mimo…

… cholernego dzika, który chciał zakończyć naszą wyprawę po 125 km od domu (1750 do przejechania) postanowiliśmy ruszyć dalej. Straciliśmy tylko lewy halogen, pękł zderzak i trochę błotnik oberwał. Dobrze, że jechaliśmy busem nie osobówką, inaczej poszedł by cały przód. Dobrze, że osobówki jechały za nami w słusznej odległości. Do Trento dojechaliśmy bez większych problemów. Następnego dnia było trochę gorzej, utknęliśmy w korkach pod Bolonią. Kończy mi się internet za chwilę. Jest tylko w barze przy basenie, stąd przymusowy odwyk, z którym jest mi całkiem dobrze ;).

3 myśli na temat “mimo…

Dodaj własny

  1. Cha…. tak, to polowanie na internet na wakacjach… czasem trzeba, a łatwo nie jest. 🙂
    Dobrego odpoczywania, od netu też. To się bardzo przydaje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: