Mija dziś rok…

jak wystartowałam z drugim zyciem. Przeżyłam czołowe zderzenie z busem marki M. Czy się cieszę, że mi się wtedy „udało”? Nie jestem pewna.
Wiem natomiast, że dało mi to wydarzenie kopa do zmiany podejścia do życia.
Dziś żyję i pracuję z zupełnie innym nastawieniem.
Bliżej znalezienia sensu i celu. Z większym zrozumieniem sytuacji.
Mogłabym zaśpiewać „jeszcze będzie przepięknie… jeszcze będzie wspaniale…”.

A Wy macie jakieś wydarzenia w życiu, które zmieniły Was trwale?

Wiosna, wiosna…

… wiosna ach to Ty.
Cieszę się, jak wstaje jasno, jak wracam jasno. Chce się coś robić ;).
A u Was? Również wiosna?

na terapię…

… chodzę co tydzień. Choć dotykamy juz takich rzeczy, że całe ciało mi się skręca w buncie i oporze przed dalszą pracą. Dobrze, znaczy, że ważne.
Wczoraj miałam kosmiczne uczucie. Sięgnęłyśmy chyba sedna sprawy. Przez moment miałam uczucie, że cała się zrobiłam malutka, ciało ogrmne, w głowie mi się kręciło. Kosmiczne, nieprzeyjmne, dziwaczne.
Dotarło do mnie, choć nie wiem co z tym zrobić (jescze) jak wielką agresją z mojej strony jest umniejszanie wartości wszystkiego i mojego dla innych znaczenia.
Z jednej strony wciąż robię wszystko, aby mie zauważono, dano odrobinę ciepła, chciano ze mną być. A kiedy już to dostaję, to zaczynam to umniejszać. Że to nie ważne, że nie ma znaczenia, bo przecież ja w odniesieniu do wszechświata to pyłek na wietrze jestem,jestem albo mnienie mna, świat nie zauwazy, świat nie dba o to, abym czuła się potrzebna.
Robię to dlatego, że nie potrafię zaufać, że szukam innego dna, że umniejszam znaczenie rzeczy i ludzi, aby nie musieć cierpieć w przypadku straty.
Tyle wiem na ten temat od wczoraj.
Nie jest łatwo zdawać sobie z tego sprawę. Trudniej jeszcze nie wiedzieć jak to zmienić. Terapeutka mówi, że do zmiany jeszcze chwila, póki co powinnam dobrze to obejrzeć.
Pozostaje w rozterce…

Co u Was? Wszystko dobrze?

Pierwszy tulipan…

… zaliczony. Od Taty, mąż tylko dał buziaka. Dobre i to to.
Uzbrojona w czarny kostium, rajstopy, bieliznę, dopełniona muśnięciem Coco pomyślałam sobie jak wiele się zmieniło przez ostatnie 10 lat.
Po pierwsze: w szafie, w której wtedy były tylko czarne rzeczy, dziś z trudnem znalazłam czarny golf, i gdyby nie pogrzeb mamy pewnie nie miałabym czarnego kostiumu.
Po drugie: z kraju, w którym z ograniczeniami (te zawsze istnieją) czułam się właścicielką siebie, miałam poczucie sprawczości i odpowiedzialności, przeniosłam się do kraju, gdzie w wątpliwość poddawane są nie tylko moja inteligencja (IQ160, btw) ale i wielkość mózgu, czy zdolność do samostanowienia o sobie.
Idę dziś strajkować. O 16:30. Pierwszy raz w życiu. Ponieważ warto, ponieważ chcę, ponieważ mam prawo do bycia taką jaką chcę być, bez względu oczekiwania innych.

Pozdrawiam i wszystkiego dobrego!

Pisałam?

O przedszkolu dla Seniorów? Do którego wożę Tatę 3 razy w tygodniu? Nie chce mi sie sprawdzać. W każdym razie na początku grudnia prawie nie wstawał z łóżka. Dziś śpiewa sobie i tańczy, myśli o znalezieniu sobie Pani, o odzyskaniu prawa jazdy, o podróżach, w co się rano ubrać, co zrobić.
Swoją droga ćwiczenia sprawnościowe,swoją drogą ćwieczenia na pamięć i funkcje poznawcze, ale kontakt z ludźmi to to co czyni cuda najbardziej, moim zdaniem.
Patrzyłam dziś na niego kiedy czekał na otwarcie drzwi przez recepcjonistkę. Uśmiechał się sam do siebie.
Bezcenne.

http://senioractive.com.pl/ddom/

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: