Kocham…

… gorące i suche dni. Kocham ponad życie kiedy błogie ciepło rozlewa się po moim udręczonym zimą ciele. To dlatego będę mieszkać na emeryturze w karawanie i podróżować po południowej Europie do czasu, aż wystarczy pieniędzy. A potem… no cóż z przylądka Capo Girao nie spada się może długo, ale malowniczo :).

Rodzinka…

… przysypia na tarasie. Ja rozpakowuję kuchnię. Miotam się nieco. Jak nie zrobię dziś, zrobię jutro albo pojutrze. Kogo to obchodzi. Nie mnie.

Pacjent.

Gdyby mój pies, a nawet suka, miał 20 lat a nie dwa to nie byłabym tak zdziwiona. Wciąż biegam z nią do weterynarza, a to z kłopotami jelitowymi, a to kręgosłup, a teraz jeszcze pochwa. Objawy: od dłuższego czasu pies sika bardzo śmierdząco (wiem, bo po sikaniu muszę ją myć), wylizuje sobie pupkę przynajmniej raz…

Za oknem nadzieja…

… młode zielone listka, błękitne niebo, obłoki i słońce, które grzeje przyjemnie moje stare kości. Oddycham. W parku zamieniam kilka zdań ze współwyprowadzaczami. Żal. Już w piątek mnie tu nie będzie.

Z samego rana…

… moje ulubione radio huczy, że polskie uczelnie wyższe kształcą bezrobotnych. I wiecie co, ja się nie dziwię. Jeżeli już w podstawówce, chyba nawet w czwartej klasie jesteśmy uczeni o przypadkach i odmianie rzeczowników, w tym imion własnych i ta wiedza, przez następne 10-15 lat nauki nie potrafi w nas zagościć, to czemu się dziwić….

Wiosna…

… za bardzo nie chce się wykluć. Niby wszystko jak powinno być, ale wciąż jakoś zimno, sennie i nie tak jak sobie wymarzyłam. W piątek kolejna przeprowadzka. Powoli zaczynam wszystko pakować, żeby nie nadużywać czasu Panów z firmy przeprowadzkowej. W końcu każda rozpoczęta godzina to 100 zł. A ja obiecałam oszczędzać. Po powrocie do pracy…

Marzenie…

… powoli staje się ciałem. Pan Mąż od 1 maja powróci z tułaczki. Dostał zgodę na utworzenie oddziału. Biura już wynajęte, meble zamówione, przeprowadzka w toku. Co to dla mnie oznacza? Koniec mieszkania mojego wymarzonego, koniec centrum, koniec pieszego poruszania się. Wyjazd spowrotem do domu. Długi weekend właśnie na to poświęcimy. Przeprowadzka po raz milion…

Podatki.

Jak co roku. Nic nowego i bez emocji. Do czasu. Aż się okazuje, że trzeba dopłacić 107121 złotych. Szlag właśnie trafił dom w górach.

Oj głupia…

… ja oczywiście! Zapomniało mi się, że konsekwencją przyjmowania teściowej na święta, jest ciężka harówka. Co prawda Pan Mąż co 5 minut mi przypomina, że będziemy tylko we trójkę, ale jak tu nie poszaleć, jak jest okazja. Zaplanowałam: jutro zrobię bigosik, trochę więcej, żeby zaprawić w słoiczki i wykorzystać póżniej, w piątek zrobię galaretkę z…

1-04.2012, im dłużej…

… znam rodzinę mojego męża tym bardziej mnie wkurwiają, i tym bardziej rozumiem dlaczego jest taki, jaki jest. Jakieś dwa miesiące temu oznajmiliśmy, że nie będzie nas na święta, ponieważ wyjeżdżamy. I wszystko zaplanowane, miejsce zarezerwowane zaliczka posłana. I wiecie czego się wczoraj dowiaduję? Że męża siostra z rodziną wyjeżdża do Zakopanego, a Jego brat…