Czy sukcesy…

… w pracy wystarczą, aby zrekompensować niepowodzenia w życiu osobistym? Czy można sobie założyć, że tak  się woli, że to jest ważniejsze? Czy to tylko sposób na oszukiwanie siebie? Czy zakładając, że wybiera się pracę, oznacza, że jesteśmy nienormalni albo zepsuci?

Tyle, czy w jednej głowie… coraz większy mętlik. Im więcej myślę o tym o czym myślę i im więcej zastanawiam się co czuję, tym trudniej zdecydować mi gdzie jestem ja, gdzie terapeuta, gdzie inni ludzie.

Powracam do myśli, która jest ze mną od wielu lat „im więcej wiesz, tym mniej zdolny/a do odczuwania szczęścia się stajesz”.

Photo by Christina Morillo on Pexels.com

4 komentarze Dodaj własny

  1. innam pisze:

    Jak pracowałam byłam szczęśliwsza. Teraz siedząc na zwolnieniu widzę swoje niepowodzenia w życiu prywatnym, bo mam zdecydowanie za dużo czasu, żeby o nich myśleć. Nie mam pojęcia, czy to jakaś odpowiedź na pytanie.

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      jakaś 🙂

      Polubienie

  2. Asenata pisze:

    Ja nieraz staram się nie myśleć.Bo jak myślę to nic to dobrego nie przynosi.

    Polubienie

    1. eulalia87 pisze:

      coś w tym jest 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s