Tuesday, 18.12.2018

Życie to dziwna maszynka. A świat jest mały. Mijamy ludzi przypadkiem, przy okazji, mimochodem. Któregoś dnia siedzimy przy jednym stoliku, popijamy kawę, poznajemy się bilżej. Przypadkiem. Tylko ten jeden raz. I idziemy dalej. Do swoich spraw, do swojego życia.

Wczoraj usłyszałam mądre zdanie. Nie do końca je pamiętam. Mniej więcej szło tak: ” w miłości nie trzeba być bogatym, inteligentnym, kreatywnym. W miłości wystarczy być.”


Life is a strange machine. And the world is small. We pass people by accident, by the way, despite the walk. One day we sit at one table, drink coffee, get to know each other more. Accident. Only this one time. And we go further. For our affairs, for our life.

I heard a wise sentence yesterday. I do not quite remember them. More or less, „you do not have to be rich, intelligent, creative in love, it’s enough to be in love.”

Być może… / Maybe…

Być może okażę się dziś największą frajerką na świecie. Nie szkodzi. Wart ryzyka. Każdy cal. Sushi, wino, szpilki i takie tam…

Jak pisałam rano Nadzieja, stara suka, kąsa mocno.


Perhaps I will be the biggest sucker in the world today. Does not matter. Worth the risk. Every inch. Sushi, wine, pins and stuff …

As I wrote in the morning Hope, an old bitch bites hard.

Po trzech

… godzinach snu, prysznicu, wtórze Dire Straits doznałam olśnienia.

Przecież ja dokładnie wiem co znaczy kochać. Czas przestać udawać, ze nie…

Przyglądałyśmy ze średnią zdjęcia od 2007 roku w trakcie lotu. Płakałyśmy ze śmiechu wspominając różne wyjazdy i to jakie były milusińskie na przestrzeni tych lat. Potem zapakowałem je w Berlinie do auta. Miały zagadywać mnie żebym nie zasnęła. Plan planem… natura naturą, po 24 godzinach na nogach zasnęły zanim zdążyłam wyjechać z parkingu. Po drodze tankowałem, wracając do auta, zmęczona ponad miarę z perspektywa kolejnych 160km za kołkiem, patrzyłam jak śpią. Dojechałyśmy do mnie przed 3:00. O 6:00 zadzwonił budzik i odwiozłam je na dworzec. Postałam na zakazie jeszcze chwilkę patrząc jak odchodzą.

Wiem co czuje kiedy myślę o nich, kiedy z nimi jestem, nawet jeśli nie umiem tego nazywać i o tym mówić, to wiem co to jest i już nie boję się do tego przyznać.

To miłość, bezwarunkowa, w każdym momencie, na każdej długości czy szerokości geograficznej.

Mam to, złapałam i tego się przytrzymam.

https://goo.gl/forms/yvBciCzOjNpo0DSI2

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: