A jednak…

… radzenie sobie z porażką, nie jest najmocniejszą stroną niektórych z nas. Tinderowej przemiłej konwersacji ciąg dalszy.

Przecież mógłby usunąć parę i zapomnieć o sytuacji, a jednak z jakiegoś powody pisze do mnie tak:

Niestety.

Nic z tego nie będzie.

  • Pierwsza wątpliwość, facet ma 44 lata i kawaler. Uhm, czerwona lampka.
  • Druga wątpliwość. Wymuskany.
  • Trzecia wątpliwość. Mieszkanie przypomina salę operacyjną. Sterylnie czysto. Aha, znam skądś to… 20 lat życia w muzeum. Nie dziękuję.
  • Czwarta wątpliwość. Imię jak były, pierdoła jak były, pedantyczny jeszcze bardziej jak były.

Nie dziękuję.

Photo by Burst on Pexels.com

Nie wygra…

… ten kto nie gra.

No to idę na randkę w niedzielę. Kawa plus koncert. Tyle, że ma na imię jak były mąż.

Jak?

Spałam 13 godzin, obudziłam się z lekkim bólem głowy. Wolny weekend, hurra.

Jak znaleźć faceta, który nie narzeka, nie jęczy, nie opowiada jaki to jest zajebany robotą, a cały świat przeciwko niemu? No jak? Ze złego klucza ich wybieram, ze złego. W sumie co ich skłania do tego, żeby tak się prezentować na pierwszym spotkaniu?
Gdybym chciała adoptować dziecko poszłabym do innej instytucji a nie portal randkowy.


I slept 13 hours, woke up with a slight headache. Free weekend, hurray.

How do you find a guy who does not complain, does not moan, does not tell what it’s fucking work, and the whole world against him? How? I choose them from the wrong key. Generally, what makes them want to present this way themselves at the first meeting?
If I wanted to adopt a child, I would go to another institution and not a dating site.

Photo by Pixabay on Pexels.com

***

My tu gadu-gadu a ja wczoraj byłam na kawie.
Inżynier, lat 50, rozwiedziony od trzech lat, dwóch dorosłych synów. Zainteresowania: psychologia?!

Posiedziałam dwie godziny. Słuchając o pracy, jego pracy, przez godzinę. A później wywodu na temat zmiksowanej psychologii, parapsychologi, filozofii i fizyki kwantowej.

W sumie spodobał mi się, przy takich racjonalnych czuję się bezpiecznie. Wiem, że nie będzie gadek o uczuciach, a to przecież moja pięta achillesowa.

Dam mu jeszcze jedną szansę. Jeśli na drugim spotkaniu nie będzie chciał mnie poznać, a to wczorajsze nie było objawem zestresowania, to wtedy zrezygnuję.

PS. ma jedną ogromną wadę – ma tak samo na imię jak były mąż.


We are here chat-chat and I was on coffee yesterday.
Engineer, 50, divorced for three years, two adult sons. Interests: psychology?!

I sat for two hours. Listening to work, his work, for an hour. And later on the subject of mixed psychology, parapsychology, philosophy and quantum physics.

In total, I liked it, I feel safe with such rational ones. I know that there will be no talk about feelings, and this is my Achilles heel.

I’ll give him another chance. If he does not want to meet me at the second meeting, and yesterday was not a symptom of stress, then I will quit.

PS. has one huge disadvantage – it has the same name as a former husband.

Photo by Rakicevic Nenad on Pexels.com

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: