Polubiłam się ze…

on

… słodyczami. Zrzucam to na karb zmian hormonalnych wiekiem wymuszonych. A co tam, jakiś winny musi być. Przez cały tydzień na nartach napalałam się na ciasto, które poleciła centka.

Postanowiłam je dziś zrobić. Wydawało mi się, że będzie łatwo i przyjemnie, że wszystko co potrzebne mam, ale nie. Myliłam się. Schody zaczęły się już od ciasta. Nikt nie zadbał o to, aby przewieźć wałek ze starego domu. Nic to, myślę sobie, wylepię formę pacami. I wylepiłam. Ponieważ to moja pierwsze w życiu tarta nie mam bladego pojęcia, czy ciasto nie za grube.

Kolejne schody przy owocach. Zamiast jes odmrozić znacznie wcześniej, zaczęłam je odmrażać w trakcie przygotowywania ciasta. Pewnie to kiepski pomysł dać na wpół zamrożone, ale cierpliwość nie jest mi siostrą. Nigdy nie była. Przy okazji owoców okazało się, że potrzebne są dwie łyżki skrobi – czy to to samo co krochmal (czytaj mączka ziemniaczana?) – w sumie to nie ma znaczenia i tak nie mam. A więc owoce będą z samym cukrem.

Cholera jasna, gdzie jest aparat! W samochodzie jeszcze, mam go gdzieś nie idę, zrobię zdjęcia telefonem.

Dlaczego fasola przykleiła się do ciasta, które oddało całą masę tłuszczu? Za grubo ciasta? Za grubo fasoli? Czy jednego i drugiego?

Ciasto już w piekarniku i zabrałam się za ubijanie piany na bezę. Nie chciało mi się przygotowywać syropu, więc wsypałam cukier puder, ale ile go powinno być? Piana nie jest sztywna, raczej lejąca, czy to oznacza, że za mało cukru? Nie wiem, nie wiem, nie wiem…

Po pięciu minutach w piekarniku beza wygląda niepokojąco ciemno, myślę sobie zmniejszę temperaturę, może z termoobiegiem 200st. to za dużo. A teraz? Teraz czekam, aż piekarnik da znać, że już i zjem z aptetytem to co wyszło ;).

 

8 Comments Add yours

  1. mimi says:

    pod fasolę podkłada się papier ( tzn. ciasto przykrywa się papierem i na to fasola) a białka najpierw ubija sie na sztywno (jak odwrócisz miskę do góry dnem nie mogą ubite białka wypaść) i dopiero POTEM dodajesz cukier i ubijasz dalej. no i owoce- w żadnym wypadku nierozmrożone ( bo rozmrożą sie w piecu, zmoczą ciasto i lip wyjdzie) no i bezę się suszy a nie piecze, więc 200stopni to zdecydowanie za dużo (max130)
    no ale uczymy się na błędach;D

    pozdrawiam

    1. eulalia87 says:

      dzięki, papier już opanowałam co do bezy… wypróbuję następnym razem… troche przeszkadzała mi jej kleista konsystencja, podejrzewam, że teraz będzie znacznie lepiej 😉

      1. fotografka90 says:

        Ja bezę wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 2 minuty, potem nie wyjmując jej zmniejszam do 150 stopni i piekę 1.15 h i wszystko wychodzi jak trzeba 🙂

  2. Angie says:

    Brawo Eulalia! Wygląda pięknie!
    😀

    1. eulalia87 says:

      smakowało też nieźle 😉

      1. medieval beast says:

        gratuluje jestem beznadziejna w pieczeniu

      2. eulalia87 says:

        ja też, ale pracuje nad tym 😉

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s