Pozbierałam się,

poskładałam do kupy.

Po wpisie w czerwca poszłam po rozum do głowy. Terapia, zmiana leków, naprawienie kręgosłupa, rozwiązanie zaburzeń hormonalnych pomogło.

Trochę to trwało. Jednak są pozytywne efekty.

Rano staje dbam o śniadanie i ostatnio złapałam się na tym jak przyjemne jest śniadanie i gorąca herbata.

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam na wakacjach z rodziną. Pojechaliśmy ośmio-osobowym składem, 3 pokolenia. Pasowałam do nich, mniej więcej wstawaliśmy, szliśmy na śniadanie, na plaże, posiłki w tym samym czasie. Bez umawiania się i spinki. Dawno nie miałam takiego uczucia, że pasuję.

Opaliłam się. Znowu zaczęłam czytać. Chciało mi się rozmawiać. Postęp.

Photo by Ann H on Pexels.com

2018-12-23

I summoned myself to order. Just in case, to prevent me to change my mind.
I called, I accepted the invitation for New Year’s Eve, I asked what to prepare, what to bring.

Plan to go to sleep for another year in a row and just before falling asleep, feeling sorry for loneliness was a poor plan.

Only we, ourselves, can create a perfect hell. Sometimes, even in some situations, it is often worth fighting against.


Przywołałam się do porządku. Na wszelki wypadek nie pozostawiłam sobie możliwości zmiany zdania. Zadzwoniłam, przyjełam zaproszenie na sylwestra, zapytałam co mam przygotować, co przywieźć.

Plan, aby kolejny rok z rzędu pójść po prostu spać a tuż przed zaśnięciem użalać się nad samotnością był słabym planem.

Tylko my sami jesteśmy w stanie stworzyć sobie piekło doskonałe. Czasem, nawet często w niektórych sytuacjach warto postąpić wbrew sobie.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: