Pacyfikacja.

Przyszedł mróz, siarczysty. I dobrze, samopoczucie od razu lepsze. W ramach troski o zwierzę Mała Pierdoła dostała sweterek. Myśli, że za karę. Kiedy ją ubrać przestaje się ruszać. Kompletny paraliż mięśni. Siedzi jak ją posadzisz, stoi jak ją postawisz. Dobrze, że daje się wyciągnąć na dwór i tam odżywa.

Niepopularne poglądy.

Jestem niedzisiejsza i nieludzka. Wiem. Płacę podatki, kupuję oryginalne gry, filmy i muzykę. Nie jestem też święta – podkradam różne zdjęcia z internetu publikując je tutaj bezczelnie nie podając źródła. W sprawie ACTA czytam głównie nagłówki i słucham tego co w radio. I wiecie o, nie mogę się nadziwić jak wielkie przyzwolenie w naszym społeczeństwie…

Rozpusta.

Kolejna odsłona. Najpierw Rzeź Polańskiego ( dla mnie świetna, dla męża beznadziejna), a teraz malinowe crumble w piekarniku, smietankiwe lody, kawa i chianti. A co u Was?

Wzbogaciłam się / straciłam dzisiaj…

… o pliski w sypialnianych i łazienkowych oknach/straciłam parę złotych, jak można się domyślić. Skąd na to wszystko brać, no skąd? Chciałoby się to i tamto. Dziś jeszcze jadę wpłacić zaliczkę na firany i karnisze. Myślałam, że może uda się zabrać z domu, ale okazały się pół metra za krótkie. Szkoda, choć teściowa szczęśliwa (jeśli…

Miało być…

… o tym jakie życie jest do dupy, jak to chwili spokoju nie doświadczam od lat, jak mam dość tego czego mam dość. Jeszcze wczoraj miało o tym być. Ale dziś rano zaświeciło słońce, przyszedł mróz, zjadałam pyszne śniadanie, a głos męża przez telefon miał weselsze zabarwienie. Nie umiem się zamartwiać kiedy nie pada deszcz.

Historia histerii.

Skąd ta książka znalazła się w moim domu? Nie mam pojęcia. Wpadła mi w ręce w trakcie przeprowadzania biblioteczki. Ponieważ mam ambicję, aby wszystkie książki w moim domu były przeczytane, zaczęłam ją wczoraj. Już wiem, że jej nie skończę. Załamałam się przy cytacie Platona „Ci z osobników męskiego rodzaju, któzy byli tchórzliwi i wiedli zły…

cholera jasna…

… wczoraj o 22.00 przyjechałam do Warszawy, po to by przed chwilą się dowiedzieć, że muszę wracać.

on-line.

Od godziny nadrabiam dwutygodniowe zaległości. Cieszę się, że „już” mam ten cholerny internet.

Odwyk w toku

TPSA dziś definitywnie odmówiła przeniesienia telefonu i neostrady w nowe miejsce. Czas udać się po internet do kablówki. A póki co odwyk w toku. (poza telefonem idąc ;))

Zamiast…

… rozpakowywac kartony, ucinamy sobie drzemke.

Napaliłam…

… w kominku, ostatni raz. Pakuję książki, naczynia, z niecierpliwością czekam na jutro. Bez żalu opuszczam ten dom. Nie polubiliśmy się zanadto.

Po pierwszej wizycie…

… w Domu Dziecka (wizycie u dzieci) jestem dobrej myśli. Dwie godziny minęły nie wiadomo kiedy i jak, gdzieś pomiędzy matematyką klasy 4 i nauką kolorów czteroletniego chłopca. Jeszcze tylko państwa-miasta (uwielbiam tę grę) i do domu. Żal wychodzić. Przy bramce 13-latka dzwoni do koleżanki: jestem już pod Twoim bidulem, wychodź!

Wieczorny…

… spacer z psem zmusza do ruchu. Czasem mniej, czasem więcej. Wilanów sprzyja długim spacerom, obejście całego miasteczka zajmuje 2-3 godziny. Kilometrów można zrobić kilka albo nawet kilkanaście dochodząc do Pałacu. Po drodze zakupy na śniadanie. Kilka spotkań z zaprzyjaźnionymi psami, chwila na brykanie i szaloną zabawę.

Co robię…

… w pierwszy długi weekend nowego roku? Haha, nie nie odpoczywam, nie nie opycham się, nie nie piję z przyjaciółmi… Robię to do czego się urodziłam: przeprowadzam się! W związku  z definitywną( o my god, czy to naprawdę!) wyprowadzką do Warszawy postanowiliśmy przeprowadzić się do naszego mieszkanie w centrum, a klucze od domu zostawić Pani…

Mam taką…

… przypadłość, że jak tylko sobie pomyślę: uff, to teraz nastanie chwila spokoju zawsze, ale to zawsze problemy zaczynają się piętrzyć. Wczoraj ułożyły się w taką górę, że bez dynamitu nie ruszy… Ratunku!

Pierwsza wizyta…

… w domu dziecka za mną. Dziwnym mi się wydaje, że Pani o nic mnie nie pytała. Może wzbudzam zaufanie, a może oceniła mnie, że odpadnę po pierwszym spotkaniu ;). W poniedziałek idę na pierwsze spotkanie robocze na 16. Generalnie czas dla wolontariuszy to 16.00 do 18.00 kiedy to dzieci po powrocie ze szkół i…

W walce…

…  z wtrącającą się do mojego życia nudą, poczuciem niespełnienia i ewidentnym marnowaniem czasu poczyniłam dzisiaj następujące kroki: po pierwsze: zgłosiłam się na wolotariuszkę w Fundacji Przyjaciółka, choć odpowiedź na pytania: Zapytaj siebie… czy lubisz przebywać z dziećmi? czy jesteś cierpliwy i wyrozumiały dla dziecięcych problemów? czy masz czas i energię, które możesz spożytkować na…

No to…

… się zaczął początek końca, a dokładnie końca trzydziestki. Już za rok i jeden dzień będę mogła bez zbytniego nadużycia patrzeć w lustro i mówić sobie witaj rycząca czterdziestko. I będę ryczeć z tej okazji – głośno!