czas…

… wciąż go mało. Dopiero mail od dziewczyn o pracujących sobotach przypomniał mi, a raczej uświadomił, że kończy się kolejny miesiąc. Zwykle początek roku, zwłaszcza styczeń, ciągnął się jak flaki z olejem. Nie w tym roku.

I problem nie polega na tym, że nie ma na coś czasu. Problem polega na tym, że przestaje się zauważać upływ dni, że wszystkie takie same. Nadmiar przygód dla innych pożądany, ale drugich staje się szarą rzeczywistością. A szara rzeczywistość ma jedną cechę, której nie lubię – zabija marzenia.

Ostatnio brat Pana Męża stwierdził, że my to mamy szczęście, wciąż nam coś się układa. Tylko jakoś nie wziął pod uwagę faktu rozłąki, ciągłych przeprowadzek, stresu z podejmowania ryzykownych decyzji. Szwagier należy do osób, które chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. A tak się przecież nie da. Żeby mieć trzeba zaryzykować, trzeba oddać coś w zamian, choćby pielesze domowego ogniska, choćby spokój ducha po dobrze przespanej nocy. Tak to już jest, że za darmo nic się nie dostaje.

Bo, kochani moi, szczęściu trzeba pomóc, schylić się po pieniążek na drodze, zagrać w lotto, przejść przez drzwi. Od siedzenia na dupie i ciągłego narzekania nic się nie zmieni. Tylko działanie może wprawić w ruch maszynkę do przygód. A wszystko co nam się przydarza jest konsekwencją naszych decyzji i dokonywanych przez nas wyborów.

w ramach…

… testowania możliwości starego-nowego wordpressa dziś testuję połączenie z facebookiem. Na blogerze było to nieco prostsze, bardziej intuicyjne, a tutaj? No cóż, pewności co z czym połączyłam, ani co się gdzie wyświetli nie mam… ale jestem dobrej myśli.

 

wiele się zmieniło…

… na wordpressie. Czy wszystko na korzyść? Dziś jeszcze nie umiem się zdecydować. Póki co czytam, czytam, czytam, oglądam, oglądam, oglądam.

wiosna.

Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty…. Nareszcie chciałaby się rzec, choć zima tego roku podobała mi się bardziej niż kiedykolwiek. Może to te poranne spacery z Małą Pierdołą po których tak cudnie było wrócić do ciepłego domu i zrobić sobie herbatę z cytryną albo sokiem porzeczkowym.
Morze zieleni za moim oknem (czy ja na pewno jestem w Warszawie?) jeszcze nie rozkwita, jeszcze nawet nie pączkuje nieśmiało, ale ja z nadzieją co dzień rano spoglądam przez okno, że może to dziś, może już…
Sprzedaż domu się komplikuje. Myślałam, że temat odfajkowany, ale jednak nie… nic to… oby mieć tylko takie problemy w życiu.
I jeszcze jedno przyszło mi właśnie do głowy… czas zabrać się za PIT-y.

klamka zapadła.

Umowa na loft podpisana. Trochę się zdziwiliśmy widząc datę oddania rok późniejszą niż wynikało to z rozmów… Traktujemy ten zakup jako inwestycję emerytalno-rentową. Tylko co my zrobimy jeśli nie oddadzą mieszkania jak obiecują w marcu przyszłego roku tylko za dwa lata. Czy przez ten rok(dwa) lata nie zmienimy znowu planów i pomysłów na życie. Czy zdążymy tam zamieszkać choćby przez moment. Okaże się…

Z każdym rokiem rok trwa coraz krócej. Kolega kiedyś mi dowodził, że to poniekąd logiczne, kiedy ma się 7 lat to rok stanowi 1/7 naszego życia, kiedy ma się prawie 40… to cóż, rok to niewiele.
Panie Mężu przestań być pracoholikiem, spędźmy trochę czasu razem zanim nam się skończy. Pieniądze nie zrekompensują nie uściskanych uścisków, niewycałowanych całusów, niewypowiedzianych kocham Cię

 

W sobotę prawie na moich oczach dwie osoby straciły życie, w piątek widziałam karambol 20 aut na niemieckiej autostradzie. Co dzień w czyimś życiu zachodzą nieodwracalne zmiany, a ja narzekam, że za zimno, za ciepło, że kolor nie ten… Jakim prawem.

 

 

>się porobiło.

>

Mała Pierdoła od 3 w nocy ma biegunkę. A ja muszę ją dziś zostawić na prawie 6 godzin. Po konsultacji z weterynarzem dostała nitrofuroksazyd i znikomą porcję jedzenia na śniadanie. Mam nadzieję, że wytrzyma. A jak nie wytrzyma pozostaje nadzieja, że załatwi tę sprawę na dywanie a nie na moich woskowanych deskach.

jak chorobliwie skąpym można być.

Pan, który chce kupić nasz dom jest obłąkany. Piszę to z pełną odpowiedzialnością. Domówiliśmy cenę domu a on teraz negocjuje z notariuszami czy wezmą od niego 2500 czy może 2450 zł za akt notarialny, czy wezmą 6 zł za stronę wypisy czy może 5,5 (akt ma ok. 10 stron). Obłęd. I jeszcze próbował na mnie przełożyć koszty aktu notarialnego. Takiego tupetu to już dawno nie widziałam. Oby ta transakcja doszła do skutku zanim wybuchnę.

Swoją drogą może nie bez kozery jest powiedzenie, że oszczędzają bogaci to i nam się opłaci.

>patrzeć jak na wariatkę.

>

Zazwyczaj zarzuca mi się (Pan Mąż szczególnie), że jestem zamknięta w sobie, że nie wie się co ja sobie myślę tam w środku, że duszę problemy głęboko. A już w następnej chwili, kiedy próbuję ubrać uczucia w słowa patrzy się na mnie jak na wariatkę (Pan Mąż szczególnie). Dziwna to sytuacja. I chyba niekoniecznie spowodowana odmiennością płci naszych. Może nie mam racji, może to jednak kwestia płci. Czasami mam wrażenie, że ja o teorii względności a On (Ona, Ono) o mistycznych uniesieniach. A może to wszystko kwestia mojego postrzegania świata.
W każdym razie nie martwcie się, wszystko u nas dobrze, a to tylko takie tam…. rykoszetem. 

>wrażenie.

>

Mam nieodparte wrażenie, że tracę mojego męża. Im bliżej do przeprowadzki tym dziwniej on się zachowuje. Do tego dochodzą sny, które nie raz okazywały się prorocze. Nie wiem co myśleć. Myślałam, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi…

>ognista przygoda.

>W ubiegły piątek na mojej drodze pojawiło się zadziwiające zjawisko. Po raz pierwszy w życiu widziałam takie coś. Nigdy nie kupię Chryslera ;).

>dom…

>

… sprzedany. Z jednej strony super, bo nie trzeba będzie brać kredytu na Warszawę, ale z drugiej strony… smutek. Znowu przeprowadzka. Muszę się otrząsnąć. Jakoś grustno mi się zrobiło.

>kiedyś…

>

… była taka piosenka harcerska Buty. Szło mniej więcej: kilometrów, ile w życiu przeszedł człowiek, nikt nie zliczy tylko buty o tym wiedzą. Niestety nie udało mi się jej wyszperać na youtube. Być może nikt już jej dziś nie śpiewa. W każdym razie po miesiącu od zakupu auta na liczniku czytam co następuje: 4238km.

>rosyjskie konfitury…

>

Lubię Jandę. Od czasu jak jestem starszą Panią nawet bardzo ją lubię. Dziś przypadkiem włączyłam program pierwszy i okazuje się, że dziś w Teatrze Telewizji lecą Rosyjskie konfitury w reżyserii właśnie Jandy. Zamierzam obejrzeć. Zwłaszcza, że od dziecka przepadam za rosyjską literaturą.

>szybko, szybciej…

>

Mam takie doświadczenie, że im więcej do zrobienia tym szybciej mija czas. Pewnie Wy też. Ostatni tydzień mignął mi gdzieś niepostrzeżenie. Teraz mam chwilkę w oczekiwaniu klienta na dom. Będzie już tu drugi raz, jest znaczna szansa, że kupi. Tfu, tfu.. żeby nie zapeszyć. W sprawie przeprowadzki do Warszawy, wróciliśmy do wersji loftu. Mieszkanie z kominkiem, które Pan Mąż znalazł w międzyczasie okazało się mieć wadę prawną. A poza tym? Poza tym słońce świeci, Pan Mąż krząta się w kuchni a Mała Pierdoła chce na ogród. Wiosna?

>starzeję się.

>

Dawniej po 1000km w dwa dni wcale, a wale nie byłabym zmęczona, tylko planowała już następną wyprawę. Dziś nie dość, że muszę odespać to na myśl o samochodzie robi mi się słabo (mimo, że fajny on jest, oj fajny!).  Nawet nie chcę myśleć jak to będzie po czterdziestce. Mama zawsze mówiła, że jak po czterdziestce się obudzisz i nic Cię nie boli, to znak że nie żyjesz. Niebawem się przekonam.
Ale nie tylko ja mam dość podróży na jakiś czas. Mała Pierdoła jak tylko zbliżam się do drzwi prowadzących w stronę garażu ucieka pod stół. Ona też ma dość po tej podróży. Chyba już nie będzie lubiła jeździć autem. 

>gdzie byłam?

>http://maps.google.pl/maps?f=d&source=s_d&saddr=pozna%C5%84&daddr=wyszk%C3%B3w+to:warszawa+to:kluczbork+to:pozna%C5%84&hl=pl&geocode=FWaoHwMd8EECASm3CuHs0kQERzHRvzQDmDHqpA%3BFdSAIgMd221HASm7n29oo-UeRzG55YIuU3PGzA%3BFSz2HAMdBZ9AASkBn4aaZsweRzH80-qIKr7wcg%3BFb7GCQMdVvwVASkDoI6T32AQRzHsudSFuiFrPg%3BFWaoHwMd8EECASm3CuHs0kQERzHRvzQDmDHqpA&mra=ls&sll=52.025459,19.204102&sspn=8.074481,22.038574&ie=UTF8&ll=51.7826,19.208125&spn=1.6205,4.58137&output=embed
Wyświetl większą mapę

Zmęczyłam się nie powiem. Starość nie radość. Wyruszyłam w poniedziałek o 9.00 a wróciłam dosłownie kilka minut temu…

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: