Nie zaglądałam…

… tutaj od dłuższego czasu. Dlaczego? Dużo się działo ostatnio. W pracy fajny projekt do realizacji, sprzedałam dom (więc przeprowadzka w toku), dużo jeżdżenia po urzędach. Jakoś tak czas leci, dni mijają nie wiedzieć kiedy. Lato zamieniło się w jesień, drzewa gubią liście, grzyby nie chcą rosnąć, ciemno robi się już o ósmej…

 

Przyznam się…

… bez bicia, że od tygodnia się odchudzam. Zapisałam się na taki jeden portal internetowy za 99 złotych dali miesięczny plan posiłków z listą zakupów (bezcenne) i możliwością ewentualnej wymiany posiłku jeśli czegoś się nie lubi. Do tego jest plan treningów. Do tej pory zrobiłam ich 4, ustawiłam sobie na domowe, bo ostatnie zawirowania nie skłaniają mnie do wykupienia miesięcznego abonamentu na siłownię. Plan ćwiczeń jest o tyle fajny, że po kolei są animacje co jak robić, Pan odlicza powtórzenia i mówi jaka długa ma być przerwa. Taki trening mogę zabrać sobie w mp3 na siłownię z wydrukiem i robić tam co powinnam, a nie co mi się chce.

Tak więc… póki co jestem zadowolona. Być może wykupie usługę na kolejny miesiąc.

Dobry dzień.

Zapędziłam rano Pana Męża na rower. Pojechaliśmy na zakupy, a do najbliższego ulubionego marketu mamy 11 km, więc wyprawa niezła się z tego zrobiła. Ale daliśmy radę, w godzinę i 43 minuty byliśmy spowrotem. Tym samym zasłużyliśmy na obiad:

 

W piekarniku jest jeszcze ciasto inspirowane tym przepisem. Ale o tym… już następnym razem…

Bieszczady 2012.

Nic się nie zmieniło przez ostatnie kilka lat, od ostatniej wizyty. Może nie całkiem. Wiele domów wyremontowanych, dużo nowych, obejścia zadbane. Nie widać biedy, widać, że jest dobrze.

 

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: