Energia…

… wszechświata jest dziwnie spójna.

Zaczęłam pisać wczoraj notkę o tym jak dawno tutaj gościł wpis na temat gotowania. Ostatni zdaje się w grudniu 2014. A w międzyczasie ktoś z Was zaczął komentowac te stare notki.

Lubię gotować, jednak nie mam dla kogo. Gotowanie dla siebie samej jest ekonomicznie nieuzasadnione, kalorycznie zresztą też. Kanapka na śniadanie, zupa w pracy, kanapka na kolację. Wystarczy. Aż nadto.

Jednak nic nie czyni domu bardziej domem niż zapach pieczonej szarlotki, ludzie przy stole dzwoniący sztućami i przkomarzjący się o ostatni kawałek czegoś pysznego.

Dom, nie mieszkanie, nie sypialnia czy miejscówka. Dom to ludzie, wspólne sprawy, radość i ból współistnienia. Połączenie.


… of the universe is strangely coherent. I started writing a note yesterday about how long ago here was the entry on cooking. The last one seems in December 2014. And in the meantime, someone of you started commenting on these old notes.

I like cooking, but I have no one for whom. Cooking for yourself is economically unjustified, caloric indeed. Breakfast sandwich, soup at work, sandwich for dinner. Just enough. Too much even.

However, nothing makes the home more home than the smell of a baked apple pie, the people at the table calling the cutlery and cheers for the last piece of something delicious.

A house, not an apartment, not a bedroom or a seat. Home is people, common things, joy and pain of coexistence. Connection.

Photo by Pixabay on Pexels.com

22 myśli na temat “Energia…

Dodaj własny

  1. Jak ładnie to ujęłaś w ostatnim akapicie :). Rzeczywiście, tak to wygląda, że dla samej siebie nie chce się gotować… Wystarczy, że mój mąż wyjdzie na kilka dni na szkolenie, a ja niemal automatycznie przestaję gotować :).
    A przecież tak naprawdę lubię to robić, ale kiedy mam czas. Takie wymuszone pichcenie czegoś na poczekaniu już takiej radości nie sprawia :P. A niestety cierpię na chroniczny brak czasu ;).

    Polubione przez 1 osoba

  2. Gotować więcej i zamrażać. To najlepszy i jedyny sposób, by móc zdrowo i sensownie się odżywiać, jeśli nie chce się codziennie gotować.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  3. Mi się też nie chce dla jednaj osoby gotować, także rozumiem Cię doskonale. Choć smacznie zjeść też lubię, wychodząc z założenia, że jak już mam sobie wrzucać kalorie, to niech chociaż będą smaczne.
    Jeśli chodzi o to komentowanie starych notek, to WP jest pod tym względem fajny. On podpowiada albo tematyczne stare notki, albo promuje je stosując jakiś sobie tylko wiadomy klucz. Bo na pewno nie chodzi o tagi, moje stare notki ich nie miały, a one są też czasem wywalane gdzieś na wierzch. Czasem sama się dziwię, że coś tam kiedyś napisałam. Bo po tylu latach się nie pamięta:))

    Polubienie

  4. Powiem Ci, że prezentowany przez Ciebie tok myślenia jest dla mnie tak egzotyczny, że aż ciężko mi sobie wyobrazić, że ktoś autentycznie może w ten sposób widzieć sprawy… 😉
    Nie ma dla mnie ważniejszej osoby, dla której bardziej ekonomicznie, kalorycznie i romantycznie uzasadnione było gotować, niż ja sama! 🙂 Zawsze tak było, inni mogą mieć co najwyżej przywilej w tym uczestniczyć 😉 Bardzo lubię gotować, to mnie relaksuje, i lubię dbać o siebie, o to, co jem.
    A mój dom to jestem ja, zrozumiałam to już jakiś czas temu, kiedy wydawało mi się, że swój dom straciłam. Mam zresztą w szkicach wpis na ten temat. 😉
    Oczywiście, nie uważam, że moja wizja świata jest jedynie słuszna i rozumiem, że możesz na to patrzeć inaczej. Ale zachęcam Cię, żebyś spróbowała pomyśleć o sobie jako o tej najważniejszej osobie, dla której warto robić wyjątkowe rzeczy i gotować pyszne jedzenie. 🙂
    A na szarlotkę można kogoś zaprosić. Albo zanieść do roboty, na pewno wyżrą! 😉

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Ja zamrażam i mam na potem ! 😛 Ja mam generalnie pierdolca na punkcie zamrażania jedzenia, i niewyrzucania, bo wychowano mnie z poglądem, że to grzech wyrzucać jedzenie. 😉 A też zawsze gotuję dużo- więc albo się dzielę, albo mrożę. Ale oczywiście, co kto lubi, nie próbuję Cię nawracać, ani nic takiego 😉 Po prostu czasem może warto zmienić perspektywę 🙂

        Polubienie

      2. Rozumiem, ja po prostu nie lubię rozmrożonego. Niszczy strukturę składników, lubię kiedy są nieco aldente. Rozmrożone robi się mietkie i paćkowate. Dlatego mało kupuje jedzenia do domu żeby nie wyrzucać, poza rym jestem z dużej rodziny z wiecznie otwartymi drzwiami. Ten chaos, którego nie znosiłam mieszkając w domu do dziś daje poczucie wspólnoty kiedy jadę do braci. Dużo ludzi, głośno, pełen stół…

        Polubione przez 1 osoba

      3. Ja też jestem z dużej rodziny,ale w sumie mam ją na miejscu (poza jedną siostrą), więc może mniej to odczuwam, bo chaos i hałas towarzyszą mi często 😉 A mrozić można same sosy (ja tak robię, makaron czy ryż dogotowuję zawsze na bieżąco) i wtedy, wydaje mi się, obywa się to bez szwanku na strukturze 😉
        Ale nadal, to tylko tip, nie próbuję Cię na siłę uszczęśliwiać 😉

        Polubienie

      4. niewiele da się ze mną zrobić na siłę 🙂
        rozumiem zalety rozwiązania, jednak na szczęście każdy z nas ma prawo, a nawet obowiązek wybrac własną drogę 😉

        Polubione przez 1 osoba

      5. No wiadomo, każdemu jego porno! 😉 Ale jako Wszystkowiedzący Typowy Polak Z Internetu będę się upierała, że zasługujesz chociaż na szarlotkę! 😛 (i już sobie idę 😉 )

        Polubienie

    1. StaraPannaZKotem Czytam Twoj komentarz i zgadzam sie w 100%. Mnie tez gotowanie a nawet bardzie to pieczenie odpreza, czasami sie nie chce to zrozumiale i wtedy mam jakies mrozonki 😂😂. A do pracy to tez wynosze…niech inni tyja😂😂. Pozdrawiam

      Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: