Zmęczyłam.

Się udawaniem. Udawaniem, ze życie mnie bawi. Przekroczyłam dziś rano punkt krytyczny. Szukam domu dla Lucka Porządkuje papiery Szukam instrukcji w necie Deadline 30.06.

Arakis.

Czytaliście Diune Franka Herberta? Czuje się jak Fremenka na Arakis. Ale nie tej Paula Muadiba a na tej za Boga Imperatora. Już trochę zieleni, już trochę żyje się lepiej, już odchodzą do lamusa fanaberie obyczaje. Jeszcze kiedy byłam dzieckiem była tutaj pustynia, daktyle, wielbłądy i Beduini. Dziś kwitną kwiaty a wszechobecny żelbet rzuca cień. Świat…

Kwitnę.

Na opustoszałym lotnisku. Wylot dopiero o 15:00. Nie chciałam ryzykować późniejszego pociągu do Wawy. Zbyt duże ryzyko, ze jak wpadnę tutaj na ostatnia chwile tonpozwola mi się odprawić. Lucek ma się dobrze u swoich tymczasowych opiekunów. Aż mnie wszystko boli, ze nie ma go ze mną. Nie potrafię sobie wyobrazić co czuja rodzice kiedy rozstają…

Powoli…

… zaczynam się pakować. W piątek wylot, no chyba, że wynik testu będzie nie halo. Osobiście się nie spodziewam. Wymarzony urlop. Bez komputera, z ograniczonym telefonem.

Szczepienie.

Od kilku miesięcy chodziła i mówiłam, że się nie zaszczepię. Covid w listopadzie przeszłam bezobjawowo, gdyby nie wynik testu myślałabym, że to tylko migrena. Cała moja rodzina przeszła bezobjowo, łącznie z ojcem (72) po chłoniaku ośrodkowego układu nerwowego i ciotką (73) ważącą 43 kg anorektyczką. Ale… Zapisałam się i zaszczepiłam, nie z obawy przed chorobą,…

I niby…

… wszystko dobrze, i niby wszystko pięknie. Ocena roczna w pracy poskutkowała 30% podwyżką, nawet o nią nie prosiłam, co nie oznacza, że nie wezmę. Wezmę z przyjemnością. Ogromny wysiłek włożony w prawie dok przygotowań do spotkania w ubiegły wtorek poskutkował zielonym światłem. Mogę wydać 80 mln złotych w pięć lat i zrobić projekt, który…

Jestem

Okrutnie zmęczona życiem.

Średnia…

…kroków ustabilizowała się na 12 tysięcy dziennie. Kręgosłup boli nadal. Nie mniej Lucek wnosi w moje życie iskierkę bezcenną.

Wieki całe…

… tutaj nie zaglądałam. Jakoś nie było nastroju. Nie było tematu. Nie było chęci. Ostatnio wydarzyło się kilka rzeczy, które mogę wyrzucić tylko tu. W realu jakoś nie ma do kogo. Od rzeczy łatwiejszych. Lucek rośnie jak na drożdżach, zdrowy, wesoły, inteligenty. Dzięki niemu robię średnio 10tys kroków dziennie, w porównaniu do niecałych 3 tysięcy…

Dawno…

… mnie tu nie było. Okres świąteczny i dwa tygodnie stycznia do urodzin to tradycyjnie nieciekawy okres dla mnie. Owczarka odebrałam Lucka. Jest obłędny.

Gdyby nie…

… technologia zmarnowałabym poranek. Najmłodsza zaprosiła nas na konkurs recytatorski 14, organizowany przez wydział filologii UAM. Startowały nastolatki ze szkół średnich. Wkręciłyśmy się wszystkie. Ja i pozostałe dwie bratanice. Kuzynki tej pierwszej. Gdyby nie pandemia, nie miałybyśmy okazji spędzić tego poranka razem. Dzięki pandemii, dzięki temu, że zaakceptowaliśmy formę zdalną, nauczyliśmy się, adaptowaliśmy się do…

Co dwa…

… tygodnie wpada średnia posprzątać i zgarnąć stówkę. Przy okazji idziemy na zakupy, gotujemy, nagrywamy tik-toki albo coś oglądamy. Czasami ja odwożę a czasami wraca pociągiem. W każdym razie w te dni, dzięki niej robię prawie 10 tys. kroków. Najstarsza dziś dopiero prezentowała to, w czym pomogłam jej sie przygotować. Dostała ocenę z komentarzem, że…

w sobotę…

… pomyślałam dłużej nie dam tak rady. Po prostu nie dam. Zaraz powiecie, że już nie raz to pisałam. Po tygodniu ciszy weszłam na stronę: operatora i zmieniłam numer telefonu administratora i zamówiłam zmianę kodu do domofonu wyciągnęłam klucz spod wycieraczki. To rozwiązuje problem z telefonami „nie wiadomo po co” od psychopaty i kolegi ze…

Zamówiłam pieska…

… zamówiłam pieska. W połowie stycznia do odbioru. Sznaucerek miniaturowy, czarny. Hurra!!!

Doktorat…

… z bycia najlepszą ciocią na świecie w toku. Poszło o przygotowanie prezentacji na pedagogoikę, która wydawała się nudna, niemożliwa do przygotowania, a została zamieniona na łatwą do nauczenia, zabawną w przygotowaniu i być może niezłą w odbiorze. Kocham dzisiejszą technologię. Mogłyśmy pprzeczytać potrzebny rozdział, podyskutować, poprawcowac na prezentacją i przetrenować przedstawienie prezentacji. Niewiele moge…

Wczoraj…

… uczestniczyłam w spotkaniu stowarzyszenia, do którego należę. Stowarzyszenie zrzesza terpaeutów i osoby zainteresowane Analizą Transakcyjną. Wykład był bardzo intersujący. Jedno z ćwiczeń polegało na odpowiedzeniu sobie na pytanie „Co daje Ci potczucie sensu życia?” I wiecie co, po raz pierwszy od dawna umiałam na nie odpowiedzieć. I sobie, i mojemu rozmówcy. Ćwiczenie robiło się…

Pamiętacie…

… żołnierza? Hmm.. tak sie porobiło, że od soboty dużo robimy wszystkiego razem. I coś nie daje mi spokoju. Wczoraj jak filip z konopii wyskoczył z tym, że mnie kocha. Pierwszy raz zignorowałam, drugi raz udałam, że nie słyszę. W końcu prosto z mostu prosto w twarz wali takim tekstem. A ja, ja no cóż…

Co dziwne…

… w trakcie dwóch rozmów z lekarzem rodziinym ani przez moment nie padło nawet jedno słowo o tym jak mam się leczyć. Siedze więc w domu, nic nie robię, a raczej dostaje na łeb od nic nie robienia i zastanawiam się do dalej. Do niedzieli izolacja a potem co? Mogę pojechać do firmy, bo już…

od wczoraj…

… mniakalnie oglądam. Filipiny to jest to co zrobię jak tylko wszechświat wróci do „normalności”.

W środę…

… przed urlopem przywiozłam ojca do siebie. Brat miał potwierdzony COVID więc zadzwonił, żebym go zabrała. Za późno myślę sobie. Dwa dni poźniej zaczeło mnie palić w oskrzelach, trochę bolała głowa, w okolicach 11.01 straciłam węch. Umówiłam test przez internet no i w czwartek pojechaliśmy się zbadać. Wyniki były 13.11 – oboje chorzy. Ojciec zero…

Wypoczełam…

… w ten weekend, sprawiłam sobie masaż taki dla przyjemności a nie dla zdrowia. Choć dla zdrowia to on tez był. Zapach lawendy i dotyk drugiego człowieka podziałał kojąco. W czwartek kontrolnie porozmawiałam z terapeutka. Od pewnego czasu zauważyłam, że kupuje do domu jedzenia, ale go nie jem. Leży w lodowce tak dlugo aż wyrzucam….

Do ósmego…

… listopada zapewne nie odwołają czerownej strefy. Swoją drogą ciekawe jak 1 listopada czarni opykają. Choć słyszałam w radio, że wirus w kościołach nie działa i tam w dużych grupach spotykać się można. Jestem zmęczona. Potrzebuję tego urlopy od 10 miesięcy pracuję na najwyższych obrotach. Jeśli zostanę w domu to i tak będę pracować, bo…

Nie, nie, nie…

Nie pisz do mnie SMS-ów. Nie odpiszę Nie chce pracować z domu, ale będę. Nie wiem, nie umiem, nie rozumiem. Do niczego się nie nadaję..

W jednym

Były mąż miał 100% racji. Jestem idealnym pracownikiem korporacji. Siedząc na przeciw zarządu, sami mężczyźni btw, patrzę im w oczy i mówię z cała stanowczością „nie”. Kocham ten moment.

Po koszmarnych…

… nocnych przygodach wiem, ze z mojego ulubionego chinczyka nie zamowie juz nigdy. W ogole trudno sie bedzie przekonac do zamawiania jedzenia. I tu zapala sie zaroweczka czerwona, ktora juz od dluzszego czasu blyskala niesmialo na czerwono. Cos jest nie tak z jedzeniem. Prawie nie jem w domu, nawet jesli zrobie zakupu to jedzenie sie…

Buuu…

… ponownie homeoffice. I super, i fajnie, i beznadziejnie, i strasznie. Wszytko jednocześnie oczywiście. Bo przecież na drugie mam ambiwalencja. A nie, to na trzecie. Na drugie mam leniwa. Co u Was? Też jesień i coraz krótsze dni? Po tym jak odwołali wyjazd do Jordanii koleżanka namówiła mnie na wczasy odchudzające w Jastrzębiej Górze. Niestety…

Efekt uboczny…

… bieżni choć nieoczekiwany, to jest bardzo pożądany. Nie robię wiele. Co dwa, czasem trzy dni wskakuję zrobić 3km spacerkiem albo 30 minut, zależy od nastroju. A mimo to tłuszcz z brzuch znika. Poprawa nastroju +100. Ćwiczenia plus leki zrobiły swoje. Nareszcie mogę funkcjonować jak człowiek. Bez strachu przy każdym ruchu.

Byłam dziś…

… na pogrzebie ojca przyjaciółki. Były maż również był .Widziałm go pierwszy raz od 2,5 roku. Jakiś taki zabiedzony, włosy zapuszczone, ubrania jak po starszym bracie, znowu przytył i nieco się postarzał. Powiedziałm cześć i minęłam ich wszystkich. Wykluczyli mnie a teraz czekali, aż podejdę i pogadam jak kiedyś? Pamiętacie jak pisałam, że kiedy się…

Po miesiącu…

… nierównej walki poszłam do lekarza. Dostałam leki. Ból odszedł w niepamięć. Od wczoraj czuję, że żyję i nie jest to cierpienie. Na wszelki zrobię jeszcze rezonans i zobaczymy co dalej. PS bieżnia jest super.

Przyjechała…

… bieżnia. Muszę chodzić, żeby poprawić stan kręgosłupa. Że będę spacerować po okolicy, nie ma co liczyć. Gdybym chciała, to bym to robiła, a nie robiłam. Z bieżnią jest szansa. Plan w tym tygodniu codziennie 3km, od przyszłego 5km. Nie wiem jak wytrzymam prawie godzinę idąc… co zrobić z głową, jakie zajęcie dla rąk w…