mimo…

… cholernego dzika, który chciał zakończyć naszą wyprawę po 125 km od domu (1750 do przejechania) postanowiliśmy ruszyć dalej. Straciliśmy tylko lewy halogen, pękł zderzak i trochę błotnik oberwał. Dobrze, że jechaliśmy busem nie osobówką, inaczej poszedł by cały przód. Dobrze, że osobówki jechały za nami w słusznej odległości. Do Trento dojechaliśmy bez większych problemów. Następnego dnia było trochę gorzej, utknęliśmy w korkach pod Bolonią. Kończy mi się internet za chwilę. Jest tylko w barze przy basenie, stąd przymusowy odwyk, z którym jest mi całkiem dobrze ;).

w przypadku…

… takiego zbiegu wydarzeń jakim jest święto (czytaj zamknięte sklepy), a na następny dzień wyjazd o 5.00 rano i 12 godzin podróży – wkurzona jestem. Chleba, który byłby świeży następnego dnia albo nawet 3 dni po już dawno nie widziałam. To co produkują nasze piekarnie, to coś co zaczyna się sypać zanim jeszcze się zestarzeje. Chyba kupię dzisiaj takie bułki, do przypieczenia w piekarniku i z nich zrobię kanapki. Może nie będzie tak źle.

rezonans…

… wykazał, że Pan Mąż ma uszkodzony 3 kręg, a nie dyskopatię, skutkiem tego nie powinien biegać. Poprzedni lekarz z LUX MED-u leczył, go nie na to co powinien i na bieganie pozwolił.

Zalecenia wakacyjne: 2 razy dziennie leżeć ze siodełkiem przez 40 minut. Piłka do 1/2 godziny.

Zalecenia powakacyjne: 6 tygodni intensywnej rehabilitacji.

Zalecenia po rehabilitacji: brzuszki, brzuszki, brzuszki.

zadzwoniłam…

… do bratowej, że ma spakować bratanicy buty na śnieg, długie spodnie i polar… w słuchawce nastała długa chwila ciszy, oznaczająca konsternację?

 

rozpusta…

… najlepsze lekarstwo na smutki?

Chłodno dzisiaj, można gotować. Zaczęłam od zupy koperkowej wg aniado (której pomysł z podsamżaniem warzyw, przed dodaniem ich do zupy jest GENIALNY!), za zupą szły dwa filety z grenadiera. Pomysłu na niego nie miałam szczególnego, więc zrobiłam to co Pan Mąż lubi najbardziej – szpinak, ryba, mozarella i do piekarnika.

Niestety wciąż pozostawał pewien niedosyt… i wymyśliłam – SERNIK! Co prawda od Dr. Oetkera, ale za to zawsze się udaje i kosztuje niewiele pracy.

A teraz…? Teraz delektuję się ciszą i zawiązuję sadełko.

 

ps. rzeczony sernik 😉

zapalenie ucha…

… to schorzenie, które mnie kocha. Od kilku dni czułam co się święci, więc dziś poszłam do lekarza po stosowne medykamenta. Ale nie tym razem. Tym razem okazało się, że przez sen zaciskam tak mocno zęby, że cierpi na tym staw żuchwowo-jakiśtam. Aby temu zapobiec przygotują mi wkładkę na zęby, jutro wieczorem do odbioru.
Jednak są na świecie rzeczy, które mogą mnie jeszcze zdziwić.

po pomoc…

… poszłam wczoraj, po pomoc.

Siedziałam prawie godzinę i nawet nie całą godzinę leciały mi łzy, tudzież płakałam (do czego przyznaję się niechętnie). Zadał mi jedno pytanie, którego nigdy wcześniej sobie nie zadałam aż tak bezpośrednio: jeżeli lubicie być razem, to dlaczego mieszkacie osobno? Usprawiedliwień tego stanu rzeczy umiem znaleźć kilka i nie są od rzeczy. Muszę zapytać Pana Męża, dlaczego nigdy nie poprosił, abym do niego przyjechała.

Ponieważ nie potrafię sobie odpowiedzieć na dwa pytania: czy ja NAPRAWDĘ chcę mieć dzieci i jak znaleźć cel w życiu, dostałam zadanie domowe. Do odrobienia na za tydzień…

 

PS: Zakochałam się w tej muzyce w Peru, dziś przypadkiem wpadła mi w ręce płyta

gdybym…

zaczęła wstawiać posty sprzed pół roku, to nadal byłyby aktualne. Nic się nie zmieniło. Do października, a nawet do końca roku nadal będę w tym samym miejscu. Nadal nie będę wiedzieć, gdzie mieszkam. Za tym idą wszelki niedogodności stanu zawieszenia.

Trudno podjąć decyzje o rozwijaniu firmy, kiedy wciąż musi być gotowa do ewentualnej przeprowadzki. Trudno zapisać się na jakikolwiek kurs, kiedy w każdej chwili może się okazać, że to niewłaściwe miasto. Trudno, trudno, trudno… Ja wiem, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

Ale potrzebuję wyzwań, żeby czuć się szczęśliwą. Potrzebuję być potrzebną, żeby mieć cel i powód by rano wstać z ochotą. Potrzebuje kogoś do kochania.

jarmark…

… świętojański to odwieczna tradycja tego miasta. O ile nie przepadam za jarmarkami jako takimi, o tyle za tym szczególnie. Nie, nie dlatego, że kramy oferują chińszczyznę, trochę „tradycyjnego” jadła, trochę kiczowatej „sztuki” i nie wiadomo jeszcze czego. Nie lubię, ponieważ władze miasta zapomniały, że kosze na śmieci mają swoja (znikomą) pojemność, że co dwie godziny przy takich tłumach należałoby je opróżnić. Poznań dawno już przestał być miastem, o którego czystości pieśni można było pisać. Takiego morza śmieci jak wczoraj nie widziałam dawno, brzydziło się tam być.

 

że…

… upał? Nie szkodzi. Że kąpać się tylko rano, bo ogrody zabierają całą wodę? Nie szkodzi. Że człowiek rusza się jak mucha w smole? Naprawdę nie szkodzi.

Jest tylko 68 słonecznych dni w roku. Delektujmy się!

wielu z nas…

… przynajmniej raz w życiu zadaje sobie pytanie: po co przyszedłem na ten świat? Wielu z nas nawet potrafi sobie odpowiedzieć na to pytanie. Zazdroszczę im.

A ja tak sobie kombinuję, że:

  1. zawsze życie kończy się śmiercią,
  2. nigdy nie jest doskonale,
  3. znaczną część życia przesypiamy, a następną marnotrawimy na błahostki,
  4. z perspektywy nic nie jest ani tak ważne, ani wystarczająco uniwersalne, aby było dobre dla wszystkich.

I mogłabym tych punktów wymienić jeszcze tysiąc i ani o krok nie pójść naprzód w poszukiwaniach tzw. sensu życia.

Stąd moja hipoteza: nadmiar wiedzy szkodzi.

pisałam Wam…

… że zabieram bratanicę na wakacje? To  za 3 tygodnie, po bożym ciele. Dzwonię dziś do mamy i dowiaduję się, że Tina w szpitalu. Wczoraj poślizgnęła się w wannie i uderzyła potylicą – z całej siły. Co prawda nie zemdlała, ale nudności wskazywały na wstrząs mózgu. Po 22.00 zapadła decyzja, że dziecko pojedzie karetką do Poznania. Zrobili jej jakieś inne zdjęcie głowy, ale do teraz nikt go nie opisał, bo nie ma kto.

Zajrzałam do małej po drodze i widzę na drzwiach jak byk napisane tomograf komputerowy… mówię do bratowej, że ma ją dać na tomograf ja zapłacę jak trzeba. Przecież jak jej coś będzie na wakacjach, to się chyba zamartwię na śmierć. Od dwóch godzin bratowa nie spotkała nikogo kompetentnego, kto by zdecydował czy tomograf tak czy nie.

O tym, że na jednej sali dwunastka dzieciaków obojga płci i w różnym wieku, brak klimatyzacji i okno prosto w słońce to już nie wspomnę…

ze zdziwieniem…

… otwarłam wczoraj drzwi, uprzednio usłyszawszy dzwonek. Za nimi stał ksiądz. Odważna bestia. Gwoli wolności wyznania zapytałam Pana Męża, czy mam wpuścić. Niestety nie był zainteresowany, o czym niezwłocznie rzeczonego poinformowałam.

Jedna Pani z Psem, mówiła mi, że w tutaj (w okolicy Świątynie Opatrzności) jest tak zwana całoroczna kolęda. Nigdy nie wiadomo, kiedy Cię najdą. Z laptopem, z ciekawskim nosem: kto, z kim, po co i dlaczego, ale przede wszystkim z numerem konta bankowego. Święcenie potraw odbyło się w kaplicy pod budowanym monumentem, zimno tam podobno jak cholera i ogrzewania nie mogą włączyć, bo to jeszcze budowa. I na tym święceniu jakiś ksiądz opieprzał tych co przybyli, że nie można uprawiać cudzoparafii, że jak się tu mieszka, to się tutaj należy.

Swoją drogą, to dziwne, że ksiądz w kościele zawsze opieprza tych co są… to ma ich zachęcić, zmotywować, czy odstręczyć od kościoła?

pawilon kwitnącej brzokwini…

… Mingmei Yip sprawił, że zupełnie inaczej oglądam Wyznania Gejszy (które uwielbiam). Obie są książki są jednocześnie bardzo podobne i bardzo różne. Mingmei o wielu rzeczach pisze dużo bardziej bezpośrednio, co nie znaczy bez czaru i poetyki właściwej Japonii.

nieoczekiwanie (really?)…

… wylądowałam w Warszawie o 0:30, dzisiaj. W sumie to wylądowaliśmy wszyscy, całą rodziną… Nocka była obłędna, gorąco i duszno, i bezsennie, a Pan Mąż o 5.00 musiał stawić się na Okęciu. Współczuję mu. Mam nadzieję, że w samolocie znajdzie chwilę, aby się przespać.
Zmęczyłam Małą Pierdołę godzinnym spacerem w upalnym słońcu i teraz mam chwilę dla siebie. Mała nie lubi tutaj być, za ciasno, nie ma się gdzie bawić i nie ma ogrodu. Ale poznałyśmy dziś fajną Panią z psem na spacerze i odkryłyśmy zupełnie nieznane i całkiem fajne miejsca…

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: