szlag jasny…

… by to trafił! Zostawiłam sprzęt do podpisu elektronicznego w Warszawie. Skutek: drukowanie pitów i fatygowanie się do urzędu skarbowego.

już za …

… kilka godzin zaczniemy zmierzać w kierunku domu. Uff! Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Na długi weekend jakoś dziwnie nie mamy planów w tym roku. A Wy jak zabijecie te kilka wolnych chwil?

Nie mogę…

… narzekać wyjazd można zaliczyć do udanych, nawet bardzo udanych, choć już w piątek zbiłam tylnią szybę w samochodzie i musieliśmy czekać prawie godzinę na auto zastępcze. Ale nie to było powodem do zmartwień. W sobotę coś się stało z naszą suczką, że wszystkie psy w Ochotnickiej wsi zaczęły ją napastować. No to zamknęłam Małą Pierdołę w pokoju, wcześniej pokazawszy jej jak wskakiwać na stołek i spoglądać przez okno. Nie przewidziałam jednego. Że daszek pod oknem ją zmyli i postanowi wyskoczyć i dołączyć do towarzystwa. Spadła z 3 metrów na beton. Gdyby nie drwale, którzy powiedzieli nam, że pies z dachu spadł pewnie byśmy jeszcze długo jej nie znaleźli. Znaleźć czynnego weterynarza około południa wielkiej soboty nie jest łatwe, ale się udało. Zanim dojechaliśmy do Nowego Targu Mała Pierdoła już się ocknęła i próbowała wstawać co rozwiało najczarniejsze myśli o złamanym kręgosłupie. Dostałą zastrzyk na wstrząs mózgu i przeciwbólowy i pojechaliśmy do domu. Jakimś cudem nic sobie nie złamała, nie uroniła ani kropli krwi i nie straciła dobrego humoru…

Zdjęcie Niedzickiego zamku jak Wam się podoba?

nie mogę zrozumieć…

… dlaczego ludzie mieszkający w blokach kupują labradory. Są grube, ociężałe, niewybiegane. Jest tyle ras, które nadaje się do mieszkania w małej przestrzeni. Labrador do nich nie należy. Ale nie o tym…

Za cztery godziny wyjeżdżam na święta. Nie, nie do domu, a w góry. Będzie brat z rodziną, przyjaciele, przyjaciele przyjaciół. Cieszę się i mam nadzieję, że pogoda dotrzyma. Mam plan wstać przed szóstą w niedzielę i pójść z aparatem na rezurekcję po góralsku (nie powodów religijnych, a kronikarskich), ale zobaczymy czy się uda ;).

A Wy co robicie w święta?

spacerowo.

Czego używacie do obróbki zdjęć? Jak Lightroom, niestety jest to wersja próbna ograniczono czasowo, co wiąże się z koniecznością zmiany daty systemowej. Myślicie, że cofanie daty, to takie samo piractwo jak wklepanie jakiegoś klucza z cracka, czy może trochę mniejsze ;).

Pan Mąż…

… jest niezwykle cierpliwym człowiekiem. Trudno go zdenerwować.

Wczoraj wrócił z pracy tak nabuzowany, że w niespełna godzinę zdążył milion razy powiedzieć, że nienawidzi, czterokrotnie opieprzyć kierowcę przed nami, że nie dość szybko włącza się do ruchu, złamać milion przepisów drogowych i jeszcze jeden milion razy przypomnieć, czego nienawidzi. Najbardziej nienawidzi tego, że praca w tym miejscu nie sprawia mu radości.

Jeszcze tylko 8 miesięcy do końca kontraktu.

jakoś w…

… Warszawie nic ciekawego się nie dzieje ;). Zwłaszcza, że siedzę sama w mieszkaniu. Od rana poczta, psi fryzjer. weterynarz, za chwilę jadę na spotkanie z projektantką w sprawie zmian w lofcie. Szkoda, że Pan Mąż pracuje w niemieckiej korporacji. Gdyby to była nasza stara – bez problemu mógłby się urwać i pobyć trochę ze mną.

wczoraj…

… w małym miasteczku na prawie południu Polski zaszliśmy do marketu. Przed nami w kolejce stał 12-letni chłopiec, który wśród swoich zakupów miał dwa piwa. Byliśmy ciekawi, czy kasjerka mu sprzeda to piwo, czy nie… Jak myślicie? Oczywiście, że sprzedała, bez mrugnięcia okiem. Niestety Pan Mąż nie pozwolił mi zareagować, ponieważ rzecz działa się w Jego rodzinnym mieście.

A Wy – jaka byłaby Wasza reakcja?

przychodzi…

… taki dzień kiedy problemy się piętrzą, wyolbrzymiane przez smutną pogodę i galopujący PMS. Więc…

jeżeli mogę…

… to zawsze wybieram autostradę. I mam gdzieś gadanie Magdy, że zwykłą drogą dojedzie się tak samo szybko jak autostradą, bo niej trzeba przecież dojechać. Magda robi rocznie między pięć a siedem tysięcy kilometrów, więc jej wybaczam, może głupio gadać. Autostradę wybieram nie dlatego, że mogę szybciej jechać.

 

Są dużo ważniejsze powody:

  • bezkolizyjne skrzyżowania
  • ograniczony dostęp zwierząt
  • nie ma rowerzystów
  • nie ma pijanych rowerzystów
  • nie ma pieszych
  • nie ma pijanych pieszych
  • zimą 90% szans, że droga jest odśnieżona
  • mniejszy stres
  • mniejsza szansa na mandat
  • nie ma świateł.

I pewnie mogłabym jeszcze kilka powodów mniej lub bardziej rozsądnych wymyślić, ale po co.

Kraków…

… był moim młodzieńczym marzeniem, chciałam tam mieszkać. Niestety( 🙂 ) pojawił się Pan Mąż i plany wzięły w łeb. Przez lata Pan Mąż nie mógł zrozumieć mojej fascynacji tym miastem. Do wczoraj. Pojechał tam służbowo, a późnym popołudniem zadzwonił zwrócić mi honor, że Kraków jest super, że pięknie odrestaurowany… i inne ochy i achy.

Chyba pojadę obejrzeć te zmiany w drodze na święta. A Wam, które miasto w Polsce się marzy?

ps. Mała Pierdoła ma dziś pierwsze urodziny 😉

w banku…

… w którym pracuje moja przyjaciółka inkwizycja planuje duże zwolnienia, zwłaszcza w naszym mieście. Mówi się, że redukcja obejmie między 200 a 1600 osób. Przy czym wariant 1600 jest raczej mało prawdopodobny. Nieważne, nie o bank mi chodzi. Tak więc rzeczona przyjaciółka po kilkunastu latach pracy spłodziła cv i rozsyła je gdzie się da. Nawet do mojej byłej korporacji ;).

W każdym razie myślę, że będzie jej trudno odnaleźć się w normalnym(sic!), nie bankowym, biznesie. Szybciej, kreatywniej i bez odpowiedniego wynagrodzenia, do którego się przyzwyczaiła. Trzymam kciuki.

żeby nie musieć…

wysłuchiwać odmiany słowa na s i na t we wszystkich przypadkach, liczbach i formach obocznych, przez cały weekend obowiązywał zakaz uruchamiania środków masowego przekazu. W sobotę nie było to trudne, cały dzień spędziliśmy zabawiając Mężową Ciotkę. W niedzielę było trochę trudniej, ale że dzień był słoneczny (nie znaczy ciepły) udało znaleźć inne równie (bardziej) frapujące zajęcia.

Moje pytanie do Was: czy można już włączyć tv? czy jeszcze poczekać?

sport…

… to zdrowie? Porąbało tego co to wymyślił. Przejechałam się rowerem po osiedlu i teraz wszystko mnie boli ;).

Mała Pierdoła dała upust zadziwieniu pomieszanemu z rozpaczą poprzez przeraźliwe skowyczenie i szczekanie sopranem. Jak to, mojej Pani wyrosły dwa kółka, a co najgorsze nie pachnie jej trop i naj naj gorsze – jest szybsza ode mnie. Ale na ostatniej prostej do domu i tak Ją prześcignę!

od dwóch…

… dni chodziłam trochę struta. Nie mogłam znaleźć aparatu. Pamiętałam, że był w aucie na podłodze, za tylnim siedzeniem (żeby złodzieje nie wypatrzyli). A potem zniknął gdzieś w pomroku dziejów. Bez paniki, pomyślałam, może jest w Warszawie. Delikatnie w półsłówkach odpytałam Pana Męża, tak aby nie wywołać tyrady na temat poszanowania własności. Niestety nie widział go nigdzie. Zaczęło się intensywne myślenie. Co po czym następowało, czy auto było  myjni, czy w serwisie, kto do niego wsiadał i jak zostało przygotowane do wyjazdu na narty. Bingo! Kontenerek, w którym czasami wozimy Małą Pierdołę, w środku torba z jej skarbami i… oczywiście aparat! Małe a cieszy… euforyczne szczęście pewnie potrzyma mnie jeszcze do jutra ;).

w radio podali…

… że UE chce wprowadzić zakaz jednorazówek w sklepach. I dobrze, i jestem za. Jestem typowym spontanicznym zakupowcem. Jak mi się przypomni, to wpadam do sklepu i kupuję co potrzeba. Jeśli mam wybór zawsze wybieram torbę papierową i nawet jeśli miałbym za nią zapłacić (póki co nie muszę), to także bym ją wybrała.

W moim ulubionym samochodowym radio poproszono słuchaczy o zabranie głosu w dyskusji, O dziwo wszyscy byli na tak, co nieczęsto się zdarza. Ja natomiast pomyślałam tylko o jednym, ile jest firm produkujących te torby, ilu ludzi tam pracuje i co oni będą robić.

Maciek…

… to największa kocica na osiedlu, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. Dziś od rana zaczepiła Małą Pierdołę, aby się trochę pobawić. Niestety kiedy nadeszło wsparcie w postaci buldożka francuskiego zrobiło się mniej przyjemnie ;).

 

wyższość…

… mieszkania w bloku nad domem jest jedna i znacząca. Można stać pod prysznicem godzinami, a ciepła woda się nie skończy. W domu, niestety, 120 litrów wystarcza na 20 minut przyjemności, no w porywach do 30, w zależności od siły strumienia.

Wyższość mieszkania w domu nad blokiem jest jedna i znacząca. Ogród. Nie, żebym kochała się w ziemi babrać, ale już z samego rana Mała Pierdoła może ścigać małe niebieskie ptaszki, które upatrzyły sobie nasz trawnik, a ja mogę zasiąść na kanapie i wygrzewać stare kości w promieniach popołudniowego słońca delektując się ciszą (czytaj jazgotem ptasiej gawiedzi).

telefon.

Czasami odbieram telefony od numerów których nie znam. Nieczęsto, ale zdarza się. Dziś nawet nie zerknąwszy kto zacz dzielnie wyskrzeczałam tak słucham wprost do mikrofonu. Nie spodziewałam się usłyszeć po drugiej strony właśnie Jego. Jest jedną z niewielu osób, które nieprzerwanie szanuję i to już prawie od dwóch dekad. Macie jakieś autorytety w życiu, osoby, które darzycie szacunkiem? U mnie z tym krucho i zastanawiam się, czy to moja cecha osobnicza, czy po prostu taki jest dziś ten świat?

komplement czy obelga?

Pan Mąż potrafi przez dwadzieścia minut preorować na temat tego jakim skurwysynem trzeba być, aby dobrze się czuć w korporacji. A potem zupełnie beztrosko rzucić coś w stylu to Ty powinnaś pracować w korporacji nie ja, lepiej byś sobie radziła.

Przychodzi mi jedno słowo na myśl: ZONK.

Drogi Panie Mężu korporacje to ja rzuciłam, abyś mógł Ty rozkwitać. Zapomniałeś już? Poza tym masz mnie za skurwysynkę?

wieczorem…

… wróciłam do domu. Po drodze zajrzałam do mieszkania, w którym będziemy mieszkać po sprzedaniu domu. Przez ostatnie dwa tygodnie robota prawie nic się nie posunęła, a on (Pan Majster) zawracał mi głowę, że farbę potrzebuje i kolory trzeba wybrać. Chyba dziś na niego nakrzyczę. Drzwi wewnętrzne przesunęłam już na drugą połowę maja, jeszcze kuchnię muszę przesunąć.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: