nie będzie to szybko.

Nie mogę sobie wyobrazić, co czują rodzice po stracie dziecka, jeśli ból po stracie psa jest tak wielki i tak obezwładniający. Człowiek rozpada się na milion kawałków i próbuje pozbierać, i za każdym razem kiedy ktoś zapyta a gdzie mała pierdoła? rozsypuje się od nowa…

Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Mała Pierdoło, tym zniknieniem swoim.
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:
Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.
(…)
Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu,
Nie masz zabawki, nie masz rośmiać sie nikomu.
Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje.

DSC_2986

 

Mała Pierdoła…

… ma się znacznie lepiej. Powrócił błysk w oku, chęć na spacery, pieszczotki i zabawę. Co prawda musimy się z nią obchodzić jak z babunią: jedna tabletka na czczo, 2 x dziennie inna przy jedzeniu, dietetyczna karma i żadnego tłuszczu, ale jest lepiej i najważniejsze, że kuracja przynosi efekty.

Pozdrawiamy Was gorąco!

Mały update ;).

zdjęcie

Po ostatnim sterydzie…

… Mała Pierdoła zaczęła więdnąć. Nie chce się bawić, ucieka przed innymi psami, po 4 siku i kupie tuż za rogiem kończy się i jest nakaz powrotu do domu. o 2:30 w nocy prosi o wyjście. Bardzo dużo pije i jest jakby pękata w strefie żebrowej brzuszka. Jutro jedziemy po pomoc po pomocy. Mam nadzieję, że nie okaże się, że to jednak ten domniemany rak wątroby.

IMG_0739.JPG (2)

Jakiś niedobry…

… pies obudził mnie przed piątą. Ona koniecznie musi wyjść! Z doświadczenia wiem, że jak nocną porą musi, to nic trzeba się zbierać, bo będzie awaria.

Nie tym razem. Nie wiem czy to wyjący wiatr, czy jakaś nerwowość w powietrzu, ale nie chodziło o awarię, ale o zabijanie nudy. W sumie było przyjemnie, pusto, cicho i spokojnie, tylko wicher wył (ciepły na szczęście).

Po powrocie ja pod prysznic, a Mała Pierdoła zaginęła gdzieś… chodzę, szukam… a ona w łóżku – dosypia.

.Obrazek

Te oczy....

… od tygodnia są oazą smutku. W ubiegły piątek zaliczyła dwa sterydy w kręgosłup i od tego czasu jest cicha i spokojna. Podobno wystarczy to na pół roku, ale ja jakoś nie mogę pozbyć się wrażenia, że nie jest dobrze, że boli.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: