Zamówiłam pieska…

… zamówiłam pieska. W połowie stycznia do odbioru. Sznaucerek miniaturowy, czarny. Hurra!!!

Doktorat…

… z bycia najlepszą ciocią na świecie w toku. Poszło o przygotowanie prezentacji na pedagogoikę, która wydawała się nudna, niemożliwa do przygotowania, a została zamieniona na łatwą do nauczenia, zabawną w przygotowaniu i być może niezłą w odbiorze. Kocham dzisiejszą technologię. Mogłyśmy pprzeczytać potrzebny rozdział, podyskutować, poprawcowac na prezentacją i przetrenować przedstawienie prezentacji. Niewiele moge…

Wczoraj…

… uczestniczyłam w spotkaniu stowarzyszenia, do którego należę. Stowarzyszenie zrzesza terpaeutów i osoby zainteresowane Analizą Transakcyjną. Wykład był bardzo intersujący. Jedno z ćwiczeń polegało na odpowiedzeniu sobie na pytanie „Co daje Ci potczucie sensu życia?” I wiecie co, po raz pierwszy od dawna umiałam na nie odpowiedzieć. I sobie, i mojemu rozmówcy. Ćwiczenie robiło się…

Pamiętacie…

… żołnierza? Hmm.. tak sie porobiło, że od soboty dużo robimy wszystkiego razem. I coś nie daje mi spokoju. Wczoraj jak filip z konopii wyskoczył z tym, że mnie kocha. Pierwszy raz zignorowałam, drugi raz udałam, że nie słyszę. W końcu prosto z mostu prosto w twarz wali takim tekstem. A ja, ja no cóż…

Co dziwne…

… w trakcie dwóch rozmów z lekarzem rodziinym ani przez moment nie padło nawet jedno słowo o tym jak mam się leczyć. Siedze więc w domu, nic nie robię, a raczej dostaje na łeb od nic nie robienia i zastanawiam się do dalej. Do niedzieli izolacja a potem co? Mogę pojechać do firmy, bo już…

od wczoraj…

… mniakalnie oglądam. Filipiny to jest to co zrobię jak tylko wszechświat wróci do „normalności”.

W środę…

… przed urlopem przywiozłam ojca do siebie. Brat miał potwierdzony COVID więc zadzwonił, żebym go zabrała. Za późno myślę sobie. Dwa dni poźniej zaczeło mnie palić w oskrzelach, trochę bolała głowa, w okolicach 11.01 straciłam węch. Umówiłam test przez internet no i w czwartek pojechaliśmy się zbadać. Wyniki były 13.11 – oboje chorzy. Ojciec zero…

Wypoczełam…

… w ten weekend, sprawiłam sobie masaż taki dla przyjemności a nie dla zdrowia. Choć dla zdrowia to on tez był. Zapach lawendy i dotyk drugiego człowieka podziałał kojąco. W czwartek kontrolnie porozmawiałam z terapeutka. Od pewnego czasu zauważyłam, że kupuje do domu jedzenia, ale go nie jem. Leży w lodowce tak dlugo aż wyrzucam….