Wczorajszy…

… dzień był cudowny. Bawiliśmy się w dom. I było niezwykle. Najcudowniejsze są proste rzeczy. Wspólne przygotowywanie posiłku, montowanie szafki, gra w scrable. Trudno było się rozstać. Kiedy podałam mu zapasowego pilota go garażu, chwilę popatrzył a potem wziął. I tyle. Od dziś wakacje u mnie Tata, Ciotka i Średnia. Ja chcę do pracy, ja…

W piątek…

…przetestowałyśmy zdalne imprezowanie. Jedna koleżanka była u mnie, dwie pozostałe dołączyły na whatsappie. Bawiłyśmy się nieźle. W sumie to miało nawet chyba dobry wpływ na imprezę. Byłyśmy skupione na rozmowie. Posiedziałyśmy ze 3h. Ja z Anką obaliłyśmy prawie 0,7 whisky, co było nieziemskim błędem. Odchorowywałam całą sobotę. Następnym razem ja polewam. Wam jak idzie kwarantanna?…

Miłość.

W czasach zarazy. No dobra, nie miłość, seks. Do końca miesiąca poprzednie mieszkanie jest wolne więc mamy sie gdzie spotykać. A, że jedno uwięzione w domu, drugie w jednostce, to udaje się to całkiem często. Co będzie później… ??? Hmm…

Sprawnie.

Idzie przeprowadzka. To takie chwile kiedy cała rodzina się konsoliduje i wszyscy pomagają, i jeszcze mają z tego fun. W piątek najstarsza bratanica miała lekcje tylko do 9:30 więc wróciwszy ze szkoły spakowała mojego ojca do auta i przyjechali do mnie. Składałyśmy dwumetrową szafę, pisałam juz zresztą o tym. W sobotę, ja od siebie, dwie…

Padam.

Na twarz. Przeprowadzka, zapieprz w pracy. Byle do piątku. Wyczekany urlop, co nie oznacza wypoczynek. Dziś trochę odpocznę. Czekam na szafy z Ikea. Uziemiona, z kompem na kolanach spoglądam przez okno i zastanawiam się co dalej. Jak to będzie mieszkać z ciotką, jaki pies, czy wyrobię finansowo. Zwykłe życie, zwykłe myśli, słońce świeci, wiosna idzie….