szlag jasny…

… by to trafił! Zostawiłam sprzęt do podpisu elektronicznego w Warszawie. Skutek: drukowanie pitów i fatygowanie się do urzędu skarbowego.

już za …

… kilka godzin zaczniemy zmierzać w kierunku domu. Uff! Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Na długi weekend jakoś dziwnie nie mamy planów w tym roku. A Wy jak zabijecie te kilka wolnych chwil?

Nie mogę…

… narzekać wyjazd można zaliczyć do udanych, nawet bardzo udanych, choć już w piątek zbiłam tylnią szybę w samochodzie i musieliśmy czekać prawie godzinę na auto zastępcze. Ale nie to było powodem do zmartwień. W sobotę coś się stało z naszą suczką, że wszystkie psy w Ochotnickiej wsi zaczęły ją napastować. No to zamknęłam Małą…

nie mogę zrozumieć…

… dlaczego ludzie mieszkający w blokach kupują labradory. Są grube, ociężałe, niewybiegane. Jest tyle ras, które nadaje się do mieszkania w małej przestrzeni. Labrador do nich nie należy. Ale nie o tym… Za cztery godziny wyjeżdżam na święta. Nie, nie do domu, a w góry. Będzie brat z rodziną, przyjaciele, przyjaciele przyjaciół. Cieszę się i…

spacerowo.

Czego używacie do obróbki zdjęć? Jak Lightroom, niestety jest to wersja próbna ograniczono czasowo, co wiąże się z koniecznością zmiany daty systemowej. Myślicie, że cofanie daty, to takie samo piractwo jak wklepanie jakiegoś klucza z cracka, czy może trochę mniejsze ;).

Pan Mąż…

… jest niezwykle cierpliwym człowiekiem. Trudno go zdenerwować. Wczoraj wrócił z pracy tak nabuzowany, że w niespełna godzinę zdążył milion razy powiedzieć, że nienawidzi, czterokrotnie opieprzyć kierowcę przed nami, że nie dość szybko włącza się do ruchu, złamać milion przepisów drogowych i jeszcze jeden milion razy przypomnieć, czego nienawidzi. Najbardziej nienawidzi tego, że praca w…

jakoś w…

… Warszawie nic ciekawego się nie dzieje ;). Zwłaszcza, że siedzę sama w mieszkaniu. Od rana poczta, psi fryzjer. weterynarz, za chwilę jadę na spotkanie z projektantką w sprawie zmian w lofcie. Szkoda, że Pan Mąż pracuje w niemieckiej korporacji. Gdyby to była nasza stara – bez problemu mógłby się urwać i pobyć trochę ze…

wczoraj…

… w małym miasteczku na prawie południu Polski zaszliśmy do marketu. Przed nami w kolejce stał 12-letni chłopiec, który wśród swoich zakupów miał dwa piwa. Byliśmy ciekawi, czy kasjerka mu sprzeda to piwo, czy nie… Jak myślicie? Oczywiście, że sprzedała, bez mrugnięcia okiem. Niestety Pan Mąż nie pozwolił mi zareagować, ponieważ rzecz działa się w…

przychodzi…

… taki dzień kiedy problemy się piętrzą, wyolbrzymiane przez smutną pogodę i galopujący PMS. Więc…

jeżeli mogę…

… to zawsze wybieram autostradę. I mam gdzieś gadanie Magdy, że zwykłą drogą dojedzie się tak samo szybko jak autostradą, bo niej trzeba przecież dojechać. Magda robi rocznie między pięć a siedem tysięcy kilometrów, więc jej wybaczam, może głupio gadać. Autostradę wybieram nie dlatego, że mogę szybciej jechać.   Są dużo ważniejsze powody: bezkolizyjne skrzyżowania…

Kraków…

… był moim młodzieńczym marzeniem, chciałam tam mieszkać. Niestety( 🙂 ) pojawił się Pan Mąż i plany wzięły w łeb. Przez lata Pan Mąż nie mógł zrozumieć mojej fascynacji tym miastem. Do wczoraj. Pojechał tam służbowo, a późnym popołudniem zadzwonił zwrócić mi honor, że Kraków jest super, że pięknie odrestaurowany… i inne ochy i achy….

w banku…

… w którym pracuje moja przyjaciółka inkwizycja planuje duże zwolnienia, zwłaszcza w naszym mieście. Mówi się, że redukcja obejmie między 200 a 1600 osób. Przy czym wariant 1600 jest raczej mało prawdopodobny. Nieważne, nie o bank mi chodzi. Tak więc rzeczona przyjaciółka po kilkunastu latach pracy spłodziła cv i rozsyła je gdzie się da. Nawet…

żeby nie musieć…

wysłuchiwać odmiany słowa na s i na t we wszystkich przypadkach, liczbach i formach obocznych, przez cały weekend obowiązywał zakaz uruchamiania środków masowego przekazu. W sobotę nie było to trudne, cały dzień spędziliśmy zabawiając Mężową Ciotkę. W niedzielę było trochę trudniej, ale że dzień był słoneczny (nie znaczy ciepły) udało znaleźć inne równie (bardziej) frapujące…

sport…

… to zdrowie? Porąbało tego co to wymyślił. Przejechałam się rowerem po osiedlu i teraz wszystko mnie boli ;). Mała Pierdoła dała upust zadziwieniu pomieszanemu z rozpaczą poprzez przeraźliwe skowyczenie i szczekanie sopranem. Jak to, mojej Pani wyrosły dwa kółka, a co najgorsze nie pachnie jej trop i naj naj gorsze – jest szybsza ode…

od dwóch…

… dni chodziłam trochę struta. Nie mogłam znaleźć aparatu. Pamiętałam, że był w aucie na podłodze, za tylnim siedzeniem (żeby złodzieje nie wypatrzyli). A potem zniknął gdzieś w pomroku dziejów. Bez paniki, pomyślałam, może jest w Warszawie. Delikatnie w półsłówkach odpytałam Pana Męża, tak aby nie wywołać tyrady na temat poszanowania własności. Niestety nie widział…

w radio podali…

… że UE chce wprowadzić zakaz jednorazówek w sklepach. I dobrze, i jestem za. Jestem typowym spontanicznym zakupowcem. Jak mi się przypomni, to wpadam do sklepu i kupuję co potrzeba. Jeśli mam wybór zawsze wybieram torbę papierową i nawet jeśli miałbym za nią zapłacić (póki co nie muszę), to także bym ją wybrała. W moim…

Maciek…

… to największa kocica na osiedlu, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. Dziś od rana zaczepiła Małą Pierdołę, aby się trochę pobawić. Niestety kiedy nadeszło wsparcie w postaci buldożka francuskiego zrobiło się mniej przyjemnie ;).  

wyższość…

… mieszkania w bloku nad domem jest jedna i znacząca. Można stać pod prysznicem godzinami, a ciepła woda się nie skończy. W domu, niestety, 120 litrów wystarcza na 20 minut przyjemności, no w porywach do 30, w zależności od siły strumienia. Wyższość mieszkania w domu nad blokiem jest jedna i znacząca. Ogród. Nie, żebym kochała…

telefon.

Czasami odbieram telefony od numerów których nie znam. Nieczęsto, ale zdarza się. Dziś nawet nie zerknąwszy kto zacz dzielnie wyskrzeczałam tak słucham wprost do mikrofonu. Nie spodziewałam się usłyszeć po drugiej strony właśnie Jego. Jest jedną z niewielu osób, które nieprzerwanie szanuję i to już prawie od dwóch dekad. Macie jakieś autorytety w życiu, osoby,…

komplement czy obelga?

Pan Mąż potrafi przez dwadzieścia minut preorować na temat tego jakim skurwysynem trzeba być, aby dobrze się czuć w korporacji. A potem zupełnie beztrosko rzucić coś w stylu to Ty powinnaś pracować w korporacji nie ja, lepiej byś sobie radziła. Przychodzi mi jedno słowo na myśl: ZONK. Drogi Panie Mężu korporacje to ja rzuciłam, abyś…

wieczorem…

… wróciłam do domu. Po drodze zajrzałam do mieszkania, w którym będziemy mieszkać po sprzedaniu domu. Przez ostatnie dwa tygodnie robota prawie nic się nie posunęła, a on (Pan Majster) zawracał mi głowę, że farbę potrzebuje i kolory trzeba wybrać. Chyba dziś na niego nakrzyczę. Drzwi wewnętrzne przesunęłam już na drugą połowę maja, jeszcze kuchnię…