20130928-193312.jpg

… Słabo jest trochę. Przy jasnym księżycu podobno nie rosną.

Kuriozum (czytaj pojeb).

Przyszedł czas na fryzjera. Raz w miesiącu zawsze przychodzi, odrosty swoje prawa mają. Ale nie o tym. Pójdłam ja sobie, siadam i delektuję się chwilą… wtem wchodzi do salonu para. Ona na fotel, a on gada z fryzjerką, jaki kolor, jakie cięcie… ona nic. Facet zdecydowanie z adhd, wciaż gada, wciaż biega po salonie i wciąż nie daje jej dojść do słowa. Moja Pani mówi, że oni tak zawsze. Pani jest strzyżona półtorej godziny, bo on omawia każdy włosek, każde cięcie. A ona nic. Zabić takiego to mało. Tak zmęczona od fryzjera nie wychodziłam jeszcze nigdy. Jak jeszcze raz go spotkam, to mu podziękuję za zburzenie spokoju ducha.

9369064-fryzjer-fryzjer-zapasa-w-combing-klienta

Naumiałam się.

I się wzięłam, i zabrałam za kopiowanie filmów z dvd na dysk. Zawsze go mam ze sobą. Na wyjazdach, na spacerze, na wyprawie w góry. Zajeżdżasz, siadasz, jak się nudzisz, włączasz film… albo jak zasypiacza trzeba, to taki film jest bezcenny. Myślę, że tym sposobem są szanse na częstsze oglądanie. DVD są spakowane w karton i schowane, bez szans, aby komuś się chciało po nie sięgać.

Logo_DVD_2

5:20…

… budzik dzwoni, człowiek wstaje. Jak nie wstanie od razu, to nie wstanie już wcale. Tak więc człowiek wstaje. Tupta do łazienki. Robi siusiu, spuszcza wodę. Wpełza pod prysznic. A tam…. syk suchych rur. Ani zimnej, ani ciepłej.

Lato się…

… skończyło. Definitywnie. Nie wiem jak u Was, ale u mnie wszyscy mieli nastrój zdechły. Wahało się pomiędzy smutkiem i apatią, a niezidentyfikowaną nerwowością. Po pracy zaliczyłam dentystę. Właśnie wróciłam. I postanowiłam zrobić sobie dobrze. Jak? Najprościej jak to tylko możliwe. Lody Cafe Latte, wiśnie z wiśniówki i odrobina czekolady. Mniam! Pycha!

1-IMG_1022

Po obżarstwie…

… (trudno to nazwać obiadem), a więc po obżarstwie w indyjskiej knajpie na Malcie, postanowiliśmy się trochę przejść. Najpierw poszliśmy w górę, to targów, tuż obok nowego dworca i jego przyległości. Na targacht festiwal smaków regionalnych. Wstęp wolny, więc weszliśmy… Dymówa i hałas skutecznie nas przepędziły…

oczywiście, to nie my ;)
oczywiście, to nie my 😉

 

A zatem od Roosvelta, świętym Marcinem, gdzie mpk prezentowało zabytkowe tramwaje, kończąc tym samym tydzień zrównoważonego transportu publicznego, Później Półwiejską, gdzie protestowali obrońcy zwierząt, a na drugim końcu zagłosowaliśmy jak miasto ma wydać 10mln. I do domu, przez park, gdzie codziennie chodziliśmy z Małą Pierdołą… o jak bardzo jej brak.

W sumie uzbierało się 5,5km.

Najpierw…

… pojechaliśmy na grzyby. Niestety susza w lesie. Znaleźliśmy tylko dwa. A obiadek po staropolsku…

422…

… km za mną i 17 rozmów kwalifikacyjnych. Ale znalazłam. Mam nadzieję, że się sprawdzi.

Internetowa księgowość.

Gdyby tak wfirmę i ifirmę połączyć w jedno, byłoby prawie dobrze. A tak… człowiek ma rozterki, w jednym jest jedno, w drugim drugie… Nigdzie do końca dobrze.

kpir

Mieliśmy…

… jechać do Teściowej. Ale nie pojechaliśmy. Trzeba było wymyślić jakiś obiadek, więc wymyśliłam.

IMG_1012

O sałacie chcę Wam opowiedzieć. Bajecznie prosta – paczka rukoli, pół sera camembert (u mnie z pieprzem), suszone pomidory w oliwie. Sałatę polewam tylko oliwą od pomidorów, nie dodaję żadnych przypraw. Robi się szybko a pikantność rukoli bardzo nam pasuje.

Szok…

Koleżanka z poprzedniej pracy, jakieś 3 lata ode mnie młodsza właśnie została pocięta i usunięta. Czeka na wyniki histopatologiczne. Jak ją wspomóc nie narzucając się, co powiedzieć, jak pocieszyć?

Niepostrzeżenie…

… w moje życie wkradł się wrzesień. Zachowuje się nieodpowiednio. Popaduje, szarzy i wieje, ale ma się poprawić. W sumie w przyszłym tygodniu mogłoby trochę bardziej popadać, w weekend jedziemy na grzyby do Puszczy Noteckiej. Byłoby miło znaleźć choć jednego.

Z jeszcze jednego powodu boję się, że nic nie uzbieramy. Nie będzie z nami naszego Szperacza i Grzybiarza, radości naszej…

Obrazek

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: