Wczoraj…

… byłam u dentysty. Popłakałam się.

Wchodzę, a tam tak:

nie dla…

… ludzi o słabych nerwach dzisiaj. Jeśli nie czujesz się na siłach po prostu nie czytaj dalej.

Dzień zaczął się piękną pogodą, sutym śniadaniem i ogólnym nastrojem poddenerwowania, który towarzyszył mi od ubiegłego piątku. Na czym polega sute śniadanie? Szukasz resztek w lodówce, w moim przypadku to dwa plastry szynki i pół oscypka oraz dwa jajka oraz chleb od soboty. Szynkę podsmażasz na patelni pokrojoną drobno, dwa jajka wcześniej rozmąciwszy w miseczce wlewasz na patelnie kiedy szynka jest już złota. Do tego kroisz w dość grubą kostkę oscypka i dodajesz go pod koniec smażenia omletu (jeśli nie chcesz, aby ser się rozpuścił zanadto.). Zawijasz omlet w piękny rulonik, smarujesz majonezem (ketchupem, tylko wtedy gdy chcesz zabić smak jedzenia) i wcinasz z apetytem zapijając mocną, słodką herbatą i przegryzając czerstwawym chlebem. Wiesz, że dziś to Twój ostatni posiłek,

A potem? Potem wsiadasz w auto, jedziesz 25 minut, siadasz na fotel i pozwalasz sobie wyrwać pękniętą, prawą górną piątkę… bye, bye piątko.

Zaczęło boleć jakieś 20 minut po wyrwaniu i cały czas boli… buuuuuu… niech mnie ktoś utuli ;).

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: