Najdziwniejsza impreza…

on

… ever. Na początku było jak zawsze. My przy stole, dzieci przy ławie. Jedzenie, napitki… jak zwykle. A potem zaczął się mecz… no to poszłyśmy do kina. Na Wałęsę. Podobało mi się. Prosto, cukierkowo, po amerykańsku, bez zwykłego polskiego patosu i martyrologii. Przyjemnie zaskoczona jestem.

6 Comments Add yours

  1. Asenata says:

    “Prosto, cukierkowo”
    to chyba mi się nie spodoba???

    1. eulalia87 says:

      zabawny jest… zobacz koniecznie 😉

  2. lewkonia says:

    A dzieci? Bo rozumiem, że faceci meczem zajęci mieli klapki na oczach:)
    Na pewnym weselu Polska dostała w tyłek od Niemców. Panna młoda była wściekła, bo mecz, a pan młody, bo do zera:)))))

    1. eulalia87 says:

      a dzieci siedziały przy simsach – jak wróciłyśmy to najmłodszy smacznie spał wtulony między Panów 🙂

  3. Nie wiem jaki mecz, ale do kina tez się nie wybrałem. Więc dzisiaj, żeby sobie odbić, pójdę do lasu na bardzo długi spacer:-)

    1. eulalia87 says:

      mogę iść z Tobą? 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s