Pojechałam…

on

… wczoraj do Niemiec na zabieg przecięcia jajowodów. Taki prezent dla mnie na 45 urodziny, które już za tydzień. Zrobiłam to głównie ze strachu przed sobą. Żebym z braku kogoś do kochania nie podjęła czasem najgłupszej decyzji świata i nie zdecydowała się na rodzenie pierwszego dziecka w moim wieku; w akcie desperacji i potrzeby bycia kochaną, i jeszcze większej potrzeby kochania kogoś.

Klinika mieści się 50km od Szczecina. Mniej więcej. Same Polki. Na 20 kobiet tylko ja nie byłam w sprawie aborcji. Dziewczyny były w różnym wieku, generalnie bardzo młode. Jedna para tylko mniej więcej w moim wieku, u której było widać przejęcie. Pewnie mieli już kilkoro dzieci i przydażyło im sę kolejne. Co mnie uderzyło…? Najbardziej atomosfera. Atmosfera jak w poczekalni do dentysty, generalnie zero przejęcia. Być może to taki mechanizm obronny, który pozwala nam wytrwać w tej decyzji i nie zwariować. Chcę wierzyć, że to to…

Dziewczyny obudźcie się, naprawdę dużo łatwiej zapobiegać niż leczyć. Dużo łatwiej powiedzieć nie, niż borykać się z aborcją…

A może jednak nie?

 

 

2 Comments Add yours

  1. świechna says:

    Trudno mi się odnieść do tych dziewczyn … trudno jest wejść w położenie kogokolwiek innego … że aborcja nie jest rozwiązaniem bolączek tego świata, to wiem.

  2. Asenata says:

    To są bardzo trudne sprawy,każda z nich jest inna,żadnej nie chciałabym oceniać

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s