Pamiętacie…

… żołnierza? Hmm.. tak sie porobiło, że od soboty dużo robimy wszystkiego razem.

I coś nie daje mi spokoju. Wczoraj jak filip z konopii wyskoczył z tym, że mnie kocha. Pierwszy raz zignorowałam, drugi raz udałam, że nie słyszę. W końcu prosto z mostu prosto w twarz wali takim tekstem.

A ja, ja no cóż nie byłam bym sobą gdybym nie powiedziała: „to dobrze?„.

Dlaczego akurat teraz, dlaczego ja i co ma to na celu?

Nie wiem.

Photo by Olya Kobruseva on Pexels.com

Co dziwne…

… w trakcie dwóch rozmów z lekarzem rodziinym ani przez moment nie padło nawet jedno słowo o tym jak mam się leczyć. Siedze więc w domu, nic nie robię, a raczej dostaje na łeb od nic nie robienia i zastanawiam się do dalej. Do niedzieli izolacja a potem co? Mogę pojechać do firmy, bo już jestem zdrowa? Obłęd.

Photo by Miguel u00c1. Padriu00f1u00e1n on Pexels.com

W środę…

… przed urlopem przywiozłam ojca do siebie. Brat miał potwierdzony COVID więc zadzwonił, żebym go zabrała. Za późno myślę sobie. Dwa dni poźniej zaczeło mnie palić w oskrzelach, trochę bolała głowa, w okolicach 11.01 straciłam węch.

Umówiłam test przez internet no i w czwartek pojechaliśmy się zbadać. Wyniki były 13.11 – oboje chorzy. Ojciec zero objawów. Ja praktycznie też. Nadal nie mam ustalonego terminu izolacji więc nie wiem czy dzis home-office czy jestem na L4.

Pani z sanepidu mówiła, że termin ustali rodzinny. Rodzinny, że sanepid.

I to tyle przyogdy z covidem. Oby każda grypa przechodziła tak łagodnie.

Photo by Nataliya Vaitkevich on Pexels.com

Wypoczełam…

… w ten weekend, sprawiłam sobie masaż taki dla przyjemności a nie dla zdrowia. Choć dla zdrowia to on tez był. Zapach lawendy i dotyk drugiego człowieka podziałał kojąco.

W czwartek kontrolnie porozmawiałam z terapeutka. Od pewnego czasu zauważyłam, że kupuje do domu jedzenia, ale go nie jem. Leży w lodowce tak dlugo aż wyrzucam. Praktycznie żylam tylko obiadem w pracy, kawż i wafelkami z automatu na śniadanie. Choć było w domu jedzenie nijak nie znajdowalam ochoty, aby o siebie zadbać.

Ciekawe skąd się biorą te dodatkowe kilogramy.

W tym tygodniu moja kolej na homeoffice. Zacznę od zakupow. A potem jakos to bedzie w koncu za tydzien urlop. Zmęczona jestem.

Photo by Karolina Grabowska on Pexels.com

Do ósmego…

… listopada zapewne nie odwołają czerownej strefy. Swoją drogą ciekawe jak 1 listopada czarni opykają. Choć słyszałam w radio, że wirus w kościołach nie działa i tam w dużych grupach spotykać się można.

Jestem zmęczona. Potrzebuję tego urlopy od 10 miesięcy pracuję na najwyższych obrotach. Jeśli zostanę w domu to i tak będę pracować, bo lepsze to niż nuda.

Załamka. Załamka do kwadratu.

Photo by Karolina Grabowska on Pexels.com

Nie, nie, nie…

Nie pisz do mnie SMS-ów. Nie odpiszę

Nie chce pracować z domu, ale będę.

Nie wiem, nie umiem, nie rozumiem.

Do niczego się nie nadaję..

Photo by Andrea Piacquadio on Pexels.com

W jednym

Były mąż miał 100% racji. Jestem idealnym pracownikiem korporacji. Siedząc na przeciw zarządu, sami mężczyźni btw, patrzę im w oczy i mówię z cała stanowczością „nie”. Kocham ten moment.

Po koszmarnych…

… nocnych przygodach wiem, ze z mojego ulubionego chinczyka nie zamowie juz nigdy.

W ogole trudno sie bedzie przekonac do zamawiania jedzenia. I tu zapala sie zaroweczka czerwona, ktora juz od dluzszego czasu blyskala niesmialo na czerwono. Cos jest nie tak z jedzeniem. Prawie nie jem w domu, nawet jesli zrobie zakupu to jedzenie sie marnuje, lezy w lodowce tak dlugo az minie termin waznosci albo zwiednie i nie nadaja sie do jedzenie.

Otwieram lodowke i zamykam ja zajrzawszy do środka. Znajduje wymowke, ze beda gary, ze w zasadzie to jesc mi sie nie chce, ze zrobie sobie cos do picia. W pracy jem tylko obiad, cokolwiek podadza, bez szalu, bez radosci.

Co ciekawe wciaz tyje… moze powinnam sie na jakies badania udac.

A juz na pewno na wizyte do terapeutki, od kilku tygodni o tym mysle i wciaz jeszcze sie nie umowilam.

Photo by Josh Hild on Pexels.com

Buuu…

… ponownie homeoffice. I super, i fajnie, i beznadziejnie, i strasznie. Wszytko jednocześnie oczywiście. Bo przecież na drugie mam ambiwalencja. A nie, to na trzecie. Na drugie mam leniwa.

Co u Was? Też jesień i coraz krótsze dni?

Po tym jak odwołali wyjazd do Jordanii koleżanka namówiła mnie na wczasy odchudzające w Jastrzębiej Górze. Niestety nad morzem, nie w górach, ale przynajmniej nie pojadę sama. Odchudzać to ja się zapewne za bardzo nie będę i pierwsze co zrobię to obcykam jakąś fajną kanjpę albo maka. Ale chociaż się poruszam trochę, pomasuję, po odmaczam w basenie.

Jeszcze miesiąc do wyjazdu, nie mogę się doczekać.

Photo by Burst on Pexels.com

Efekt uboczny…

… bieżni choć nieoczekiwany, to jest bardzo pożądany.

Nie robię wiele. Co dwa, czasem trzy dni wskakuję zrobić 3km spacerkiem albo 30 minut, zależy od nastroju. A mimo to tłuszcz z brzuch znika.

Poprawa nastroju +100.

Ćwiczenia plus leki zrobiły swoje. Nareszcie mogę funkcjonować jak człowiek. Bez strachu przy każdym ruchu.

Photo by Li Sun on Pexels.com

Byłam dziś…

… na pogrzebie ojca przyjaciółki. Były maż również był .Widziałm go pierwszy raz od 2,5 roku. Jakiś taki zabiedzony, włosy zapuszczone, ubrania jak po starszym bracie, znowu przytył i nieco się postarzał.

Powiedziałm cześć i minęłam ich wszystkich. Wykluczyli mnie a teraz czekali, aż podejdę i pogadam jak kiedyś?

Pamiętacie jak pisałam, że kiedy się rozwodzisz, to tracisz nie tylko męża ale i przyjaciół. Dziś to bardzo odczułam.

Jedyna satysfakcja, że ja w przeciwieństwie do niego wyglądałam jak milion dolarów. A podobno kogoś ma… nie wyglądał. Marna to satysfakcja, marna.

Potem zaczeło padać. I zrobiło się szaro a poczucie beznadzieji potegowała nieprzespana noc. I żal, że spróbowałam wejść drugi raz do tej samej rzeki.

Żołnierz wczoraj przyjechał. Nie zostało już nic z tego zauroczenia, nic. Chociaż tyle, że wiem.

Photo by Mike on Pexels.com

Po miesiącu…

… nierównej walki poszłam do lekarza. Dostałam leki. Ból odszedł w niepamięć. Od wczoraj czuję, że żyję i nie jest to cierpienie. Na wszelki zrobię jeszcze rezonans i zobaczymy co dalej.

PS bieżnia jest super.

Photo by Pixabay on Pexels.com

Przyjechała…

… bieżnia. Muszę chodzić, żeby poprawić stan kręgosłupa. Że będę spacerować po okolicy, nie ma co liczyć. Gdybym chciała, to bym to robiła, a nie robiłam. Z bieżnią jest szansa. Plan w tym tygodniu codziennie 3km, od przyszłego 5km. Nie wiem jak wytrzymam prawie godzinę idąc… co zrobić z głową, jakie zajęcie dla rąk w tym czasie? Nie ma klawiatury.

Póki co uruchomiłam bieżnię na kartonie od transportu. Nie chcę sama dźwigać, żeby znowu dysk nie wylatał.

A na sniadanie było to:

Zaletą…

… pracy w domu, że można coś upichcić (jak się ma z czego cozywiście). Tym razem było:

Leżąc na stole u osteopaty (albowiem dysk wylata) zdałam sobie sprawę jak bardzo brakuje mi dotyku drugie człowieka. Nie mówię tutaj o seksie, a o zwykłym dotykaniu, potrzymaniu za ramię, przytuleniu, ręce położonej na udzie kiedy siedzi ktoś obok na kanapie, ciepłej dłoni na plecach w kolejce do kasy, stykającyh się stopach pod stołem w kuchni w czasie śniadania.

Takie proste marzenia, tak bardzo nie osiągalne.

Photo by Nadi Lindsay on Pexels.com

A jednak…

… radzenie sobie z porażką, nie jest najmocniejszą stroną niektórych z nas. Tinderowej przemiłej konwersacji ciąg dalszy.

Przecież mógłby usunąć parę i zapomnieć o sytuacji, a jednak z jakiegoś powody pisze do mnie tak:

W profilu…

… na Tinderze mam wpisane „szukam dojrzałego mężczyzny z pozamykaną przeszłością”. A trafiają mi się tacy..

Kolejny…

… raz a nawet z 10 razy zainstalowałam, odinstalowałam, zarejestrowałam się, usunęłam konto, i tak w kółko. Dzisiaj znowu jestem na tak, ciekawe czy wytrwam choć do końca tygodnia. A głowie ten kawałek.

Tradycyjnie…

… już piątki = home office. Bratowa ze średnią wpadną około 11:00 na torta bezowego. Akurat będę mieć telco, jakoś poradzimy. W końcu kawę sobie zrobić i torta ukroić większość z nas potrafi.

Jakie macie plany na weekend? Aż mnie skręca kiedy pomyślę, że większość prześpię. Obym chociąż na taras dotarła coby si trochę poopalać. W końcu słonecznie ma być.

Photo by Lara Santos on Pexels.com

…rwa mać!

Pamiętacie mój piękny dębowy olejowany stół z poprzedniego mieszkania za jedyne 3,5 tysiąca złotychh polskich? Ja ….rwa pierdolę. I jeszcze zmiast się zapytać to czyściła pastą do zębów… …rwa…

Teraz wygląda tak. Buraczki.

tak wygląda teraz
tak wyglądał

Malutkie…

… marzenie dzisiaj mam. Marzy mi się… zupka chinka, pikantna, krewetkowa.

Za daleko do sklepu, no i niezdrowo, no i dziś spełnianie marzeń się nie należy.

Zostanę w domu robiąc maraton z drugiego sezonu Karpi. Wg mnie słabszy niż pierwszy. Jak Wy sądzicie?

Photo by Pixabay on Pexels.com

I tak…

… tydzień dobiega końca. Szybko zleciało. U Was też wciąż pada? Ja na suszę to wyjątkowo często coś?!

Photo by Bob Clark on Pexels.com

Od soboty…

… bratanice na stanie. Są już wyższe ode mnie, mają większe cycki i lepiej robią makijaż a jednak wciąż spędzamy trochę czasu polegując w moim łóżku i wypłakując oczy przy Coco albo Krainie Lodu.

Kocham je nad życie.

Zwłaszcza kiedy robią mi wypasione śniadanko i wypasiony obiad… a ja mogę leżeć i pachnieć. Choć to nie do końca prawda. Razem gotujemy.

Photo by Artem Beliaikin on Pexels.com

Sabotowanie

samej siebie wychodzi mi równie źle jak sabotowanie innych. Plan był prosty, pójść na egzamin z francuskiego i nie zdać, żeby mieć pretekst do rezygnacji. Nie udało się 82% na 70% wymaganych. Mimo odmowy uczenia się liczebników, akcentów i robienia czegokolwiek poza lekcjami.

Kiedy znasz już jakiś język, to kolejne wchodzą jakoś łatwiej. Nawet mimo tego, że francuski jest totalnie pokręcony, a dysonas pomiędzy tym co jest napisane a co wypowiedziane jest ogromny.

PS. zapomniałam Wam napisać, że wysokczył z tekstem „dwa tygodnie temu wyprowadziłem się z domu, mieszkam u kumpla” – uśmiałam się, chyba nie tego spodziewał.

Photo by Pixabay on Pexels.com

Sodomia

i Gomoria…

28 minut od SMS-a do dzwonka do drzwi – wyrwal z roboty, w pełnym umundurowaniu.

Ot, ciekawostka.

Photo by Peter Fazekas on Pexels.com

Kiedy mnie już nie będzie.

Siądź z tamtą kobietą twarzą w twarz,
Kiedy mnie już nie będzie.
Spalcie w kominie moje buty i płaszcz.
Zróbcie sobie miejsce, a mnie oszukuj mile uśmiechem,
Słowem, gestem dopóki jestem, dopóki jestem,
To mnie oszukuj mile uśmiechem, słowem,
Gestem dopóki jestem, dopóki jestem.

Płyń z tamtą kobietą w górę rzek,
Kiedy mnie już nie będzie.
Znajdźcie polanę, smukłą sosnę i brzeg.
Zróbcie sobie miejsce, a mnie wspominaj wdzięcznie,
że mało tak się śniłam, a przecież byłam, no przecież byłam,
A mnie wspominaj wdzięcznie,
że tak mało ci się śniłam,
A przecież byłam, no przecież.

autor: Agnieszka Osiecka

Jak co…

… Rano podeszłam do kuchennej szafki w biurowej kuchni, marząc o pierwszym łyku kawy. Otwieram i…

It made my day.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: