31-10.2019, teraz.

Teraz rozumiem skąd się wzięło powiedzenie „jakby mi ktoś ciężar z ramion zdjął”. Odczułam to wczoraj, bardzo wyraźnie. Cały czas to czuję. Idzie od szyi przez obojczyk, do ramion. Zrobiło się luźniej.

Tyle lat poczucia winy. że w odróżnieniu od pozostałych nie widziałam w niej anioła i troskliwości. Tyle lat chowania się i ukrywania z myślami. Ładowania tego do środka. Aż w końcu znalazł się ktoś to powiedział to na głos.

Ulga. Ogromna. Głęboki oddech. Spokój.

A jutro pojadę zapalić świeczkę, bo chcę. Chcę pobyć z rodziną, spotkać znajomych w drodze na i z cmentarza. Oby pogoda dopisała.

30-10.2019, objawienie.

MS: wie Pani, dlaczego wybiera Pani przemocowców?

Ja: nie, przecież nigdy nie miałam z tym do czynienia, dopiero psychopata był pierwszą taką osobą w moim życiu…

MS: przecież miała Pani tak w rodzinie…

Ja: mojej? w sensie z mężem? ja byłam przemocowa, czy on?

MS: miała Pani to w rodzinie…

MS: pani Mama taka była..

kurtyna

29-10.2019, tik-tak, łup-łup.

Poszukiwanie pracy, bieganie z rozmowy kwalifikacyjnej na kolejną, zaległe zabiegi kosmetyczne, wizyty u lekarza. Wypełniam czas jak mogę, aby tylko nie myśleć o sobotnich wydarzeniach.

Nie pomaga. W każdej luźniejszej chwili czuję jak wali mi serce, szum w głowie nie pozwala się skupić na niczym dłużej niż kilka minut. Najgorzej jest w momencie kiedy uświadamiam sobie, że już nigdy go nie zobaczę. Nigdy. Po prostu nigdy.

Nigdy.

Chciałabym zapłakać. Nie umiem.

Może w piątek nawalę się z bratową i jak jej będę opowiadać tę telenowelę to coś puści.

27-10.2019, apogeum.

Już po pierwszym smsie wiedziałam, że chce przyjechać i wiedziałam, że ulegnę. Uległam.

To uczucie kiedy o drugiej w nocy, mówi Ci, że w sierpniu zrobił kolejne nieślubne dziecko swojej poprzedniej kochance.

B E Z C E N N E.

Nagle znika wszystko. Zimnym tonem prosisz, żeby się jak najszybciej ubrał i wyszedł.

On: „Wiedziałem, że mnie znienawidzisz.”

Ja: „Żartujesz? Musiałbyś być dla mnie ważny, żebym wykrzesała aż tyle uczucia”

To pewnie jeszcze faza szoku, że nie boli.

26-10.2019, sobota.

Przetrwałam wczorajsze pożegnalne piwko w stanie nie naruszonym. Uff.

Zajęcia dziś zaczynam za chwilę o 11:30. Pomyśałam pojadeę uberem. Szanse na wolne miejsce parkingowe o tej godzinie są znikome. Wizoła mnie urocza Pani Jolanta, lat 60+. Dorabia sobie za namową synów. Wozi tylko w dzień, nie boi się. Nie tylko pieniądze ją do tego skłoniły, ale też chęć przebywania między ludźmi, wyjścia z domu. Szacun. Pomyślę. Załątwię papierki i zobaczymy. Może kiedyś jak będę wychodzić z siebie z powodu siedzenia w domu też spróbuję.

Cudne to poranne spotkanie było. Daje nadzieję.

25-10.2019, czy…

Czy tydzień ciszy po obu stronach oznacza koniec? Mam nadzieję. Syndrom odstawienia daje się we znaki. Mocno. Wytrzymam, Wytrzymam. Rozum, nie instynkt, stanowi o człowieczeństwie. Phi, byłabym doskonałym stoikiem ;).

Dziś jeszcze jadę do pracy postawić pożegnalne ciacho, o 20.00 pożegnalne piwko. Od jutra nowe życie. Jakoś tak skumulowane końce, znowu?

I jeszcze w sobotę dwa kolokwia, w niedzielę jedno, po co mi to… a tak, nie siedzę w domu i nie rozpaczam. Zajęcie dla głowy, łatwiejsze funkcjonowanie, mniej myśli o końcach i ostatecznych rozwiązaniach.

Tak trudno pamiętać o zasadzie „do ludzi, do ludzi”.

22-10.2019, wiedźma.

Twardo od piątku się nie odzywam, on zresztą też. Zainstalowałam sobie wczoraj konto na Badoo. Co mi tam, kocham udowadniać sobie, że nie ma amatora na tego potwora.

Jakoś przypadkiem wpadł mi w oko facet z mojego rodzinnego miasta. Pogadaliśmy, umówiliśmy się na czwartek na kawę. Pomyślałam, skoro mam urlop, to zadzwonię do przyjaciółki z podstawówki, pojade wcześniej i ją odwiedzę.

Wspomniałam o randce, wymieniłam imię i wiek. A ona.. a wiesz jest taki małomiasteczkowy tulipan, który naciąga laski na kasę. Koleżankę z pracy tak porobił…. roześmialam się, no co ty takie przypadki się nie zdarzają.

Nie?

Wysłałam Ewie zdjęcie. W odpowiedzi przychodzi wiesz to zdjęcie jest u mojej znajomej w domu. Daj chwilę, sprawdzę co i jak.

Po 20 minutach dzwoni. Wiesz to on…

Miało być tak pięknie. Wyszło jak zawsze. Pies na psycholi. Suka raczej. I jak się przekonać do kolejnej próby?

Mam nadzieję kobiety, że ja wyrabiam normę za Was wszystkie. A Wam przypadają te lepsze kąski.

21-10.2019, ja pierdolę…

W piątek na odchodne rzucił, że może byśmy zamieszkali razem, a potem nie odezwał się przez cały weekend.

Wystraszył się? Powiedział coś, czego nie chciał? Rzucił to jako ochłap, po tym jak zaproponowałam, abyśmy się definitywnie rozstali? Ja pierdolę, o co chodzi?

Jak można zostawić kogoś, po takim tekście, samego na tak długi czas z szalejącymi myślami?

15-10.2019, wtorek.

Przyjechał wczoraj. Nawet nie zauważył (albo ściemnia), że przez te wszystkie dni był zablokowany. Niepokojąco dużo mówimy o zamieszkaniu razem. Oboje próbujemy z tym skończyć, obojgu się nie udaje. Pozostaje się cieszyć kradzionymi chwilami. Skupić się na tu i teraz. A co jutro? Dowiem sie jutro.

14-10.2019, poniedziałek.

Kolejna zmiana pracy. Nauczka na przyszłość. Nie podejmuj decyzji dopóki nie poznasz swojego bezpośredniego przełożonego. Czasem po prostu nie ma chemii. Sezon na rozmowy rekrutacyjne otwarty.

11-10.2019, piątek.

Znalazłam wczoraj archiwum starego bloga. 2011, kiedy to było? W innym zyciu, inna ja, inny wszechświat.

Jutro pierwszy dzień szkoły. Nareszcie. Zajmę głowę czymś co może sie przydać.

Nie dzwonię, nie piszę. Z przerażeniem zauważam, że on też. Czyżby prawdziwy koniec?

Ulga, przerażenie, radość, smutek, poczucie beznadziei, przegranej.

10-10.2019, czwartek.

Przestój w pracy, mało zajęć to dużo czasu na myślenie. Dużo czasu na myślenie, to głupie myśli to potegi 152. Nie mogę się uwolnić, pewnie dlatego, że nie chcę.

Mam ochotę zniknąć. Coraz bliżej decyzji o ucieczce, od wszystkiego, ode mnie przede wszystkim.

Jesień, powiecie. Tak jesień.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: