Jakiś…

czas temu poprosiłam pana od taras^w i parkietów o odświeżenie mojego tarasu. Przez dwa lata jak tutaj nie mieszkałam deski porosły porostami. Nikt o nie nie dbał. Mineły dwa miesiące od czasu jak powiedział, że w przyszłym tygodniu przyjedzie i za 2 tysiące ogarnie temat. Dziś rano wstałam w odpowiednim nastroju, pożyczywszy od brata stosowna…

Jeśliś jest prawdą…

Autorem wiersza jest MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA Je­śliś jest praw­dą, przyjdź do mnie bez słówi weź w Twe ręce wszyst­ko co dać mogę,lecz je­śliś snem jest po­środ in­nych snów,och! to sa­mot­ną puść mnie w dal­szą dro­gę. Czy wiesz, co zna­czy być jak bia­ły bez,któ­ry ku słoń­cu wy­prę­ża się cały,i tak już za nic nie chcieć wię­cej łez? –Patrz…

No i…

Doigrałam się. Pierwsze w życiu leczenie kanałowe. Auć.

O?!

Kto by pomyślał. Wiedźmin i Yennefer. Pasuje idealnie. Tęsknie. Dziś bardziej niż zwykle.

Wczoraj…

… byłam u dentysty. Popłakałam się. Wchodzę, a tam tak:

Skutek…

… uboczny epidemii? Koledzy w pracy zgolili brody. Niektórzy dość mocno stracili na atrakcyjności. Jak dobrze być w biurze.

smutno…

… mi dzisiaj bardziej niż zwykle.

Tak sobie…

… pomyślałam, że po majówce życie pewnie wróci do normy. Wrócimy do pracy, do szkół, biegania za wszystkim i niczym. Jaki będzie świat po emidemii, jacy będziemy my? Jak szybko wrócimy do bycia bezmyślnym konsumentem, czy zniweczymy zacieśnione dzięki pobytowi w domu więzi? Najstarsza młoda odebrała dziś świadectwo ukończenia technikum. Matura 8 czerwca. Pamiętacie ten…

Dawno…

… temu skasowałam konto na Facebooku, jednak wciąż jeszcze miałam na Instagramie. Jednak i ten czas się kończy. Powód jest jednocześnie irytujący i zabawny.

Wczoraj

dałam się namówic Patce na nagranie TikTok’a. zajęło nam to ze 20 minut. Po godzinie oglądalnośc była na poziomie 5000 tysięcy wyświetleń, potem juz było gorzej. Dziś jest 280 tysięcy. Młode nie spłały całą noc tylko patrzyły na statystyki. Internet oszalał. https://www.tiktok.com/

Słuszne…

… decyzje skutkują u mnie w dość oczywisty sposób. Kociokwik w głowie się uspokaja. Uspokoił się i tym razem. Z dnia na dzień. W zasadzie z godziny na godzinę. Drugi symptom to spanie. Dwie cudownie przespane kamiennym snem noce.

I tak

Ta opowieść dobiegła końca. Skasowałam mu w telefonie swój numer, historie whatsaapa, smsy, nieodebrane i odebrane połączenia. Mam nadzieje ze nie wygoogluje jak to odtworzyć.

Siedzę…

… naga na łóżku. Popijam whisky z cola, aby zagłuszyć myślenie. Pończochy samonośne i szpilki. Banał. No cóż jeżeli mu to pomaga, niech ma. Kradzione chwile. Czekam…

Tyjemy

Z prędkością światła. Właśnie wyciągnęłam szarlotkę z pieca. Za chwile pewnie zniknie.

Wczorajszy…

… dzień był cudowny. Bawiliśmy się w dom. I było niezwykle. Najcudowniejsze są proste rzeczy. Wspólne przygotowywanie posiłku, montowanie szafki, gra w scrable. Trudno było się rozstać. Kiedy podałam mu zapasowego pilota go garażu, chwilę popatrzył a potem wziął. I tyle. Od dziś wakacje u mnie Tata, Ciotka i Średnia. Ja chcę do pracy, ja…

W piątek…

…przetestowałyśmy zdalne imprezowanie. Jedna koleżanka była u mnie, dwie pozostałe dołączyły na whatsappie. Bawiłyśmy się nieźle. W sumie to miało nawet chyba dobry wpływ na imprezę. Byłyśmy skupione na rozmowie. Posiedziałyśmy ze 3h. Ja z Anką obaliłyśmy prawie 0,7 whisky, co było nieziemskim błędem. Odchorowywałam całą sobotę. Następnym razem ja polewam. Wam jak idzie kwarantanna?…

Miłość.

W czasach zarazy. No dobra, nie miłość, seks. Do końca miesiąca poprzednie mieszkanie jest wolne więc mamy sie gdzie spotykać. A, że jedno uwięzione w domu, drugie w jednostce, to udaje się to całkiem często. Co będzie później… ??? Hmm…

Praca…

… zdalna. Jak u Was? Zostalicie w domach?

Sprawnie.

Idzie przeprowadzka. To takie chwile kiedy cała rodzina się konsoliduje i wszyscy pomagają, i jeszcze mają z tego fun. W piątek najstarsza bratanica miała lekcje tylko do 9:30 więc wróciwszy ze szkoły spakowała mojego ojca do auta i przyjechali do mnie. Składałyśmy dwumetrową szafę, pisałam juz zresztą o tym. W sobotę, ja od siebie, dwie…

Pięć.

