26-09-2019, czwartek.

Jak co roku o tej porze roku byłam ba weekendowym wyjeździe z koleżankami. w tym roku Edynburg. Piękne miasto.

Od miesiąca próbowałam zakończyć „relację” z żonatym facetem. Od czasu jak dowiedziałam się, że jest żonaty coraz silniejsze poczucie bezsensu tego co robię, przytałaczało mnie bardzo. Nie odzywałam się ani telefonicznie, ani komunikatorowo. W końcu silna jestem, kto jak nie ja.

Do czasu.

W sobotę w Edynburgu trochę z koleżankami popróbowałyśmy whisky, więc coś tam odpisałam w międzyczasie. Pogadaliśmy rano. Potem poszłyśmy na spacer. Od czasu do czasu wysłałam jakąś fotuszkę. W miedzyczasie się wkurzyłam, że rozmowa się nie klei. Ja wciąż żartowałam, a z tamtej storny przebijała złość. Napisałam „bez odbioru, rozmowa się nie spina, do później”.

W końcu uciekłam z wycieczki, wróciłam do apartamentu, żeby odespać bezsenną noc, po wyjściu z wanny rzuciałam coś w stylu.

JA: jeśli uda nam się spotkać w tym tygodniu to zabierz te swoje filmiki…

ON: jakie filmiki?

JA: nie pamiętasz…

ON: nie rozumiem…

JA: aaaa to z kim ja rozmawiam, z Tobą, Twoją żoną, kolegą, czy WSI?

ON(w zasadzie ONA): z żoną…

Chciała ze mną porozmawiać, porozmawiałyśmy. Okazało się, że wiele rzeczy, które powiedział były prawdą. Że nie jest im dobrze ze sobą, że z nim nie sypia, że kogoś ma.

Ja napisałam, że może być na mnie zła, jednak to nie ja jestem odpowiedzialna za ich związek, jestem tylko przypadkowym przechodniem, to nie jest jego pierwsza i zapewne nie ostatnia zdrada.

Napisała, że to ją nie nteresuje, natomiast chce żebyśmy stosowali się do nastepujących reguł:

  1. nie chce wiedzieć, gdzie kiedy i jak to robimy
  2. K. ma wracać zawsze na noc do domu
  3. żadnych dzieci.

Poczucie absurdu sięgneło zenitu. Pomyślałam, matko w jakim świecie ja żyję… i po co mi takie przygody. Odpisałam, że o zasadach musi porozmawiać z mężem, nie ze mną. Ja od tego momentu przestaję się z nim komunikować.

Do dziś nie umiem zdecydować, czy nie rozmawiałm przypadkiem z nimi obojgiem. Zgodnie z założeniem nie skontaktowam się. Natomiast we wtorek on przyjechał w nocy i próbował udawać, że nic nie wie o tym.

I wiecie co? Został do rana. Lubię rywalizować.

19 comments

  1. Tu szacun dla żony – sama jestem żoną ale nie zgodziłabym się na taki układ – w tą albo w drugą. W tej materii nie znoszę rywalizacji – mam być zawsze pierwsza i jedyna. I jestem. I życzę Ci tego samego

    Polubienie

  2. Wow. Ostatnie zdanie zakręciło całą historię. Powiem Ci, że to trudna sytuacja. Uczucie ok, ale żona będzie miała gościa zawsze na noc do domu, Ty nie będziesz mieć żadnych dzieci, a w Sylwestra samotnie odpalisz racę. Chcesz tego?

    Polubienie

      • Nie, podsumowanie przede wszystkim.
        Dalej cała ta sytuacja. Sam mam ostatnio tak odjechane historie, dramatyczne zwroty akcji i zderzenia ze ścianą, że mogę się uśmiechać. Nie zazdroszczę ani nie stwierdzam, że mam luz. Ale też nie traktuję jako dramatu. Po prostu cała historia wydaje mi się być zabawna. Równie zabawna, jak moja.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s