12-09.2018, akcja…

…rak odsłona 3 odwołana.


…of the cancer scene 3 has been canceled.

Przypiekamy się…

… w zasadzie młode się przypiekają. Dwa tygodnie temu wróciły z Chorwacji, są pięknie opalona. Ja p, jak wzorowa córka młynarza grzecznie smaruje się faktorem 30. Na szczęście trochę zahartowała już skórę w miejscu w którym nie byłam. Jest niezle.

Dziś N. zrobiła nam pyszny obiad, pęka z dumy kiedy chwalimy każdy kęs. Umieć przyjąć komplement to tez sztuka, której trzeba się nauczyć. Pamiętacie te chwile odliczane do osiemnastki, to poczucie dorosłości niewiele mające wspólnego z rzeczywistością? To już za miesiąc ;). Mam nadzieje, ze będę wtedy w Polsce i będę na imprezie. Osiemnastka, ehhh kiedy to było…

Mamy cudny taras na 2 pietrze z widokiem na Ateny (nawet Akropol widać) i zatokę. Leniwie płyną chwile. Czasami wystarczy być. Tutaj i teraz. Szczęście.

Zbiegi okoliczności.

Mam skłonność do zastanawiania się nad przyczynami i skutkami. Zadziwia mnie zawsze jak życie się układa, na ile mamy w pływ a na ile pozwalamy się porwać zbiegom okoliczności. Czy są szczęśliwe, czy nie to chyba zależy przede wszystkim od nas. Od tego jak je postrzegamy.

Wczoraj Pan Mąż był w Niemczech, podpisać jakąś umowę konsorcjum. Nieważne. Wcześniej już wykombinował sobie w związku z dzisiejszymi poznańskimi spotkaniami, że przyleci w nocy do domu. Długi czas był na liście rezerwowej w końcu okazało się, że dostał bilet.

Układanka zaczęła się sypać od samego rana. Najpierw z godzinnym opóźnieniem wylecieli z Warszawy, skutkiem tego uciekł im samolot do Monachium, w drodze powrotnej uciekł im samolot z Berlina, więc musiał przespać się w tam i rano pociągiem przyjechać do Poznania.

Koniec końców godzinę temu zjedliśmy na śniadanie przepyszną jajecznicę, a popołudniem pojedziemy razem do Warszawy.

Szczęście to czy pech? Dla mnie szczęście, każde wyrwane pięć minuto, to dla mnie szczęście. I delektując się czymś pamiętajcie o tym jak łatwo można zepsuć sobie radości narzekając i biadoląc co by było gdyby…

najlepiej wydane…

… dwieście złotych ostatniego czasu. Poszłam wczoraj do mojej ulubionej Pani doktor, sama wizyta trwa zwykle około 15 minut i nie jest szczytem marzeń żadnej kobiety, ale… ale wczoraj okazało się, że od roku stosuje się lek, który powinien mi ulżyć w cierpieniu! O 12.00 odbieram go z apteki… mam nadzieję, że zadziała u mnie równie dobrze, jak u innych. Lek leczy przyczynę, a nie skutki, więc efekt powinien być trwały.

czas…

… wciąż go mało. Dopiero mail od dziewczyn o pracujących sobotach przypomniał mi, a raczej uświadomił, że kończy się kolejny miesiąc. Zwykle początek roku, zwłaszcza styczeń, ciągnął się jak flaki z olejem. Nie w tym roku.

I problem nie polega na tym, że nie ma na coś czasu. Problem polega na tym, że przestaje się zauważać upływ dni, że wszystkie takie same. Nadmiar przygód dla innych pożądany, ale drugich staje się szarą rzeczywistością. A szara rzeczywistość ma jedną cechę, której nie lubię – zabija marzenia.

Ostatnio brat Pana Męża stwierdził, że my to mamy szczęście, wciąż nam coś się układa. Tylko jakoś nie wziął pod uwagę faktu rozłąki, ciągłych przeprowadzek, stresu z podejmowania ryzykownych decyzji. Szwagier należy do osób, które chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. A tak się przecież nie da. Żeby mieć trzeba zaryzykować, trzeba oddać coś w zamian, choćby pielesze domowego ogniska, choćby spokój ducha po dobrze przespanej nocy. Tak to już jest, że za darmo nic się nie dostaje.

Bo, kochani moi, szczęściu trzeba pomóc, schylić się po pieniążek na drodze, zagrać w lotto, przejść przez drzwi. Od siedzenia na dupie i ciągłego narzekania nic się nie zmieni. Tylko działanie może wprawić w ruch maszynkę do przygód. A wszystko co nam się przydarza jest konsekwencją naszych decyzji i dokonywanych przez nas wyborów.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: