Miało być…

… o tym, że dwa marzenia mam. Żadne z nich się nie spełni. Co nie przeszkadza marzyć dalej. Jedno to poleciec w kosmos. Szanse mniej niż znikome. Drugie, abyś stanął u drzwi z walizką, na dłużej. Szanse znikome. No cóż, każdy z nas ma jakieś nierealizowalne marzenia. Ja też.

A jednak dzień zaczął się tak pięknie. Gorący prysznic (nikt mnie nie opieralał, że za długo wode leję). Nawet śniadanie, do śniadania doskonała muzyka, brak korka w drodze do pracy, kolejny najGENIALNIEJSZY pomysł w głowie. Jaki? Jak już się przeprowadzę do rodzinnego miasta złoże papiery, abym mogła być rodziną zastępczą.

Pomyślałam, że to w zasadzie zaspokoiłoby wszystkie moje potrzeby. Potrzebę poczucia sensu, wartości każdego oddechu, bycia potrzebną, dawania, uczenia, bycia częścią większej całości, bliskości, bycia zajętą. W zamian kłopoty, wrażenie sensu, wrażenie bycia potrzebną, realna zajętość, bliskość, dalekość, często złość, bezradność i zmęczenie a na dokładkę poczucie więzi, bycia częścią większej całości.

Bo to drugiego człowieka mi brak najabrdziej.

Marzę…

… o ucieczce do Australii. Badam w sobie, czy to dobry pomysł… Na pewno ułatwiłoby to nieodpowiadanie na wiele głupich pytań typu: Przecież nic po Was nie było widać? Tak Wam się dobrze powodzi, po co Ci ten rozwód? Ma kogoś? Ty kogoś masz?

Podczytuję od dłuższego czasu http://careerbreak.pl/, a marzenie rośnie… jak zarodek, jedna komórka, dwie i już za chwilę przez podział miliony… Cóż, nie należę do ludzi, którzy zastanawiają się długo… Niemniej z tym marzeniem poczekam, do soboty… do powrotu męża, zobaczymy do jakich wniosków dojdzie przez ten tydzień.

Po pierwsze: zacznij marzyć.

Nie ma innego sposobu na spełnienie marzenia jak wymyślenie go. Pokochanie całym sercem, oddanie mu swoich myśli i żywotności. Kiedy mamy za sobą ten banalnie prosty i jednocześnie heroiczny akt reszta jest małym piwkiem.

Nawet nieświadomie codziennie robimy coś by być bliżej spełnienia. Dokładamy puzelek do układanki. Jeśli myślicie, że marzenia spełniają się same za sprawą czarodziejskiej różdżki to jesteście w głębokim błędzie. Aby marzenie się spełniło, trzeba o nie walczyć. I co z tego, że boli, co z tego, że wysiłek, co z tego, że… nie wiem co.

Któregoś dnia następuje spełnienie. Ot tak po prostu, a w sercu gości radość.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: