Po tych…

… kilku dniach w pracy poziom endorfin wciąż rośnie. I feel soooooo goood. Kocham kiedy poziom stresu przekracza dopuszczalne normy.

update: chciałam dodać, że pies całkiem dobrze znosi te 6h samotności póki co oczywiście…

A co mnie wczoraj tak przytkało? Zadzwoniła do mnie osoba, która przestała chcieć się przyjaźnić i jak gdyby nigdy nic, jak gdyby nie było całego poprzedniego roku, wprosiła się na kawę. Zszokowana jestem nadal, ale oddychanie już łatwiejsze.

Dedykuję jej…

Och…

…, jak bardzo Cię kocham,
O czym Ty dobrze wiesz,
Chciałabym być zawsze z Tobą
I całować Cię wciąż.

Czekanie…

… jest takie denerwujące. W międzyczasie zoperowali S. otwarte złamanie uda i ręki, Płuca udało się odwrócić i powrócić na właściwe miejsce, serce trafiło tam gdzie powinno być… domyślam się, że jelita również wróciły na swoje miejsce skoro udało się z sercem i płucami. Pięta również zoperowana. Wczoraj mieli odłączyć Go od respiratora. Chyba wszystko się udało, bo mama nie dzwoniła. Czekamy dalej.

Wiecie dlaczego doszło do tak strasznego wypadku? Ponieważ wezwana policja nie zgarnęła pijaka idącego środkiem drogi. Kazali mu tylko zejść na pobocze. Nie chciało im się odwieźć go na izbę, nie chcieli odwieźć go do domu, bo istniało ryzyko, że będzie się awanturował. Zostawili go więc tam gdzie był. W amoku wszedł komuś pod koła, auto to wpadło w poślizg, zaczęło się kręcić na szosie i czołowo zderzyło się z autem S.

Przypomniało mi się…

… o czym chciałam pisać a zapomniałam przez migrenę. Pamiętacie stadion Warty, który tak malowniczo tonie w śmieciach? W ostatnim tygodniu wydarzyły się dwie rzeczy w tym temacie.

Po pierwsze: Pani Prezes Warty kupiła od Duńczyków tę działkę za 1,3mln USD i postanowiła zbudować stadion na 10 tysięcy widzów, hotel, korty, coś tam jeszcze. I niech jej będzie na zdrowie, niech się uda! Trzymam kciuki tym bardziej, że budowa ma ruszyć już w przyszłym roku.

Po drugie: przyjechał tabor cyganów. Nie, niestety nie konie, śpiew, ogniska do rana. Raczej busy, dzieci, które szkoły na oczy nie widziały, wypróżnianie się w podziemiach stadionu, śmietnisko. Zdjęcia robiłam z daleka, ukradkiem, trochę się bałam.

 


 

Walczę z szyciem i …

… coraz bardziej się wkurzam. Moja mama rzekłaby pewnie, że kiepskiej baletnicy … itd. Ale jak tu się nie wściekać. Wymarzyłam sobie torebkę do łazienki na kosmetyki albo inne pierdoły. Sprawa na obrazkach wydaje się prosta. Co do tekstu nie wiem, jest po niemiecku (rozumiem słowa, ale czy kontekst?).

Pierwszy problem pojawił się przy napełnianiu rączek, watoliną się nie dało, bo w całym domu nie znalazłam nic, co możnaby zastosować do upychania. Nauczka: kupić grube druty! Wpadłam na „doskonały” pomysł wypełnienia rączek kaszą perłową. Nie przewidziałam natomiast jednego. Takie rączki są za ciężkie  i zbyt lejące, aby stać.

Po zszyciu torebka nie stoi tak sztywno ani uroczo jak na zdjęciu w książce. Pewnie coś tam było po niemiecku napisane w tej kwestii, ale komu by się chciało wpisać tekst do tłumacza. Nie mnie, to pewne.

Efekt jaki jest, każdy widzi…

Ten tydzień…

… spędzę raczej w Warszawie. Raczej, ponieważ już w środę może się okazać, że jednak wrócimy z pierdołą do domu. 

Nigdy nie mów nigdy.

Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że wyjdę za mąż zabiłabym go śmiechem. Gdyby mi powiedział, że będę szyć sama umarłabym ze śmiechu w minut pięć. Ale cóż, życie się toczy, człowiek się zmienia a niespodzianki same wyskakują z kapelusza. Zwłaszcza króliki.

Zastanawiam się, czy nie doszyć mu kieszonki na brzuszku z tego materiału co spodnie. Co Wy na to?

PS. Od dziś możecie się do mnie zwracać per MiszczO ;).

Pseduo żółwik.

Tak nazywam nasz stadion, ohydny w rzeczy samej. Muszę koło niego przejeżdżać od Grunwaldzkiej, bo jak jadę Bułgarską i widzę IV trybunę, to nie mogę powstrzymać wiązanki.

Ostatnio mąż mi opowiedział, że na tym bublu przewracają ściany, skuwają kafle, przebudowują co się da, bo pan „projektant” nie przewidział punktów gastronomicznych na obiekcie!

Nie jestem za wsadzaniem, ale tego co zatwierdził wybór projektanta bez odpowiednich kwalifikacji ani odrobiny wyobraźni wsadziłabym od razu. A zaraz potem pana „projektanta”.

Ile jeszcze milionów pochłonie obiekt, który przyda się tylko przez dwa tygodnie? Dlaczego przez dwa tygodnie? Bo do naszego cudownego miasta nie przyjeżdżają gwiazdy na koncerty, nie zapraszamy widowiskowych spektakli, dla włodarzy naszego miasta liczy się tylko zabiedzona, sfrustrowana drużyna piłkarska.

Drogi w mieście dziurawe, w Warszawie rocznie wydaje się 140 milionów na frezowanie i odnawianie nawierzchni. Ile u nas nie wiem, ale mogę się domyślać, że za te poprawki na stadionie można by wyremontować pół miasta.

Wiadomości frontowe.

Po pierwsze pies ma znowu zapalenie kręgosłupa. Po drugie zamówiłam rower spinnigowy. Po trzecie: coś o czym boję się napisać, żeby nie zapeszyć (nie, to nie ciąża). Po czwarte: Was też tak cieszy dłuższy dzień?

Kurczaczki-bliźniaczki…

… myślicie, że to możliwe? Trafiło mi się dziś jajko z dwoma żółtkami.

Śniadanie już było, czas wymyślić sobie zajęcie. I wymyśliłam. Zachęcona ostatnim tartowym sukcesem postanowiłam, że dziś uraczymy się tym. Przygotowałam ciasto, a w tym czasie mąż miał pokroić jabłka na plastry 3-4 milimetry. No i pokroił w księżyce jedno-centymetrowej grubości. Ehhh życie nie jest łatwe!

Z przepisu nie zastosowałam się tylko dwóch punktów (jestem coraz bardziej usłuchana ;)). Mianowicie nie dodałam drożdży do ciasta, z prostej przyczyny, nie miałam. Oraz z powodu zdolności czytania nie do końca rozwiniętej posypałam płatkami migdałowymi (w miejsce orzechów pekan) od razu zamiast po 15 minutach pieczenia. Nic to, nawet jeśli się przypalą, to i tak zjemy.

I gotowe 🙂

Wiosna!

Zaliczyliśmy pięciokilometrowy spacer, zmęczyliśmy psa, a co! Sami się zmęczyliśmy i spaliliśmy po kawałku wczorajszej tarty. Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty…

Czy ktoś zna…

… sposób na przekonanie psa, że czesanie jest fajne? Ja nie potrafię. Może zbyt łatwo się poddaję i zbyt niekonsekwentna jestem w próbowaniu. Próbowałam już wszystkiego prośby, przekupstwa, groźby, no może z wyjątkiem związania. Pomocy!

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: