Szczepienie.

Od kilku miesięcy chodziła i mówiłam, że się nie zaszczepię. Covid w listopadzie przeszłam bezobjawowo, gdyby nie wynik testu myślałabym, że to tylko migrena.

Cała moja rodzina przeszła bezobjowo, łącznie z ojcem (72) po chłoniaku ośrodkowego układu nerwowego i ciotką (73) ważącą 43 kg anorektyczką.

Ale…

Zapisałam się i zaszczepiłam, nie z obawy przed chorobą, a z chęci wyjścia z więźnia jakim jest maseczka, zakaz podróżowania, zakaz pracy w biurze pełnym zespołem, brak możliwości pójścia do fryzjera, na koncert, do kanjpy.

Im więcej nas się zaszczepi tym szybciej przestaną nas kontrolować.

Termin był bardzo szybki w sobotę w nocy (mocno w stanie wskazującym, na imprezie) zapisałam się już na piątek.

Zero jakichkolwiek objawów po szczepionce, poza delikatnym bólem ręki przy próbie spania na lewym boku. Dwójka moich przyjaciół podobnie. Ciotka podobnie. Jedyne co nas łączy wszyscy byliśmy chorzy.

Miała być astra-zeneka, był pfizer i szczerze.. szczerze to mi to w ogóle nie robi.

Photo by cottonbro on Pexels.com

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: