Poranek…

… mile mnie zaskoczył. Słońce zalało mieszkanie choć zdjęcie tego nie oddaje. Takie chwile budują mi dzień.

Stabilizacja – etap 2.

Śpię już bez wspomagania. Budzę się co prawda koło 4:30, jednak czasem uda mi się jeszcze dospać chwilę do 6:00 a dziś nate do 9:00. Wczoraj, z koleżankami, wspólnie zrobiłyśmy sushi i obaliłyśmy dwa wina. Życie wróciło na znajomy tor. I byłoby cudnie i spokojnie, gdyby w piątek w nocy o 1:30 nie przyszedł SMS:…

Odsypiam…

Mogłabym spać za pieniądze. Błoga cisza jaka nastała w domu po wyprowadzce seniorów jest niedoprzecenienia. Trochę żałuję, że powiedziałam im o chorobie. Tata teraz się martwi. Ciotka zresztą też. To dziwne jak rodzina nie postrzega całej tej sytuacji jako mojej porażki. Nie spodziewałam sie tego. Może niepotrzebnie sama się krzyżuje w głowie. Poza tym tęsknię….

To takie…

… smutne, kiedy nie pozostaje Ci już nic poza pracą.

Przegięłam…

… przekroczyłam niniejszym poziom absurdu w samowystarczalności. Wymieniłam dziś wolnoopadająca deske od kibla. Sama. Przy użyciu imbusa, śrubokręta, dwóch rąk, a nawet głowy.

Szef…

… zmusił mnie dziś do odtrąbienia sukcesu projektu, który wziełam kilka dni po tym jak w grudniu pojawiłam sie w firmie. W ramach naszego zepołu, jednak i tak sprawiło mi to trudność. Chwalenie nawet siebie nie jest moją mocną stroną. Myślenie krytycznei kontestowanie jest mi znacznie bliższe. W każdym razie jakby nie patrzeć, to feedback…

Lekka stabilizacja.

Życie wraca do normy. Zwiekszone dawki leków robia dobrą robotę. Zmęczenie powoli mija, złość ulatuje gdzieś w niebyt. Mniej burczę na wszystkich dookoła. Chętniej rozmawiam. 12 czerwca wysyłam seniorów na wycieczkę do Rewala, wrócą 17 czerwca, a potem juz każde do siebie. Kiedy zacznę spać bez wspomagania uznam, że jest dobrze.