Obadałam trochę sprawę…

on

… zabić się nie jest łatwo. Podcinanie żył odpada. Kto przy zdrowych(?!?!) zmysłach da radę sobie wrazić coś ostrego… jakaś dziewczyna napisała, że to przyjemne i tnie się, i tnie dalej… chyba inaczej rozumiem przyjemność. Powiesić się również nie dam rady, bo wygląda się nieciekawie potem… bardzo nieciekawie… a kto wie, kto mnie znajdzie, nie chciałabym pozostać w pamięci tego świata jako koszmar. Pozostają piguły,  a tym też nie jest łatwo. Raz zdobyć, dwa wiedzieć co, trzy wiedzieć ile czego, żeby się nie skończyło rzyganiem tylko pożądanym skutkiem. Przywalić autem, nie ma pewności, że nie skończy się kalectwem, wleźć pod tira…jak tu zmarnować komuś życie, skoczyć z 10 piętra… a co jak przeżyję? Takie rzeczy już się zdarzały…

W każdym razie plan jest taki… przyglądać się do sierpnia, jak się nic nie zmieni, to 22 września rozpoczyna się semestr w szkole angielskiego na Nowej Zelandii… koszty szkoły, zamieszkania obadane… będzie co ma być… zbyt długo o tym rozmyślam, żeby w końcu tego nie zrobić. Dość wymówek.

nz

 

9 Comments Add yours

  1. po co tak daleko? Nie lepiej może tak do Deszczowej? 🙂

    1. eulalia87 says:

      Słońce potrzebne do życia 😉

      1. oj żebyś się nie rozczarowała. Nowa Zelandia bardzo pochmurna i deszczowa jest. 😦

      2. eulalia87 says:

        ale Australia już nie 😉

    2. eulalia87 says:

      I tam mnie jeszcze nie było 😉

  2. innam says:

    Plan jest świetny, dużo lepszy niż skakanie pod tira 🙂

  3. dora says:

    Powiem więcej,bardzo ciekawy plan!:)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s