15-10.2019, wtorek.

Przyjechał wczoraj. Nawet nie zauważył (albo ściemnia), że przez te wszystkie dni był zablokowany. Niepokojąco dużo mówimy o zamieszkaniu razem. Oboje próbujemy z tym skończyć, obojgu się nie udaje. Pozostaje się cieszyć kradzionymi chwilami. Skupić się na tu i teraz. A co jutro? Dowiem sie jutro.

14-10.2019, poniedziałek.

Kolejna zmiana pracy. Nauczka na przyszłość. Nie podejmuj decyzji dopóki nie poznasz swojego bezpośredniego przełożonego. Czasem po prostu nie ma chemii. Sezon na rozmowy rekrutacyjne otwarty.

12-10.2019, sobota.

Zajęcia z psychologii rozwoju niosą swoistą traumę. O dzieciach, rodzicielstwie, doświadczeniu które mnie ominęło. Smutek.

11-10.2019, piątek.

Znalazłam wczoraj archiwum starego bloga. 2011, kiedy to było? W innym zyciu, inna ja, inny wszechświat. Jutro pierwszy dzień szkoły. Nareszcie. Zajmę głowę czymś co może sie przydać. Nie dzwonię, nie piszę. Z przerażeniem zauważam, że on też. Czyżby prawdziwy koniec? Ulga, przerażenie, radość, smutek, poczucie beznadziei, przegranej.

10-10.2019, czwartek.

Przestój w pracy, mało zajęć to dużo czasu na myślenie. Dużo czasu na myślenie, to głupie myśli to potegi 152. Nie mogę się uwolnić, pewnie dlatego, że nie chcę. Mam ochotę zniknąć. Coraz bliżej decyzji o ucieczce, od wszystkiego, ode mnie przede wszystkim. Jesień, powiecie. Tak jesień.

27-09-2019, piątek.

Wczoraj wydarzyły się dwie rzeczy, a w zasadzie całe mnóstwo. Ale po kolei. Po pierwsze: Caffe napisała “w sylwestra będziesz sama otwierać szampana” Po drugie zadzwonił telefon i nikt się nie odezwał z drugiej strony. Poprosiłam o spotkanie, zdenerwowało mnie drugie i pierwsze nieco też. W drodze z pracy spotkaliśmy się na kawę w MCD…