Czy sukcesy…

on

… w pracy wystarczą, aby zrekompensować niepowodzenia w życiu osobistym? Czy można sobie założyć, że tak  się woli, że to jest ważniejsze? Czy to tylko sposób na oszukiwanie siebie? Czy zakładając, że wybiera się pracę, oznacza, że jesteśmy nienormalni albo zepsuci?

Tyle, czy w jednej głowie… coraz większy mętlik. Im więcej myślę o tym o czym myślę i im więcej zastanawiam się co czuję, tym trudniej zdecydować mi gdzie jestem ja, gdzie terapeuta, gdzie inni ludzie.

Powracam do myśli, która jest ze mną od wielu lat “im więcej wiesz, tym mniej zdolny/a do odczuwania szczęścia się stajesz”.

 

4 Comments Add yours

  1. innam says:

    Jak pracowałam byłam szczęśliwsza. Teraz siedząc na zwolnieniu widzę swoje niepowodzenia w życiu prywatnym, bo mam zdecydowanie za dużo czasu, żeby o nich myśleć. Nie mam pojęcia, czy to jakaś odpowiedź na pytanie.

    1. eulalia87 says:

      jakaś 🙂

  2. Asenata says:

    Ja nieraz staram się nie myśleć.Bo jak myślę to nic to dobrego nie przynosi.

    1. eulalia87 says:

      coś w tym jest 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s