W środę…

… przed urlopem przywiozłam ojca do siebie. Brat miał potwierdzony COVID więc zadzwonił, żebym go zabrała. Za późno myślę sobie. Dwa dni poźniej zaczeło mnie palić w oskrzelach, trochę bolała głowa, w okolicach 11.01 straciłam węch.

Umówiłam test przez internet no i w czwartek pojechaliśmy się zbadać. Wyniki były 13.11 – oboje chorzy. Ojciec zero objawów. Ja praktycznie też. Nadal nie mam ustalonego terminu izolacji więc nie wiem czy dzis home-office czy jestem na L4.

Pani z sanepidu mówiła, że termin ustali rodzinny. Rodzinny, że sanepid.

I to tyle przyogdy z covidem. Oby każda grypa przechodziła tak łagodnie.

Photo by Nataliya Vaitkevich on Pexels.com

8 myśli na temat “W środę…

Dodaj własny

  1. Na szczęście łagodnie! Ale tak jak czytam u innych blogerów i obserwuję w swojej rodzinie, to rzeczywiście większość na szczęście przechodzi to łagodnie, choć ból głowy sam w sobie miły nie jest. Ale to znacznie lepsze niż pobyt w szpitalu, nawet ten kończący się wyzdrowieniem Zdrówka życzę!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: