Zaczzyna…

… boleć naprawdę kiedy dociera do Ciebie, że nie ma już odwrotu, że szansa minęła, że Cię nie chce i nigdy nie zechce.

Chujowe uczucie, zwłaszcza kiedy pierwszy raz w życiu pomyślałaś, a nawet poczułaś „match„.

Gdybym…

… miała robić w życiu tylko, to co mi się chce robić, to nie wyszła bym z łóżka, nie oddychałabym, nie otwierała oczu, czekała bym na mniej lub bardziej miłosierny koniec.

„Szczęśliwam”, ponieważ zaliczam  się tych, którzy mają depresję o przebiegu łągodnym. Budzę się, otwieram oczy i mówię „rusz dupę, potem będziesz żałować”. Już nie dyskutuję, nie zastanawiam się jak się wykręcić, po prostu wstaję, jak żołnierz na rozkaz.

Potem przez cały dzień żaluję, że ją (tę dupę) ruszyłam. Jeszcze pół biedy kiedy jestem w domu, masakrycznie się robi kiedy trzeba nawiązać kontakt mniej lub bardziej werbalny z otoczeniem. Udawanie radości kosztuje bardzo dużo, jak i udawanie zainteresowania, zaangażowania, ciekawości, serdeczności, ciepła.

W głowie wszystko jest szare, obojętne, bez sensu, bez celu. Mogła by już przyjść… a nie przychodzi.

– Ale zaraz, ty jesteś Śmierć! Tak?
– TAK, ISTOTNIE.
– Jestem twoim fanem! Zawsze chciałem cię poznać, wiesz?

Terry Pratchett (z książki Złodziej czasu)

Koniec…

… z Warszawą do października. Hurra. Chcę odespać. Chyba się nie uda. Szansą byłby przyszły weekend, gdyby nie to, że młode już się zapowiedziały z wizytą. Za chwilę wyjazd do Grecji, potem dwa tygodnie służbowo w Indiach.

Gdzie czas dla mnie, na dietę, trochę sportu, czas na książkę i przemyślenie spraw kilku? Chyba zabrakło. Przekleństwo ludzi dobrze zorganizowanych. Często znajdą chwilę, aby ogarnąć jakies dodatkowe zadanie, rzadko tym zadaniem są oni sami.

A Wy? Potraficie odpoczywać? Czy również macie parcie na „zajętość”?

Pozostaje…

… mi po nich muzyka. Po jednym Parov Stellar, po drugim 30 seconds to Mars i Georg Michael, którego wcześniej nie słuchałam, a który okazuje się całkiem, całkiem dla starszej pani.

Co zostanie mi po Trójce, a w zasadzie Jedynce, bo to on pomógł mi z pierwszym razem po 20 latach monogamii. Wystarczył jeden SMS w środku nocy, aby się zjawił. I jak w dość romantycznej komedii pomyłek już po oświadczył, że ma dziewczynę.

Poznaliśmy się kilka lat temu. Wiecie jak to jest. Czasami spotykasz kogoś i coś zaskoczy. Jednak to ani nie wasz czas, ani nie wasze miejsce, wciąż wam nie po drodze.

Wtedy ja byłam żoną, dziś on jest chłopakiem innej. Nie zmienia to faktu, że widzimy się średnio raz w tygodniu i czasem no wiecie co też się zdarzy. Chyba lubię komplikować sobie życie.

A może po prostu lubię, kiedy przyjeżdża do mnie do pracy kawę i chyba nie całkiem świadomie odgarnia mi kosmyki włosów z twarzy, przez chwilę mogę poczuć się normalnie. Przymknąć oczy i …

 

Energia…

… wszechrzeczy jest stała. To jedna z teorii, w jednym miejscu ubywa, w innym przybywa. Z miłosci zamienia się w nienawiść, z pustki z pełne, ze starego w nowe.

Czasem włącza mi ise takie magiczne myślenie. Kiedy w prasie znajduję akurat artykuł na temat, który właśnie w tym momencie mnie dotyczy, kiedy w samochodzie wśród śmieci znajduję kartkę ze wspomnieniem, spraw któ®e przeminęły.

Prawda jest taka, że mniej lub bardziej świadomie jesteśmy podatni na ekspozycję, dlatego wydaje się czasem, że artykuły wpadają nam w rękę na temat. A jednak zanim to zauważylismy już jakoś poddaliśmy się wpływowi czynnika, radio w drodze do pracy, tam słowo lub dwa, mijany Pan od gazet i kątem oka rzucamy na nagłówki.

Z drugiej strony kiedy coś nam się przydarza, to nasza uwaga kieruje się na wychwytywanie wszelkich przejawów tego wydarzenia i tym sposobem, mniej lub więcej trafiam na…

Zrzut ekranu 2018-07-25 o 07.20.56.png

Wczoraj…

… spotkała mnie przemiła niespodzianka. Chodziła za mną, chodziła i w końcu dopadła. Wyskoczyła zza krzaka.

Jeszcze byłam w pracy, zanim migrena powaliła mnie tak, że pojechałam umierać do domu. Dzwoni telefon, patrzę Ojciec rodzony, lat 70, metr osiemdziesiąt cztery wzrostu, 80 kg wagi, dzwoni. Odbieram jak zwykle, tekstem „no co tam?”, a Tato „dzwonię, bo się za Tobą stęskniłem”. Spadłam z krzesła, Co? Ufoki jakieś go podmieniły, czy co? Nie może być.

Zwykle Ojciec znajduje pretekst, a to coś w telefonie nie działa, a jak w komputerze coś ustawić, a do Pani doktor to kiedy ja mam wizytę. Tym razem nie, dzwoni bo się stęsknił.

Gosh, warto było dożyć tej chwili.

Podobny szok przeżyłam kiedy z 15 może 16 lat temu powiedział do mojej najstarszej bratanicy „chodż do dziadka, bo dziadek Cię kocha”. Patrzyłam wtedy w osłupieniu i myślałam tylko o tym, że chodzę po tym świecie ponad 30 lat a pierwszy raz słyszę jak mój Ojciec mówi do kogoś, że go kocha.

Zajęcia…

… z terapii PTSD rozwaliły mnie zupełnie. Zwłaszcza, że pracowaliśmy z sesjami ofiar/sprawców wypadków. Kiedy oglądałam je oglądałam otwierały się rany tcałkiem głębokie, o których zapomniałam, powróciły myśli, które szczęśliwe zepchnęłam w nieświadomość.

Oczywiście nie uruchomiło mi się PTSD, jednak uświadomiłam sobie, że mam coś nieprzepracowane, a to że postanowiłam o tym nie pamiętać, to nie jest dobry sposób, aby sobie z tymi 4 traumami poradzić.

 

Update, z kronikarskiego obowiązku. O traumie mówimy wtedy, gdy:

osoba narażona była na działanie stresora psychicznego lub fizycznego o wyjątkowej sile, z zagrożeniem życia, poważnym zranieniem lub zagrożeniem integralności fizycznej własnej lub innych.

Są…

… historie, których nie opowiadam nigdzie, nikomu. Nie opowiadam ich nawet sama sobie. Pomijam je na terapii, w pamiętniku, w rozmowach z Tobą.

Miało być…

… o tym, że dwa marzenia mam. Żadne z nich się nie spełni. Co nie przeszkadza marzyć dalej. Jedno to poleciec w kosmos. Szanse mniej niż znikome. Drugie, abyś stanął u drzwi z walizką, na dłużej. Szanse znikome. No cóż, każdy z nas ma jakieś nierealizowalne marzenia. Ja też.

A jednak dzień zaczął się tak pięknie. Gorący prysznic (nikt mnie nie opieralał, że za długo wode leję). Nawet śniadanie, do śniadania doskonała muzyka, brak korka w drodze do pracy, kolejny najGENIALNIEJSZY pomysł w głowie. Jaki? Jak już się przeprowadzę do rodzinnego miasta złoże papiery, abym mogła być rodziną zastępczą.

Pomyślałam, że to w zasadzie zaspokoiłoby wszystkie moje potrzeby. Potrzebę poczucia sensu, wartości każdego oddechu, bycia potrzebną, dawania, uczenia, bycia częścią większej całości, bliskości, bycia zajętą. W zamian kłopoty, wrażenie sensu, wrażenie bycia potrzebną, realna zajętość, bliskość, dalekość, często złość, bezradność i zmęczenie a na dokładkę poczucie więzi, bycia częścią większej całości.

Bo to drugiego człowieka mi brak najabrdziej.

Norwidem…

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak – nie za nie,
Bez światło-cienia…
Tęskno mi, Panie…

Przez…

… kilka lat byliśmy weekendowym małżeństwem. On w jednym mieście, ja w drugim. Telefony, nawet w ilością 100 dziennie dawały złudne poczucie bycia razem. To był początek końca. Każde zaczęło żyć własnym życiem, zwłaszcza, że nie mieliśmy dzieci.

A Wy co myślicie? Związki na odległość mają sens? Mają szansę zaistnieć, a potem przetrwać? Mnie zdrowy rozsądek i doświadczenie podpowiadają, że nie bardzo.

Dotknęłabym…

… tak przypadkiem, sięgając po książkę leżącą na stoliku obok kanapy albo w drodze do zmywarki, albo mijając się na korytarzu przy drzwiach łazienki. Wcisnęłabym rękę pod koszulkę podglądając jak gotuje albo przysypia na kanapie, albo siedzi obok przy stole.

No dobra…

… przyznam się. Lekki stresik jest. Ostatni raz i jedyny jak dotąd w życiu robiłam to 1998 roku. Równo 20 lat temu. Przyszła tesciowa po 12 minutach już wiedziała, że nie nadam się dla jej syna. Co tam po 12 minutach, po 2 sekundach.

A dziś? Dziś to ani przyszła teściowa, ani ja przyszła synowa, nawet nie wiem czy potencjalna dziewczyna (raczej stara dupa) syna. Będzie co ma być.

Trzymajcie kciuki 🤣.

 

Wow…

… świat jest taki piękny w nowych okularach.

A… napiszę Wam jeszcze, że po ostatniej podróżyw wiem, że podróżowanie bez lustrzanki jest do bani. I nie ważne, że srajfonik robi śliczne zdjęcia. Człowiek chodzi i czegoś mu brakuje. I patrzy inaczej na świat… przez obiektyw widać więcej (:)).

 

 

Przede…

… mną dwie godziny w serwisie. Jakiś miesiąc temu miałam przegląd, niby wszystko zrobiono. A tu własna auto w kolorze white donosi na mnie do serwisu, ze płyn hamulcowy do wymiany i uzupełnienia. Kiedy przyszedł SMS, ze w trybie pilnym powinnam skontaktować się z serwisem ze względu na bezpieczeństwo jazdy, to go zignorowałem. Eeee pomyślałam pewnie jakaś akcja marketingowa. Dwa dni później dzwonią, ze czas się umówić, ze to nie żarty.Fuck pomyślałam. Kolejne dwie godziny wyjęte z życia. Nie pierwsze i nie ostatnie zapewne. Już niedługo, zamierzam marnotrawić ich mniej… genialny plan póki co w toku ;).

Temat przewodni…

… dzisiejszej stypy, to mój powrót do macierzy. Przyjemnie jest patrzeć/słyszeć jak znaczne grono angażuje się w gdzie mieszkać, gdzie pracować, za ile i co robić ;). Jednogłośnie pomysł został okrzyknięty genialnym, co poniekąd było oczywiste ze względu na autorkę tego pomysłu.. Jeśli ktoś tak nie uważał to nie zrobił tego werbalnie.

Jak u Was jest na stypach? U nas zawsze wesoło.

 

Dwie…

… pierwsze cvki wysłane ;). Zastanawiam się, czy się nie umówić z potencjalnymi szefami na spotkanie twarzą w twarz. Jeśli do środy się nie odezwą będę działać metodą bezpośrednią.

Byłoby cudnie…

10:24 – a plan B? plan B to pewnie własna działalność, co ja mogłabym tam robić i na czym dałoby sie zarobić? Chociaż robić istotniejsze niż zarobić. 😉

11:21 Wybieram się do Rialto na Blankę http://www.kinorialto.poznan.pl/blanka/. Ktoś ze mną? 🙂

Odwożąc…

…Ciotkę ze szpitala do domu w drodze do Warszawy wpadałam na najGENILIEJSZY pomysł ostatnich lat. Genialny, ponieważ najprostszy z możliwych. Wcale nie muszę czekać do emerytury, aby wrócić do rodzinnego miasta. W Poznaniu poza pracą nic i niestety NIKT mnie nie trzyma.

Plan jest absolutnie prosty.

  1. znaleźć pracę w rodzinnym mieście, niekoniecznie dobrze płatną, na pewno ciekawą
  2. kupić mieszkanie
  3. wynająć obecne
  4. przeprowadzić się
  5. cieszyć się pełnią rodzinnego życia.

Proste? Proste. Realizowalne? Realizowalne. Określone w czasie? No prawie. Ambitne? Może nie, ale po co miałby być. Już niczego i nikomu (głównie sobie) nie musze udowadniać ;).

 

Jakoże u mnie od pomysłu do realizacji krótka droga, to wici o poszukiwaniu pracy rozpuszczone, 2 pierwsze mieszkania godne uwagi namierzone… do końca tygodnia powinnam wiedziec co i jak.

gray house with fireplace surrounded by grass under white and gray cloudy sky
Photo by Sebastian Soerensen on Pexels.com

Dziś w nocy…

… zmarł mój kuzyn, 2 lata starszy ode mnie. Nagle na stole operacyjnym. Z naszej najbliższej ekipy ja jestem kolejna…

Oszaleć idzie.

My tu pitu pitu w wirtualnej rzeczywistości a gdzieś tam ludzie żyją i umierają, realni…

Po przeprowadzce…

… do mniejszego mieszkania chciałam wdrożyć ambitny, nawet realizowalny w czasie, nawet mierzalny jednak zbyt nierealistyczny plan: będe sama tutaj sprzątać.

Uhm, ta… udało się raz. Wczoraj wprawoał tutaj Teresa, zrobiła błysk. Przy okazji opieprzyła mnie od stóp do głów… i z powrotem. Teresa jest ze mną od jakiś 15 lat. Lepiej wie gdzie co mam w szafach, jak czego używać, co kupić, co oddać.

Największą zjebkę dostałam za czarną kuchnię… hihihi nic to, jest przepiękna ;).

 

Podobnie…

… jak moja blogowa nowa znajoma: https://spzk.wordpress.com/2018/07/04/obcasy/ szpilki noszę rzadko. Głównie ze względu na czas jaki spędzam w aucie i na prędkość pieszą jaką można rozwinąć w i bez szpilek. A ja raptus jestem, lubie szybko ;P.

Poprzednie po 12 latach użytkownia, ukochane, wymarzone, super ekstra wymarzone zostawiłam w Bogocie. Taki był plan, żeby nie dało ich się odzyskać.

W ubiegły piątek obchodzilismy 70-te urodziny mojego taty i to wystarczyło za pretekst, nabyłam nowe… niestety tylko na lato jednak wymarzone, ukochane, mega wygodne.

Jakoś tak jest, że w szpilkach człowiek (czytaj ja) czuje się lepiej, bardziej seksi, piekniej, smuklej, radośniej… też tak macie?

 

Jeszcze…

… we śnie przyszły do mnie słowa piosenki Cher… pasuje co prawda tylko refren, jednak…

I don’t need your sympathy There’s nothing you can say or do for me
And I don’t want a miracle You’ll never change for no one
I hear your reasons why Where did you sleep last night?
And was she worth it was she worth it?
‚Cause I’m strong enough To live without you
Strong enough and I quit crying
Long enough now I’m strong enough
To know you gotta go There’s no more to say
So save your breath And then walk away
No matter what I hear you say I’m strong enough to know you gotta go
So you feel misunderstood Baby, have I got news for you
On being used, I could write the book You don’t want to hear about it
I’ve been losing sleep You’ve been going cheap
She ain’t worth half of me it’s true I’m telling you
Now I’m strong enough to live without you
Strong enough and I quit crying
Long enough now I’m strong enough
To know you’ve gotta go
Come hell or waters high You’ll never see me cry
This is our last goodbye, it’s true I’m telling you
That I’m strong enough to live without you
Strong enough and I quit crying
Long enough now I’m strong enough
To know you gotta go There’s no more to say
So save your breath And you walk away
No matter what I hear you say
I’m strong enough to know you’ve gotta go
Autorzy utworu: Dan Taylor / Kelvin Claude Swaby
Obrazem ukradziony tutaj

Wróciłam…

… wczoraj na terapię, po dwóch miesiącach. Zrezygnowałam przed wyjazdem do Kolumbii, głównie ze względu na to, żeby nie dowiedzieć się tego, co sama wiedziałam po tych kilku spotkaniach z „Kolumbią” już doskonale, a czego za wszelką cenę nie chciałam usłyszeć.

Wnioski mam nastepujące. Jeśli macie depresję, nie mówię tu o zniżce nastroju, ale o chorobie. Potwierdzoną przez lekarza, bierzecie leki, nawet w tak małej dawce jak ja, to nie wahajcie się, idźcie na terapię. Leki (w moim przypadu aciprex) nie wystarczą. Leki to za mało.

Na jednym z wykładów prof. Nęcka powiedział, że leczenie depresji tylko lekami, to jak leczyć raka tylko chemią. Nie skutkuje.

Przez te dwa miesiące przerwy zaczęłam tonąć, powoli, bardzo powoli, a jednak tonąć. Te spotkania są moją kotwicą, trzymają mnie na powierzchni. Nie nie dlatego, że Pani jest taka świetna. Dlatego, że stwarzają mi okazję do zatrzymania się, do wypowiedzenia na głos tego co w środku, w bezpiecznym miejscu, bez oceniania. Stwarzają możliwość przyjrzenia się temu co w środku z innej, nie mojej, nie smutnej perspektywy.

Poza tym, z czego szczerze się uśmiałam siedząc w poczekalni, mje mechanizm obronne przed zwierzaniem uruchamiają się tak bardzo, że weszłam do gabinetu już kwitnąca, radosna, z zabawną historią do opowiedzenia. Wyszłam w tej samej formie. Zdecydowałam się kontynuować. Zdecydowałam tym razem bez wahania. Wiem po co mi to.

Zdjęcie ukradzione tutaj: https://www.pepiniera.pl/18658,depresja.html

 

 

 

Trójkąt dramatyczny.

W trójkącie dramatycznym przechodzimy przez wszystkie fazy, każdy z nas bez wyjątku, jedni częściej drudzy rzadziej. Wszystko to w zależności od tego z kim, z jakiej przyczyny i w jakim celu wchodzimy w relację. Zdrowo by było przestać funkcjonować w trójkącie, jednak moim zdaniem zabiera to nieco smaczku z życia. Trudno jest uznać, że jest się tak samo ok jak wszyscy pozostali, a wszyscy pozostali są tak samo ok jak my.

Kończą się wtedy emocje, zaczyna się współpraca, szacunek, bezwarunkowa akceptacja, ja ok- ty ok, zaczyna się droga do intymności, do stanu kiedy Ty i Ja możemy czuć się ze sobą dobrze, takimi jakimi jesteśmy.

Jeśli chcecie poczytać więcej na ten temat poszukajcie materiałów o trójkącie Karpmana. Tutaj jest świetny artykuł na ten temat. http://www.analiza-transakcyjna.pl/2016/10/27/trojkat-wygrywajacy/

 

Kiedy…

… a raczej jeśli pokonasz strach przed bliskością, zadzwoń albo lepiej przyjedź. Nigdzie się nie wybieram.

Photo by Rosie Ann on Pexels.com

11:50 edit

Srebrną igłą znaczysz swoje małe sny
W kieliszku marzeń topisz dni
Twoich gniewnych bogów dawno pokrył kurz
Ogień w Twym sercu nie płonie już
Jeszcze jedna pusta noc
Jeszcze jeden w lustro gest
Twój cały świat – mała popiołu garść
Twój cały świat – trochę dat
Twój cały świat – kilka fałszywych prawd
Twój cały świat

 

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: