Nikt…

… nie zadba o nas bardziej niż my sami, nikt nie skrzywdzi nas bardziej niż my sami. A zatem, aby przeciwdziałać drugiemu a zwiększać pierwsze nabyłam wczoraj, drogą kupna, kolejny karnet do fitnesowni. W ramach zwiększania prawdopodobieństwa użycia wybieram się dziś do garażu przynależącego do starego miaszkania przeprosić mój rower i zabrać go na nowe….

omg!

Planowaliśmy dojechać do Kórnika, ale udało nam się tylko do Borówca… gdzie zjedliśmy najlepszą włoską pizzę w Polsce. A potem wróciliśmy, na koniec oczywiście złapał nas deszcz. Mam uzasadnione podejrzenie, że jutro zakwasy mnie zabiją ;).

Dupka mi…

… odpadnie. Wydawało mi się, że dużo więcej km dzisiaj zrobiłam, ale tylko wydawało mi się…

Tydzień wakacji…

… dla Małej Pierdoły, która została u babci i dla mnie. Dla zabicia czasu wyprowadziłam z czeluści garażu rower. Pierwszy raz tego roku. Żyję i mam się dobrze ;).

Dawno…

… się nie odzywałam. Z dwóch powodów… po pierwsze: niewiele dobrego ostatnio się dzieje, po drugie: prowadzę innego bloga pod własnym nazwiskiem tym razem i zajmuje mi trochę czasu i chęci internetowej. Męża jeszcze mam, pies jak zwykle kłopoty z kręgosłupem (robimy ćwiczenia rehabilitacyjne), ogród kwitnie, pogoda wymarzona (gorąco!) a mnie samej chce się wyć……

sport…

… to zdrowie? Porąbało tego co to wymyślił. Przejechałam się rowerem po osiedlu i teraz wszystko mnie boli ;). Mała Pierdoła dała upust zadziwieniu pomieszanemu z rozpaczą poprzez przeraźliwe skowyczenie i szczekanie sopranem. Jak to, mojej Pani wyrosły dwa kółka, a co najgorsze nie pachnie jej trop i naj naj gorsze – jest szybsza ode…