Friday.

Loneliness impresses a more profound mark. I wake up and repeat like a mantra. Accept this. Accept this. The chances are small that you will find. You’re not looking for any more. As a guy who prayed to God that he would make him win the lottery. After a few years, God thundered: „play in…

dla zabicia…

To kill time, I let myself be absorbed in homework. I started cleaning clothes in the closet yesterday. For a moment, a long moment, I had the impression that I was making a bigger mess instead of order. However, today you can see something. I’m ironing shirts, shirts, sweaters, I put it neatly. In two…

brakuje mi… / I miss…

… dziś drugiego człowieka, trochę bardziej niż zwykle. …another man today, a bit more than usual.

Jakie to uczucie…

Stracić zaufanie do przyjaciółki z 30letnim stażem? Przykre. Słucham co gada, jednak pękło w środku, uśmiecham się, czekam aż wyjdzie. Chce mi się płakać. Jeszcze chwilę wytrzymam.

Przygoda z Dorianem w tle…

Zaczęło się niewinnie. Wybrał mnie w Tinderze, ja wybrałam Jego. Cześć.. jak się masz.. co tu będziemy tak pisać.. spotkajmy się… ok, gdzie, o której… ok niech będzie w połowie drogi… zjedzmy kolację… pogadajmy. Gadaliśmy 4h, potem poszłyśmy zobaczyć jaki mam okropny pokój w hotelu. Minęły kolejne 4h. Miesiąc minął… Mam dzisiaj z Tobą randkę?…

Najzabawniej jest…

… wtedy, gdy uświadomisz sobie ile wydałas na terapię przez ostatnie 1/5 roku. Wałkujesz na okrągło jak to dobrze wyjść do ludzi, a kiedy już się zdecydujesz i chcesz się z kimś spotkac i pogadać, to się okazuje, że na całym świecie nie ma nikogo, kto by chciał to zrobić z Tobą właśnie.