Hej Siri.

Have you ever tried the option „Hey Siri, do you love me”? I sometimes do, it gives me round texts. And I’m suffering here. I wither.

I decided that I would not go on my New Year’s Eve with my car, but with my friends. I will be addicted, imprisoned. I will be from beginning to end. And I will go without a computer, without an iPad.

Here and now, mindfulness in being together. No distractions.

What’s your plans for tomorrow?


Próbowaliście kiedyś opcji „Hej Siri, do you love me”? Ja czasem tak, zbywa mnie okrągłymi tekstami. A ja tu cierpię. Usycham.

Postanowiłam, że na Sylwestra nie pojadę swoim samochodem, tylko z przyjaciółmi. Będę uzależniona, uwięziona. Będę od początku do końca. I pojadę bez komputera, bez ipada.

Tu i teraz, uważność w byciu razem. Bez rozpraszaczy.

Jakie są Wasze plany na jutro?

Photo by Tyler Lastovich on Pexels.com

28-12.2018, zadanie…

I got a job in connection with the Monday house. The dish from traditional Polish cuisine: „galart” or „cold feet”.

Because I like when there is a lot of lean meat, for this dish I choose a pork shoulder. We cook it slowly with vegetables (carrots, celery, parsley, leek) and simmer the meat until it is fragile.

Carrots can be cut into cubes and add to the bottom of the dish, after removing it will be a decoration. Gently tear the meat with your fingers and pour the decoction. We wait until it cools down and put in the fridge.

As a result, we get a jelly with a meat additive.


Dostałam zadanie w związku z poniedziałkową domówką. Danie z tradycyjnej kuchni polskiej: galart tudzież zimne stópki.

Ponieważ lubię kiedy jest dużo chudego mięsa, na to danie wybieram łopatkę wieprzową. Na wolnym ogniu wraz z warzywami (marchew, seler, pietruszka, por) gotujemy mięso tak długo aż będzie kruchutkie.

Marchewkę możemy pokroić w kratę i dodać na dno naczynie, po wyjęciu będzie ozdobą. Mięso delikatnie szarpiemy palcami i zalewamy wywarem. Czekamy aż ostygnie i wkładamy do lodówki.

W efekcie dostajemy galaretę z mięsnym dodatkiem.

2018-12-25

The best Christmas Eve for years. We sat until night. We brought back memories, we laughed to tears. We ate what was to eat and drank what was to drink.

It’s good that I went. It’s good that I stayed.


Najlepsza wigilia od lat. Posiedzieliśmy do nocy. Przywołaliśmy wspomnienia, uśmialiśmy się do łez. Zjedliśmy co było do zjedzenia i wypiliśmy co było do wypicia.

Dobrze, że pojechałam. Dobrze, że zostałam.

2018-12-23

I summoned myself to order. Just in case, to prevent me to change my mind.
I called, I accepted the invitation for New Year’s Eve, I asked what to prepare, what to bring.

Plan to go to sleep for another year in a row and just before falling asleep, feeling sorry for loneliness was a poor plan.

Only we, ourselves, can create a perfect hell. Sometimes, even in some situations, it is often worth fighting against.


Przywołałam się do porządku. Na wszelki wypadek nie pozostawiłam sobie możliwości zmiany zdania. Zadzwoniłam, przyjełam zaproszenie na sylwestra, zapytałam co mam przygotować, co przywieźć.

Plan, aby kolejny rok z rzędu pójść po prostu spać a tuż przed zaśnięciem użalać się nad samotnością był słabym planem.

Tylko my sami jesteśmy w stanie stworzyć sobie piekło doskonałe. Czasem, nawet często w niektórych sytuacjach warto postąpić wbrew sobie.

2018-12-22

My only task in preparing Christmas Eve for 15 people is a meringue cake. It’s done. How are your preparations? Are you crazy or do you manage to keep common sense?


Moje jedyne zadanie w przygotowaniu wigilii na 15 osób to tort bezowy. Robi się. Jak Wasze przygotowania? Szalejecie czy udaje Wam się zachować zdrowy rozsądek?

2018-12-21

A few more hours at work. A weekend, a few tasks, a thousand unplanned thoughts. Then two weeks of slowness. Hopefully, without hope, I am.


Jeszcze kilka godzin w pracy. Weekend, kilka zadań, tysiąc nieokiełznanych myśli. Potem dwa tygodnie powolności. Z nadzieją, bez nadziei, jestem.

Grunge rubber stamp with text Case Closed,vector illustration

Friady, 21.12.2018

W poniedziałek byłam na wykładzie o ucieczkach od bliskości. Magdę Sękowską znam od dłuższego czasu. Jedna z jej książek wywarła ogromny wpływ na moje postrzeganie rzeczywistości.

Na poniedziałkowym wykładzie zrobiłam sobie zdjęcie slajdu, który nareszcie pozwolił mi zrozumieć choć trochę po czym poznać, że się kocha. Jeszcze nie ma yt tego wykładu. Mam nadzieję, że będzie.
Póki co załączam Wam wykład pt. „Kochanie, domyśl się o co chodzi”.


On Monday I was at a lecture about escapes from closeness. I have known Magda Sękowska for a long time. One of her books has had a huge impact on my perception of reality.
On the Monday lecture, I took a picture of the slide, which at last allowed me to understand at least a bit and then know that I love each other. There is no such thing as this, I hope it will be.
As for now, I’m giving you a lecture entitled „Honey, guess what’s going on.”

Thursday, 20.12.2018

Bo to zima akurat, przyszedł mróz i śnieg już spadł.
Spodziewaliście się takiego obrotu sprawy? Ja nie.

Nie spodziewałam się również bardzo miłej porannej rozmowy telefonicznej. Te pierwsze razy są trudne, przynajmniej dla mnie. Jest gadułą, to dobrze. W piątek mamy się spotkać.

I… i… i jest 5 lat młodszy. Masakra.


Because it was winter, the frost came and the snow has already fallen.
Did you expect such a turn of events? I do not.

I also didn’t expect a very nice morning telephone conversation. These first times are difficult, at least for me.

He is a talker, that’s good. We are going to meet on Friday.

And … and … and is 5 years younger. Massacre.

Wednesday, 19.12.2018

Lodówka od wielu dni świeci pustkami.

Zmusiłam się jakimś cudem do porannych zakupów. Najgorsze jest to, że trudno zdecydować co kupić kiedy nie chce Ci się jeść, kiedy na jedzenie po prostu nie masz ochoty.

Skończyło się jak najczęściej się kończy: żytnia bułka i twarożek light. Do tego tabliczka czekolady z całymi orzechami.

Wczoraj przy obiedzie rozmawialiśmy o tym ile wydajemy na jedzenie. Ja w sumie w tym miesiącu wydałam ok. 460 złotych z czego większość w naszej kantynie. Gotowanie w domu zupełnie sie nie opłaca. Wydaje się dużo więcej, więcej się je, no i jeszcze trzeba posprzątać. I jesz sama.


The refrigerator has been empty for many days.

I forced myself to do some morning shopping. The worst thing is that it’s hard to decide what to buy when you don’t know what you want to eat or when you just don’t want to eat.

It’s over as often as it ends: rye bread roll and cream cheese. For this chocolate bar with whole nuts.

Yesterday at dinner we talked about how much we spend on food. I paid about 460 zlotys this month, most of them in our canteen. Cooking at home is not worth it at all. There seems that you spent a lot more money, you eat more, and you still have to clean up. And you it alone.

Tuesday, 18.12.2018

Życie to dziwna maszynka. A świat jest mały. Mijamy ludzi przypadkiem, przy okazji, mimochodem. Któregoś dnia siedzimy przy jednym stoliku, popijamy kawę, poznajemy się bilżej. Przypadkiem. Tylko ten jeden raz. I idziemy dalej. Do swoich spraw, do swojego życia.

Wczoraj usłyszałam mądre zdanie. Nie do końca je pamiętam. Mniej więcej szło tak: ” w miłości nie trzeba być bogatym, inteligentnym, kreatywnym. W miłości wystarczy być.”


Life is a strange machine. And the world is small. We pass people by accident, by the way, despite the walk. One day we sit at one table, drink coffee, get to know each other more. Accident. Only this one time. And we go further. For our affairs, for our life.

I heard a wise sentence yesterday. I do not quite remember them. More or less, „you do not have to be rich, intelligent, creative in love, it’s enough to be in love.”

Monday, 17.12.2018

All I want for Christmas is you?
Śpiewała pod prysznicem myśląc o jednym psychopacie i tajlandzkich plażach.


All I want for Christmas is you?
She sang in the shower thinking about one psychopath and Thai beaches.

Prezent 2018.

Mikołaj sobie o mnie przypomniał. Dzisiaj.

Prezent, którego nikty by się nie spodziewał, gdybym pozwoliła komuś zgadywać. Prędzej obstawiliby klucz francuski albo lewarek niż to.

A jednak.


Nicholas reminded himself about me. Today.

A gift that would not be guessed if I let someone guess. They would sooner bet on a French wrench or leash than this.

And yet.

Friday, 14.12.2018

Jeden obraz wart tysiąca słów.

Czuję się jak tuż przed, w trakcie i po… jednocześnie. 

Anihilacja. Kolejne ładne słowo na „a”, które pasuje idealnie.


One picture worth a thousand words.

I feel like just before, during and after … at the same time. 

Annihilation. Another nice word for „a” that fits perfectly.

Tuesday, 11.12.2018

Na drugie imię mam Ambiwalencja.

Też tak macie, że jednocześnie chcecie dwóch różnych przeciwstawnych rzeczy na ten sam temat?

Czy to tylko moja choroba?


My name is Ambivalence.

Do you want to have two different contradictions on the same topic?

Is this just my illness?

Friday, 7.12.2018

Niewiele mam sukienek. trzy może, w porywach do czterech.

Rok temu jedną z nich, ulubioną, próbowałam założyć na imprezę świąteczną jednak dupa się nie mieściła.

Dziś rano wpadłam na pomysł, aby spróbować.

I wiecie co! Piknie, prze państwa piknie. I dupa, i brzuch wszystko się zmieściło, a ja wyglądam jak milion baksów ;).


I do not have many dresses. Three, maybe four.

A year ago, one of them, favourite, I tried to put on a Christmas party, but the ass did not fit.

This morning I came up with an idea to try.

And you know what! Beautiful, beautiful. Ass and the belly fitted, and I look like a million bucks;).

Thursday, 6.12.2018

Mikołajki.
Od lat moje buty są puste. Może dlatego, że zapominam je wyczyścić, jak myślcie?

Już wiem co we Wigilię. Spotykamy się u najmłodszego. Mam zadanie upiec dakłasa, jednak to będzie w tym roku trudne. Mam mniejszy piekarnik, nie da się w nim upiec dwóch bez na raz. Wydałam również super ekstra wypasiony mikser. Może zrobię sernik, będzie prościej.

Jak tylko dojadę musze coś walnąć, żeby zabezpieczyć się przed ucieczką i powrotem do domu. W ubiegłym roku w ramach prezentu sprawiłam sobie konto na Tinderze.
W tym roku w ramach prezentu nie zwariuję zupełnie. Taki plan. Życie pokaże.


Mikolajki.
My shoes have been empty for years. Maybe because I forget to clean them, how do you think?

I know what’s on Christmas Eve. We meet at the youngest. I have the task to bake a daquas, but it will be difficult this year. I have a smaller oven, it’s impossible to bake two at once. I also released a super-extra-powerful mixer. Maybe I will make cheesecake, it will be simpler.

As soon as I get there, I have to drink something to protect myself from escaping and returning home. Last year as a gift I made myself a Tinder account.
This year, as a gift, I will not go crazy. Such a plan. Life will show.

Wednesday, 5.12.2018

Dwa spokojne weekendy, bez wyjazdu i godzin spędzonych w aucie, robią również dobrą robotę.
Czuję się cudownie wypoczęta.

Wyzwanie na płaski brzuch się skończyło kilka dni temu, jednak zachęcona sukcesem nie odpuszczam. Teraz wyzwanie bikini, również 30-dniowe.

Co u Was?


Two quiet weekends, without going away and hours spent in the car, does a good job as well.
I feel wonderfully rested.

The challenge for a flat stomach ended a few days ago, but I am not letting off the encouraged success. Now a bikini challenge, also 30 days.

What about you?

Monday, 3.12.2018

Śniło mi sie dzisiaj, że jestem w ciąży tuż przed porodem. Jestem sama w domu rodzinnym. Nie mogę znaleźć mamy, ojciec zagubiony nie słyszy co do niego mówię. Nie mogę znaleźć torby ani sposobu jak się dostać do szpitala. Potem scenografia się zmienia. Wędruję gdzieś uliczkami Paryża albo Lizbony. Wzgórza, raz w górę jak w dół. Nadal nie mogę znaleźć szpitala i torby z wyprawką dla dziecka. Jestem zupełnie nie gotowa, a brzuch na granicy wybuchu. Jakieś dzieciaki kradną mi portfel. Jestem bezradna.


I dreamed today that I was pregnant just before the birth. I’m alone in my family home. I can not find my mother, my lost father cannot hear what I say to him. I can not find a bag or how to get to the hospital. Then the scenery changes. I wander through the narrow streets of Paris or Lisbon. Hills, once up and down. I still can not find the hospital and the bag in a layette. I am completely unprepared, and the belly is on the verge of explosion. Some kids steal my wallet. I am hopeless.

Saturday, 1.12.2018

Na dwie godziny przed koncertem okazało się, że najmłodsza nie jedzie. Jej matka miała właśnie gorszy dzień i postanowiła ukarać dziecko dla przykładu, a w tym nas wszystkie.
Cztery skarpetki na dywanie były zbrodnią ponad miarę.

Na whatsappie odbyła się szybka narada i zalecenia były takie: idź szczerze przeproś matkę, powiedz, że się poprawisz i poproś, aby zmieniła karę na coś innego.
I ta „super mama” wymyśliła, że dzieciak ma wybrać albo koncert, albo harcerstwo.
Rozumiecie to? Bo ja za głupia jestem.

Ukarałam i ja ją, poprosiłam, aby przelała mi za bilet jedyne 120pln. I dzisiaj do mnie pisze, że jeszcze nie przelała, bo nie sądziła, że to takie pilne… no cóż… sama dała przykład jak się prześladuje słabszych.

Two hours before the concert, it turned out that the youngest was not going. Her mother had just a bad day and decided to punish the child for example and in this all of us.
The four socks on the carpet were a crime beyond measure.

There was a quick conference on WhatsApp, and the recommendations were: go sincerely apologize to your mother, tell her that you will get better and ask her to change the punishment for something else.
And this „super mom” came up with the idea that the kid would choose either a concert or a scouting. Do you understand this? Because I’m too stupid.

I punished her and I asked her to pay only 120 zlotys for my ticket. And today she writes to me that she has not shed yet, because she did not think that it was so urgent … well … she was just an example of how the weaker should be persecuted.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: