17-11.2019, niedziela.

Szalony weekend kończy się 11-godzinnym maratonem w szkole. Nie jest źle. Póki co. Hah, to dopiero 9:00.

Spotkanie podstawówkowe w piątek było urocze, skończylismy o 3:20 tylko dlatego, że zamknęli nam ostatnia kanjpę. Rozstalismy sie z postanowieniem, że spotkamy sie ponownie tym razem nie za 31 lat ;).

Odliczam ogodziny do wylotu. To już w środę. Wciąz jeszce zastanawiam się czy jechać samochodem, pociągiem czy samolotem. Boję się, że przylocie będe zbyt zmęczona, aby wracać autem z Warszawy.

W piątek przyszły papiery do podpisania z nowej pracy, skierowanie na badania. Trochę się denerwowałam tą prze∂łużającą się ciszą z ich strony, teraz już lepiej oddycham spokojnie. Oddycham.

Umówiłam się z terapeutką, że kiedy się pojawi ta druga, zwijająca się (wyobrażam sobie ją jak zmorę wychodzącą z telewizora w filmie ring), to jasno i wyraźnie jej powiem, że jest tą która była, marą z przeszłości, nie jest prawdziwa i nie jest mną.

6 comments

  1. Och przyznam, że nie lubię takich spotkań. Nie miałam „naszej klasy”, a teraz nie mam FB. Lubię zamknąć rozdział i nie wracać, jakoś nie mam takiej ciekawości co u nich. Ile dzieci, kto doktorem i ile razy rozwiedziony. To były piękne szkolne czasy, bo byłam młoda. Były…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s