Godzin składałyśmy wczoraj z młodą szafę. Wymyśliłam sobie przesuwane drzwi, a to znacznie utrudniło sprawę. W międzyczasie doszłyśmy do wniosku, że otworzymy firme i bedziemy montowac meble z ikea. Dobrze nam poszło. Dzisiaj jedziemy po ciotkę. Wracamy tutaj, jeśli damy radę to jeszcze wskoczymy na poprzednie mieszkanie zgarnac reszte rzeczy. Kręgosłup mnie boli. Spać mi…

Padam.

Na twarz. Przeprowadzka, zapieprz w pracy. Byle do piątku. Wyczekany urlop, co nie oznacza wypoczynek. Dziś trochę odpocznę. Czekam na szafy z Ikea. Uziemiona, z kompem na kolanach spoglądam przez okno i zastanawiam się co dalej. Jak to będzie mieszkać z ciotką, jaki pies, czy wyrobię finansowo. Zwykłe życie, zwykłe myśli, słońce świeci, wiosna idzie….

Kara.

Zwykle jakaś się pojawia, za grzechy. Z grzech rozwiązłości zwłaszcza. Przytargał mi zapalenie pęcherza. I jeszcze się kłóci, że to nie on. Święty Mikołaj pewnie albo raczej Zajączek, wielkanocny. Nie mogę się doczekac poniedziałku. Najemca opuści stare-nowe mieszkanie i będę mogla zacząć się przeprowadzać. Wziełam jeszcze kilka dni urlopu. Nie dlatego, że potrzebne – a…

Plan…

… był taki, że Iza miała zabrać wczoraj mój telefon a ja dziś miałam pojechać po niego po wytzreźwieniu. Jednak. Jednak półtora wina później… telefon został. Jak tylko wyszły poszedł jeden sms, 14 minut później stał pod drzwiami. I tyle z misternego planu i tygodni ciszy. Siedzę teraz tu z bananem na twarzy. Wiem, że…

Jasno.

Rano i wieczorem. Nie wiem jak Wy, ja funkcjonuję już lepiej. Nie mogę się doczekać wiosny i zrzucenia tych ciężkich butów. Odwieszenia kurtki na kołek. Przeprowadzka w majowy weekend, a potem się zobaczy, jakoś to będzie… choć wolałabym jakość od jakoś. Update 12:04: przeprowadzka już w marcu :). Gdyby tak można było wyłączyć niektóre obszary…

Miej odrobinę…

wiary we mnie. Trzeci tydzień ciszy. W głowie ruletka. Póki co obstawiam czarne. Co jeśli wypadnie czerwone? Wytrwam? Oby. When the road gets darkAnd you can no longer seeJust let my love throw a sparkAnd have a little faith in me And when the tears you cryAre all you can believeJust give these loving arms…

No to.

Zostaje. Wczoraj miałam rozmowę na podsumowanie okresu próbnego. Dostałam co chciałam a nawet więcej. Nie spodziewałam się 20% podwyżki i propozycji zostania szefową wszystkich PM dla całej grupy w Polsce. Życie jest piękne, jeśli mówimy o pracy. Natomiast co do reszty… w głowie wybrzmiewa mi kawałek „no chodź, chodź ze mną do łóżka…”. Wytrwam.

Wytrwaj.

Błagam cię, wytrwaj. Zmień temat, myśl na inny. To nie tęsknota, to nie boli. Weź ksiązkę poczytaj, idź spać, pograj, upij się, weź procha na spanie, ale wytrwaj. Po prostu wytrwaj.

Słowo,

się rzekło. Kobyłka u płotu. Na koniec kwietnia przeprowadzka. Wracam do starego mieszkania. Ojca siostra ze mną zamieszka. Najjaśniejszym punktem tej historii jest to, że…. …. KUPIĘ PSA, jak tylko ciotka się wprowadzi. Tadam !!

Orkan.

Sabina, deszcz, wiatr, ponurość, galopujący PMS, pusta lodówka, ale przede wszystkim ciągła walka ze sobą, aby nie odblokować numeru. Przespałam cały weekend, prawie, a jestem zmęczona, jakbym u dziadka na wykopkach cały tydzień harowała. Jutro będzie lepiej. Powiedzcie, że jutro będzie lepiej.

Nie.

Nie mogę zasnąć. Dziś zmarła koleżanka, lat 43, na zawał. Dwóch synów, mąż, rodzice, pies i kot. Jeszcze ktoś spróbuje mnie przekonać, że trzeba realizację marzeń odkładać na później, a teraz to tylko ciułać i pracować, pracować i ciułać, narzekać, odkładać na później? Uhm.

Prostota.

Pasta jejczna (sama zrobiłam!) plus szczypta (raczej dwie) pieprzu cayenne (oprócz czarnego). Proste i genialne. Pycha! Upraszczanie to moja ulubiona metoda w pracy. Nie komplikuj rozwiązań, nie muszą być wyrafinowane, to nie pokaz mody od couture. Mają być natomiast skuteczne. Naczelna moja zasada dąż do standardu, raz wprowadzane dane, wielokrotnie wykorzystywane, współdzielenie, współpraca, udostępnianie. Czy…

Legion.

Wkręciłam się, porąbane zdrowo, jednak oglądam. W międzyczasie zaliczyłam Ragnarok, krótki serial. Skandynawska produkcja, nordyckie mity, wszystko co lubię w jednym. Wczoraj, jakimś cudem, zebrałam się w sobie i pojechałam na jogę. Jutro pewnie będę ryczeć od zakwasów. Dziś jednak czuję się nieźle. Mimo, że to już kilka tygodni jak wróciłam do leków nadal kiepsko…