31-01.2011, zagubione-znalezione.

Nie, żebym musiała znowu powiedzieć a nie mówiłam. Portfel oczywiście się znalazł, ale kiedy pytałam czy nie upchał go gdzieś w swoim pedantycznym amoku, to robił mi awanturkę. Jutro powinnam go mieć u siebie, uff… Zwłaszcza, że w środę rano jedziemy w góry.  W weekend znalazłam klienta na moje auto. Dlaczego? Ponieważ w sobotę odkryłam…