Zbiegi okoliczności.

Mam skłonność do zastanawiania się nad przyczynami i skutkami. Zadziwia mnie zawsze jak życie się układa, na ile mamy w pływ a na ile pozwalamy się porwać zbiegom okoliczności. Czy są szczęśliwe, czy nie to chyba zależy przede wszystkim od nas. Od tego jak je postrzegamy. Wczoraj Pan Mąż był w Niemczech, podpisać jakąś umowę…

Małe wielkie zmiany.

Do domu po lewej wprowadzili się sąsiedzi. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby Mała Pierdoła nie czuła się odpowiedzialna za ich (puste do tej pory) podwórko. Oszczekuje ich jak tylko się poruszą. Wyczytałam, że trzeba ignorować szczekanie, to w końcu przestanie, ale nie jestem pewna czy dobrze robię. Z drugiej strony jak się nauczy,…

Piecuszek.

Nagle na tarasie zrobił się harmider. Nie wiadomo skąd i jak. Biegnę a tam Mała Pierdoła męczy ptaszka. Małego, ślicznego, żółtego ptaszka. Nie, nie chciała go zeżreć, tylko pobawić się z czymś żywym. Biedulek miał zwichnięte skrzydełko i chyba był w lekkim wstrząsie, bo grzecznie siedział na mojej ręce. Szybki telefon do ZOO, w samochód…

Służba zdrowia to jeden wielki szwindel.

Wiem o tym od lat. Jak słyszę słowo bezpłatna, to nóż w kieszeni mi się otwiera. Co roku razem z Panem Mężem wpłacamy z tytułu zdrowotnego ok. 60 tys. złotych. W zamian nie odstajemy nic, dlaczego? Nie korzystamy. Nie da się. Kiedy chcę iść do lekarza to terminy są tak odległe, że kosmos wzdłuż i…

nadzieja…

… niepostrzeżenie zagościła w naszym domu, mało o niej rozmawiamy, ale jest już całkiem dużą roślinką i całkiem silną. Oby tylko dało się uchylić półroczny zakaz konkurencji (90%, że się uda), to od stycznie wszystko wróci do normy.

jak nie urok,

… to co innego. Nie lubię jak problemy ze statusu rozwiązane wracają do statusu do rozwiązania. W dodatku czeka mnie sprzątanie całego domu. Pani od sprzątania po urlopie zachorzała, dziwnym zbiegiem okoliczności co roku jest to samo. Chciałbym, aby już był listopad… wiele rzeczy byłby wiadomo na pewno.  

coraz dziwniejsze…

… rzeczy dzieją się na tym świecie. Informację o samobójstwie Leppera z takim samym niedowierzaniem jak o spadającym prezydenckim samolocie. Science-fiction. Pan Mąż śmiga gdzieś motorem, po Bieszczadach a ja z Małą Pierdołą…

po raz pierwszy…

… od 14 lat pojadę sama na wakacje. Ciotka poprosiła mnie, abym pojechała z nią do Indii i Nepalu, a Pan Mąż nie ma już urlopu :(. Długo się zastanawiałam, ale w końcu przygoda we krwi zwyciężyła. A zatem w październiku znowu do Azji, choć całkiem niedawno (o rany, prawie rok temu) zarzekałam się, że…

obudziłam się…

… kilka minut po trzeciej. Kto wie, tylko neurony moje wiedzą? Za godzinkę jadę po moje bratanice (11 i 7),. Będzie wesoło. Będzie komu obiad ugotować, pretekst, aby zapełnić lodówkę, pójść do kina na Harry’ego Potter’a. I takie tam różne różności, sami wiecie ;).

udałam się do sądu…

zupełnie niespodziewanie dzisiaj. Okazało się, że w 2007 roku nie wpisano jako współwłaściciela mojego męża. Nie moja wina w żaden sposób, w akcie notarialnym czarno na białym stoi, że wspólnota majątkowa. Ale to ja dziś spędziłam 40 minut na dojeździe do sądu, 1/5h w sądzie będąc odsyłaną z pokoju do pokoju i kolejne 1/5h na…