szybkie myśli…

… kiedy straciłam sterowność, przez myśl przebiegły mi trzy myśli:

  1. to czołówka
  2. za szybko
  3. nie przeżyję

po uderzeniu, jakież było moje zdziwienie:

  1. nic mnie nie boli?

Czekając na przyjazd karetki siedziałam wtulona w siedzenie, bojąc się ruszyć. Bałam się, że mam uszkodzony kręgosłup, siedziałam i myślałam:

  1. może jednak mam coś ważnego do zrobienia w życiu.

Czołówka 

Z busem. Chyba złamana noga.


Update 18:56

Wszystko całe poza złamanym małym placem prawej ręki.


Czekam na męża pojechał na policję po moje rzeczy. Po tramalu jest wesoło, jutro bedzie gorzej.

 

nie wyjdzie…

.. na święta ze szpitala. Leukocyty ZERO. Od dziesięciu dni dostaje czynnik wzrostu i nic.Dwa razy dostał również płytki, kolejne dostanie dzisiaj albo jutro. Znowu mu się infekcja w buzi zrobiła, jak po czwartej chemii, płynna dieta. Pozwolili nam odwiedzać Tatę pod warunkiem, że wejdą tylko zdrowi.

Wszystko mnie boli, płakać mi się chce.

Ostatnia, szósta…

… chemia w toku. Dzisiaj wkłucie. Trochę podskoczyła Ojcu keratynina, ale nie mocno. Przez weekend zostanie jeszcze w szpitalu, żeby poobserwować go do czasu aż płytki nie ruszą.

Ta chemia jest na pewno ostatnią. Więcej nie zaryzykujemy. Po niej będzie PET i ocena, czy znowu zmalały guzy, jeśli tak o ile, czy nie ma nowych przerzutów.

Mentalnie Tata jest super. Kojarzy, pamięta, gada. Włączyliśmy mu jeszcze antydepresant, więc jest chętny do współpracy. Pani Doktor mówi, że jest szansa na krótki czas remisji. Oby. I oby dłuższy niż krótszy.

Później jeśli trzeba będzie, to pozostanie nam już tylko radioterapia.

 

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: