Pisałam już?

Że Ojciec ma jednak nawrót raka? Badania pet-ct to pokazały. W środę odstawiam go do szpitala, chyba że na wejściowym covidzie okaże się, że jest chory. Istnieje taka opcja, ponieważ przed szczepieniem przeszedł bezobjawowo (podobnie jak ja) więc teraz też się boję, że test wykaże coś czego nie widać.

Dziś rano Najstarsza przywiozła Ojca do mnie, zresztą sama też została. Od kilku tygodni coraz częściej u mnie śpi. I jest mi z tym super. Zwłaszcza, że jest najmniej gadatliwa ze wszystkich trzech moich bratanic ;).

Ja w ubiegły czwartek zaliczyłam zastrzyk w kręgosłup. Czuję się po nim świetnie. Świat jest piękniejszy. Chce się żyć. Po roku walki z bólem, trudno się oduczyć wykrzykiwania „ała” przy wstawaniu z łóżka, czy zakładaniu skarpetek. W końcu mi przejdzie ;).

Do kompletu jeszcze terapia manualna i fizjoterapeuta, żeby się nauczyć ćwiczeń, które pozwolą utrzymać obecny stan rzeczy, a może nawet nieco poprawić sytuację.

W sumie pomimo wszystkiego dziś jest taki dzień, w którym pomyślałam sobie nie jest tak źle. Może jakoś się wykaraskamy z tego wszystkiego jako rodzina.

Młoda już myśli o świętach i losowaniu „tajnym” kto komu kupuje prezent. W tym roku budżet rośnie do 20pln na łebka ;). Strasznie trudno kupić coś fajnego w tym budżecie, ale w sumie to też frajda z tym powalczyć.

Obyśmy przy wigilijnym stole zasiedli w nie mniejszym składzie niż w ubiegłym roku.

Photo by Anna Shvets on Pexels.com

Powoli…

… do przodu.

Na cito przyjęcie do szpitala nadal się nie udało. Okazało się, że najpierw PET-CT, żeby określić stadium wznowy. Zapewne pomoże to podjąć decyzję, czy w ogóle warto hospitalizować, czy warto walczyć.

Nie oszukujmy się, ostania chemia prawie zabiła ojca a dziś jest 5 lat starszy i dużo słabszy fizycznie.

No nic, nie ma co gdybać trzeba czekać. Wbijamy w sobotę na badanie, później pewnie opis ze dwa tygodnie, wizyta u hematologa za kilka alb i kilkanaście nawet a w tym czasie będzie sobie powoli gasł. Nic na to nie poradzę. Powinnam się z tym pogodzić, jednak tak strasznie trudno jest odpuścić.

Poza tym… poza tym jest ok. Już we wtorek mam wizytę u ortopedy, tym razem z wynikiem rezonansu. I wcale „obrzęk szpiku kostnego” mnie nie przeraża, mam ważniejsze rzeczy na głowie niż jakaś pierdoła ze szpikiem. Zadanie dla lekarza brzmi: ma przestać boleć, najlepiej od zaraz.

Photo by Artem Saranin on Pexels.com

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: