22-10.2019, wiedźma.

Twardo od piątku się nie odzywam, on zresztą też. Zainstalowałam sobie wczoraj konto na Badoo. Co mi tam, kocham udowadniać sobie, że nie ma amatora na tego potwora.

Jakoś przypadkiem wpadł mi w oko facet z mojego rodzinnego miasta. Pogadaliśmy, umówiliśmy się na czwartek na kawę. Pomyślałam, skoro mam urlop, to zadzwonię do przyjaciółki z podstawówki, pojade wcześniej i ją odwiedzę.

Wspomniałam o randce, wymieniłam imię i wiek. A ona.. a wiesz jest taki małomiasteczkowy tulipan, który naciąga laski na kasę. Koleżankę z pracy tak porobił…. roześmialam się, no co ty takie przypadki się nie zdarzają.

Nie?

Wysłałam Ewie zdjęcie. W odpowiedzi przychodzi wiesz to zdjęcie jest u mojej znajomej w domu. Daj chwilę, sprawdzę co i jak.

Po 20 minutach dzwoni. Wiesz to on…

Miało być tak pięknie. Wyszło jak zawsze. Pies na psycholi. Suka raczej. I jak się przekonać do kolejnej próby?

Mam nadzieję kobiety, że ja wyrabiam normę za Was wszystkie. A Wam przypadają te lepsze kąski.

Projekt…

Projekt „portale randkowe” nie wypali.

Jestem tego prawie pewna (prawie, bo nadzieja się uparcie tli).
Z jednej niezwykle ważnej przyczyny. Ja do niego/nich nie piszę, czekam aż on/oni napiszą. A on/oni robią dokładnie to samo tylko w przeciwną stronę.

Impas.

Pozostaje pracować więcej, wracać do domu później, nie karmić się złudną nadzieją, że tam gdzieś jest ktoś… kto… chciałby taką mnie.


The project „dating sites” will not work.

I’m almost sure (almost, because hope is stubbornly smouldering).
One extremely important reason. I do not write to him, wait until he/they write. And he/they do exactly the same in the opposite direction.

Deadlock.

It remains to work more, come home later, do not feed on the illusory hope that there is someone somewhere … who … would like me like me.

Photo by freestocks.org on Pexels.com

Przyznam się… / I admit …

… co mam się nie przyznać.
Przeprosiłam się z Tinderem i jeszcze Badoo jakieś uruchomiłam.
Masakra piłą mechaniczną.

O ile można założyć, że na Tinderze znajdę kogoś z podobnego levelu, to na Badoo kwiatek kwiatka „popycha”.

  • Cała seria gości bez koszulek na zdjęciu profilowym. Patrzysz z niedowierzaniem i się zastanawiasz co autor miał na myśli? Targ mięsa na rzeź, czy co.
  • Kolejny sort to Panowie z rybą. Naprawdę z RYBĄ Panowie? Po co ta ryba?
  • Jeszcze są Ci, którzy wstydzą się poprosić kogoś o zrobienie zdjęcia i robią sobie je sami, w lustrze, w KIBLU. Panowie naprawdę nie macie kumpli?

Jedni o sobie nie piszą ani słowa, drudzy całe wypracowanie, jeszcze inni mają tyle żalu do porzednich partnerek, że opis siebie zamykają w żądaniach, oczekiwaniach i założeniu, że urodziłyśmy się tylko po to, aby zrobić im krzywdę.

Nie mam nadziei na trafienie, jednak nie mam też innego wyboru.
Pracuję. Nie imprezuję, nie wychodzę na miasto, jestem samotniczką.

Może jakimś cudem…


… why not.
I apologised to Tinder, and I started up some Badoo.
Chainsaw Massacre.

While it can be assumed that on Tinder I will find someone from a similar level, on Badoo, a flower „pushes” the flower.

  • The entire series of guests without shirts in the profile picture. You look in disbelief and wonder what the author meant? A meat market for slaughter or something.
  • The next sort is the gentleman with fish. Really with FISH, Gentlemen? Why fish?
  • And the last who are ashamed to ask someone to take a picture and do it themselves, in the mirror, in TOILET. Gentlemen, you really do not have buddies?

Some do not write a word about themselves, others have a whole essay. Next have so much regret to their previous partners that the self-description closes in the demands, expectations and assumption that we were born just to hurt them.

I do not have hope for a hit, but I have no other choice.
I’m working. I do not party, I do not go out, I’m a loner.

Maybe somehow …

 

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: