pierwszy raz…

on

… w życiu pójdę sama na koncert.

Co mi tam, jakoś to będzie. Już w niedzielę Maria Peszek.

4 Comments Add yours

  1. Asenata says:

    Ciekawa jestem przeżyć artstycznych

    1. eulalia87 says:

      cudnie było… tak znakomitego występu dawno nie widziałam… wszystko dopracowane… dźwięk, światło, band… rewelacja… można lubić, nie lubić, ale profesjonalizmu nie sposób niedocenić

  2. stardust says:

    Pierwszy raz jest naprawde duzym wydarzeniem, a potem juz leci i nawet jest fantastycznie.
    Uwielbialam jezdzic sama na wakacje, a pamietam, ze do pierwszych samotnych podchodzilam jak do jeza:))) A juz bedac na tych pierwszych wakacjach dostrzeglam tyle pozytywow, ze czasem nawet tesknie za tymi samotnymi wyjazdami.
    Jak to cudownie nie musiec uzgadniac z druga osoba gdzie isc, co zobaczyc, gdzie na obiad, o ktorej poranna kawa. Szczegolnie ta kawa, ktora ja lubie miec o 6tej z dostawa do hotelowego pokoju, a wiekszosc ludzi o tej porze jeszcze chce spac… tu kompromis jest wrecz niemozliwy:)))
    Ja chce otworzyc oczy wiedzac, ze dzbanek-teromos kawy jest w zasiegu:))))
    Jak Ci troche ciezko to pomysl, ze ja Ci zazdroszcze:***

    1. mamjakty says:

      zgadzam się w 100%. taki mam gust muzyczny, że ciężko znajomych wyciągnąć. pamiętam pierwszy taki koncert – jakoś dziwnie mi było i się nie wiedzieć czemu stresowałam. na miejscu okazało się, że większość osób przyszła sama:) fajne były te porozumiewawcze spojrzenia:)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s