Kilka…

… dni w podróży przede mną. Jutro Gliwice, pojutrze Kraków i powrót do domu. Mam nadzieję, że nie zafunduje sobie tą strategią nawrotu choroby, tym bardziej, że dziś jest już naprawdę lepiej i nawet czuję smak potraw. Jedzenie „plastiku” bez smaku i zapachu jest takie nudne i trudno się zmusić do jedzenia. Żałuję tylko, że nie pojadę w czwartek z mamą na wizytę kontrolną, ale popracować też czasem trzeba. Liczę, że ojciec dopyta o to co trzeba.

krakow

Obudziłam się późno…

… przed siódmą dopiero. Chociaż obudziłam się to duże nadużycie. Nie spałam prawie całą noc dręczona uporczywym kaszlem. Wstałam, wzięłam prysznic i pojechałam do lekarza. Zasnęłam w poczekalni. Pani doktor skierowała mnie na badania krwi… czekam za wynikami, za 2 h muszę tam wrócić. Nie stać mnie na drugi tydzień leżenia. Chcę do roboty. Niech mi coś w końcu zapiszą co pomoże.

A mama? Mama mówi, że spała jak niemowlę w we własnym łóżku, nawet przeciwbólowe nie były potrzebne. Wzięła tylko jedną tabletkę. 27 lutego wraca do szpitala na zmianę opatrunku i kontrolę. Może już będą wyniki wtedy i decyzja o ewentualnej chemii.

chyba…

…. mam zapalenie oskrzeli. Piszę chyba, bo jeszcze nigdy ne miałam i nie wiem na pewno. Ale ból w klatce przy kaszlu zdaje się na to wskazywać. Przed 7.00 jadę do lekarza, boję się zanieść to na onkologię, musze wiedzieć na pewno, czy zarażam, czy nie.

Update: 08:30.

Kiedy pisałam tego posta nie wiedziałam jeszcze, że nie mam głosu. Nie dość, że mam wirusowe zapalenie oskrzeli, to jeszcze krtani. A co za tym idzie nie mam głosu. Najgorsze jest, to że nie mogę mamy w szpitalu odwiedzać, żeby ich tam nie pozarażać. Czeka mnie około 5 dni izolatki. Zwariuję chyba.

zalałam się…

… na firmowej imprezie, mam helikoptery i boję się położyć, żeby nie było gorzej…

……… ratunku !!!!!!!!………………..

 

Wróciłyśmy…

… już wczoraj na „zwykły” oddział. Rurek i kroplówek jest mniej. Ale powoli zaczyna odczuwać, że to nie był piknik. Pewnie w miarę zmniejszania dawek przeciwbólowych będzie coraz gorzej, ale póki co nie marudzi. Musi wstawać, co przy jej masie (80kg/153cm wzrostu) i spuchniętym brzuchu nie jest łatwe. Zaraz lecę do szpitala pomóc jej się umyć. Dam radę? Heh, jak człowiek musi, to wszystko zrobi. Tylko ja sama mogę się powstrzymać, a tego nie chcę.

Ciekawe kiedy będą wyniki badań szczegółowych guza (który był rozmiaru męskiej pięści). To one zdecydują, czy będzie potrzebna jeszcze chemia… tik, tak, tik tak… czekanie nie jest moim ulubionym zajęciem

Miałam Wam…

… wczoraj napisać, że operacja się udała, że ma się ku lepszemu… ale jak wróciłam do domu, to padłam i przespałam na kanapie do 6.00 rano.

Mama póki co na ojomie, dziś już wstała rano i poszła się umyć (z odpowiednią asystą oczywiście). Rana jest mniejsza niż się spodziewała, dziś już ją tez nic nie boli i może się ruszać w łóżku, więc nastrój ma niezły ;).

Dzięki wszystkim za dobre myśli… krążyły wokół nas i pomagały jak nic na świecie :).

Jest niezłe…

2/4 zaliczone. Na jedno nie idę, czwarte we wtorek. Mama jutro o 13.00 na stół, po dwóch jednostkach krwi ma się całkiem niezłe. Teraz jej największym zmartwieniem jest, czy się wybudzi z narkozy.

I jeszcze taki mały joke z niemieckiej toalety. Nie mogę odżałować, ze nie miałam 3 euro ;).

4 lata z tym blogiem…

… w sumie 9 lat

Wciąż nie znam odpowiedzi na pytanie: po co?

Dzięki Kochani za to, że jesteście ze mną i trzymajcie kciuki 4 egzaminy w ten weekend.

Ahahhaha….

… mamy pierwsza sądową przesyłkę do odebrania w punkcie inpostu. Szczęsliwie nie trafił nam się monopolowy ani sklep rybny tylko SKOK, więc wszystko powinno odbyć się przyzwoicie. Na awizo nie ma ani słowa o tym, że przesyłkę należy odebrać osobiście jak to było w przypadku pism sądowych dostarczanych przez pocztę. Ciekawa jestem, czy mi wydadzą, bo list jest do męża.

z5458948Q

Potrzeba bardzo…

… dużo szczerego trzymania kciuków, potrzeba tryliardów dobrych myśli… nie tylko dla mojej mamy, ale dla tych wszystkich ludzi, którzy zmagają się z rakiem. Jest ich tak wielu.

Sprawa mojej mamy nie wygląda najlepiej, póki co dostanie transfuzję krwi z nadzieją, że się ustabilizuje i wzmocni, a czy będzie operacja to się okaże. Być może jutro.

A dziś, dziś podobno światowy dzień walki z rakiem.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: