Na smutki…

… do garów. A dupa rośnie.

Tyjemy

Z prędkością światła. Właśnie wyciągnęłam szarlotkę z pieca. Za chwile pewnie zniknie.

Risotto.

Risotto with zucchini in progress. I found only rice and zucchini in this apartment, so … here is a risotto with zucchini. It’s good that some broth and butter and onions are found.

I go to my first job interview on Monday. Keep fingers crossed.


Risotto z cukinią w toku. Tylko ryż i cukinia znalazłam w tym mieszkaniu, a zatem… oto ono risotto z cukinią. Dobrze, że jakaś kostka rosołowa i masło oraz cebula się znalazły.

W poniedziałek idę na pierwszą rozmowę o pracę. Trzymajcie kciuki.

28-12.2018, zadanie…

I got a job in connection with the Monday house. The dish from traditional Polish cuisine: „galart” or „cold feet”.

Because I like when there is a lot of lean meat, for this dish I choose a pork shoulder. We cook it slowly with vegetables (carrots, celery, parsley, leek) and simmer the meat until it is fragile.

Carrots can be cut into cubes and add to the bottom of the dish, after removing it will be a decoration. Gently tear the meat with your fingers and pour the decoction. We wait until it cools down and put in the fridge.

As a result, we get a jelly with a meat additive.


Dostałam zadanie w związku z poniedziałkową domówką. Danie z tradycyjnej kuchni polskiej: galart tudzież zimne stópki.

Ponieważ lubię kiedy jest dużo chudego mięsa, na to danie wybieram łopatkę wieprzową. Na wolnym ogniu wraz z warzywami (marchew, seler, pietruszka, por) gotujemy mięso tak długo aż będzie kruchutkie.

Marchewkę możemy pokroić w kratę i dodać na dno naczynie, po wyjęciu będzie ozdobą. Mięso delikatnie szarpiemy palcami i zalewamy wywarem. Czekamy aż ostygnie i wkładamy do lodówki.

W efekcie dostajemy galaretę z mięsnym dodatkiem.

Prezent 2018.

Mikołaj sobie o mnie przypomniał. Dzisiaj.

Prezent, którego nikty by się nie spodziewał, gdybym pozwoliła komuś zgadywać. Prędzej obstawiliby klucz francuski albo lewarek niż to.

A jednak.


Nicholas reminded himself about me. Today.

A gift that would not be guessed if I let someone guess. They would sooner bet on a French wrench or leash than this.

And yet.

31-12.2014, ufoki…

… z mięsem.

Rozochocona sukcesem pierogów z farszem wigilijnych wymyśliłam dziś mięsny. Z lenistwa z dwóch kółek robię jednego pieroga, a raczej jedno ufo ;).

Tak jakoś jesiennie…

… się porobiło. W pracy ledwie przeżyłam dzisiaj symulując pracę.

Wracając do domu wymyśliłam szatański plan. Był duży…

  1. pojechać na ikei po głęboką patelnię do duszenia zdatną na indukcję (tak wiem, to obciach po 21 latach bycia na swoim nie mieć tego w szafie)
  2. pojechać na zakupy:
    1. schab
    2. kwaszone ogórki
    3. kawałek boczku
    4. cebulka
  3. zrobić roladki w wersji mini, takie z połowy jednego schabowego.

Dałam radę… duszą się właśnie… choć nie było łatwo, jako że raptus jestem i nie lubię długotrwałych zajęć… ale dałam radę wytrzymać do końca i nie wstydzę się do tego przyznać ;).

Dzisiaj z cyklu…

… nigdy nie mów nigdy. Pamiętacie jak kilka lat temu napisałam, że już nigdy nie wezmę się za robienie pierogów? No to się dzisiaj wzięłam, wydawało się to lepszą alternatywą niż nauka na niedzielę, na egzamin z prawa.

Dostałam od koleżanki przepis na ciasto (bez kozery mogę napisać GENIALNY). Wyszło jak marzenie, po raz pierwszy w życiu bez bólu, płaczu i steku wyzwisk…

Podaję przepis, bo wart wysiłku. Ja zrobiłam z pół kilograma mąki (w nawiasach podam ilości na kilogram):

  • 1/2 kg mąki (1 kg)
  • 1 jajko i 1 żółtko (1 jajko i 2 żółtka)
  • 125g masła (250g)
  • 200 ml ciepłej wody (nie wiem ile ;))

Najpierw…

… pojechaliśmy na grzyby. Niestety susza w lesie. Znaleźliśmy tylko dwa. A obiadek po staropolsku…

Mieliśmy…

… jechać do Teściowej. Ale nie pojechaliśmy. Trzeba było wymyślić jakiś obiadek, więc wymyśliłam.

IMG_1012

O sałacie chcę Wam opowiedzieć. Bajecznie prosta – paczka rukoli, pół sera camembert (u mnie z pieprzem), suszone pomidory w oliwie. Sałatę polewam tylko oliwą od pomidorów, nie dodaję żadnych przypraw. Robi się szybko a pikantność rukoli bardzo nam pasuje.

Wymiotłam co było...

… w lodówce. Po upieczeniu przyjdzie jeszcze rukola i suszone pomidory. Wysiłek 0 – obżarstwo +100.

Śniadanie…

… przy czasie.

Pisałam Wam, że tak się zorganizowałam, żeby piątki mieć wolne? Nie? To teraz piszę. Dobrze mam co? A skoro nie ma rano pośpiechu, to można sobie zrobić dobre śniadanie.

Potrzebne:

1 pieczarka
1 jajko
1/2 cebuli
trochę masła
sól, pieprz

Tadkiem-Jadkiem…

… jestem. To czynność, która uszczęśliwia mnie zawsze. Z racji dzisiejszych wagarów od pracy i chodzącego apetytu…

Ryżu, tyle co jedna szklanka do whisky, wystarcza na 3 listki nori i 200g łososia (ja go najpierw piekę, nie cierpię surowizny) reszta jak widzicie. To ilość wystarczająca dla dwojga, u nas wystarczy jeszcze na małą przekąskę wieczorową porą.

Jak co roku…

… w porze szarugowej przychodzi taki dzień, kiedy robię sobie to…

  • trochę masła,
  • paczka ryżu,
  • jabłko,
  • cukier,
  • cynamon.

Blogowanie…

… zawsze natchnie mnie do gotowania. Zawsze. Dziś pędem wróciwszy do domu, spojrzawszy w czeluście zwykle pustej lodówki udało mi się wyskrobać co nastepuje:

  • paczka mielonego mięsa z łopatki,
  • 1 duży por
  • 1 czerwona papryka
  • 1 jajko
  • 1 marchewka.

Wszystko co nie było mięsem zblenderowałam, połączyłam w misce, solą, pieprzem i majerankiem przyprawiwszy. Efekt się smaży, mam nadzieję, że będzie zjadliwy ;).

Dobry dzień.

Zapędziłam rano Pana Męża na rower. Pojechaliśmy na zakupy, a do najbliższego ulubionego marketu mamy 11 km, więc wyprawa niezła się z tego zrobiła. Ale daliśmy radę, w godzinę i 43 minuty byliśmy spowrotem. Tym samym zasłużyliśmy na obiad:

 

W piekarniku jest jeszcze ciasto inspirowane tym przepisem. Ale o tym… już następnym razem…

Pracowicie…

… deptałam , w płucach ogień a przed oczami wirujące czarne plamy. Nie jest łatwo 40 lat zaniedbań robi swoje. Ale i tak jestem z siebie dumna, że dałam radę całe jezioro dookoła.

W nagrodę za ten trud zainspirowana tym przepisem na szybko dałam pofolgować chuciom. Dziś zrobiłam to na gotowym cieście francuskim (light) ze sklepu, ale następnym razem zrobię to na spodzie do tarty. Przepadam za morelami a Wy?

Kurczaczki-bliźniaczki…

… myślicie, że to możliwe? Trafiło mi się dziś jajko z dwoma żółtkami.

Śniadanie już było, czas wymyślić sobie zajęcie. I wymyśliłam. Zachęcona ostatnim tartowym sukcesem postanowiłam, że dziś uraczymy się tym. Przygotowałam ciasto, a w tym czasie mąż miał pokroić jabłka na plastry 3-4 milimetry. No i pokroił w księżyce jedno-centymetrowej grubości. Ehhh życie nie jest łatwe!

Z przepisu nie zastosowałam się tylko dwóch punktów (jestem coraz bardziej usłuchana ;)). Mianowicie nie dodałam drożdży do ciasta, z prostej przyczyny, nie miałam. Oraz z powodu zdolności czytania nie do końca rozwiniętej posypałam płatkami migdałowymi (w miejsce orzechów pekan) od razu zamiast po 15 minutach pieczenia. Nic to, nawet jeśli się przypalą, to i tak zjemy.

I gotowe 🙂

Polubiłam się ze…

… słodyczami. Zrzucam to na karb zmian hormonalnych wiekiem wymuszonych. A co tam, jakiś winny musi być. Przez cały tydzień na nartach napalałam się na ciasto, które poleciła centka.

Postanowiłam je dziś zrobić. Wydawało mi się, że będzie łatwo i przyjemnie, że wszystko co potrzebne mam, ale nie. Myliłam się. Schody zaczęły się już od ciasta. Nikt nie zadbał o to, aby przewieźć wałek ze starego domu. Nic to, myślę sobie, wylepię formę pacami. I wylepiłam. Ponieważ to moja pierwsze w życiu tarta nie mam bladego pojęcia, czy ciasto nie za grube.

Kolejne schody przy owocach. Zamiast jes odmrozić znacznie wcześniej, zaczęłam je odmrażać w trakcie przygotowywania ciasta. Pewnie to kiepski pomysł dać na wpół zamrożone, ale cierpliwość nie jest mi siostrą. Nigdy nie była. Przy okazji owoców okazało się, że potrzebne są dwie łyżki skrobi – czy to to samo co krochmal (czytaj mączka ziemniaczana?) – w sumie to nie ma znaczenia i tak nie mam. A więc owoce będą z samym cukrem.

Cholera jasna, gdzie jest aparat! W samochodzie jeszcze, mam go gdzieś nie idę, zrobię zdjęcia telefonem.

Dlaczego fasola przykleiła się do ciasta, które oddało całą masę tłuszczu? Za grubo ciasta? Za grubo fasoli? Czy jednego i drugiego?

Ciasto już w piekarniku i zabrałam się za ubijanie piany na bezę. Nie chciało mi się przygotowywać syropu, więc wsypałam cukier puder, ale ile go powinno być? Piana nie jest sztywna, raczej lejąca, czy to oznacza, że za mało cukru? Nie wiem, nie wiem, nie wiem…

Po pięciu minutach w piekarniku beza wygląda niepokojąco ciemno, myślę sobie zmniejszę temperaturę, może z termoobiegiem 200st. to za dużo. A teraz? Teraz czekam, aż piekarnik da znać, że już i zjem z aptetytem to co wyszło ;).

 

O owsianych florentynkach…

Aniado marzyłam jak tylko przeczytałam przepis. Uwielbiam wszelkie ciastka płatkowo-pestkowe. Nawet same płatki usmażone z cukrem na patelni lubię. Przypominają mi dzieciństwo, babcia mnie tego nauczyła. Miałam nadzieję do przepisu wtrącić swoje parę groszy i zamieszać w to wszystko miód zamiast cukru, ale jakoś nie wymyśliłam, jak połączyć białko z miodem, który przecież jest bardzo gęsty kiedy jest zimny, a ciepłego do białka nie dodam, bo nie jajecznicę w wersji hardcore tutaj robimy.

Zrobiłam z podwójnej porcji i dobrze, bo się obawiam, że do jutra nic nie zostanie.

Kiedy jest…

… dla kogo się postarać, to kuchnia nie wydaje się najgorszym miejscem na ziemi. Ostatnio naszła nas chętka na pastę z wędzonej makreli:

Składniki: dwie średnie wędzone makrele, 3 ugotowane na twardo jajka, 4-5 średnich kwaszonych ogórków, majonez, sól i pieprz, teściowa daje również czosnek.

Makrele obrać ze skóry, rozdrobnić

Czytaj dalej „Kiedy jest…”

Bynajmniej…

… nie jest moim zamiarem utknąć na dłużej w kuchni, ale po wczorajszej wizycie u przyjaciółki zachciało mi się pierniczków. A, że od chęci do wykonania u mnie niedaleka droga, poszukałam w internecie przepisu i przystąpiłam do dzieła. Skorzystałam z najłatwiejszego przepisu jaki znalazłam.

Wg opisu po pierwsze: weź miód, masło i przyprawę, i podgrzej to wszystko aż się połączy.

Czytaj dalej „Bynajmniej…”

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: