31-01.2011, zagubione-znalezione.

Nie, żebym musiała znowu powiedzieć a nie mówiłam. Portfel oczywiście się znalazł, ale kiedy pytałam czy nie upchał go gdzieś w swoim pedantycznym amoku, to robił mi awanturkę. Jutro powinnam go mieć u siebie, uff… Zwłaszcza, że w środę rano jedziemy w góry.  W weekend znalazłam klienta na moje auto. Dlaczego? Ponieważ w sobotę odkryłam…

29-01-2011, sierota jestem.

> Dokumenty nie odnalazły się w domu. Zniknęły na dobre. W poniedziałek czeka mnie wizyta w wydziale komunikacji i w urzędzie miasta celem wyrobienia nowych. Najgorsze jest to, że w środę wyjeżdżam z przyjaciółką i jej dziećmi na krótkie ferie. Nie będę mogła prowadzić, chyba, że dostanę jakieś zaświadczenie z urzędu (o ile to w…

28-01.2011, podsumowanie tygodnia.

Po pierwsze: w sprawie przeprowadzki nadal nic nie wiadomo, wyjaśni się raczej pod koniec przyszłego tygodnia. Po drugie: Mała Pierdoła zeżarła wczoraj maść na łojotokowe zapalenie skóry, w efekcie czego Pan Mąż miał atak paniki, przemiły doktor Mikołaj zaaplikował małej zastrzyk i jakieś tabletki na wchłanianie toksyn. I dziś już wszystko ok. Po trzecie:  śniło…

27-01.2011, mała (dręcząca) myśl.

> Dopadała mnie wczoraj wieczorem. Powinnam dla własnego dobra się rozwieść. Małżeństwo wpływa rozleniwiająco na człowieka, a w zasadzie nie małżeństwo tylko dobrobyt. A może nie dobrobyt, tylko ta łatwość scedowania problemów, w tym zarabiania pieniędzy, na tę drugą osobę. Jakiby tu cel w życiu sobie znaleźć, co byłoby warte wysiłku?

26-01.2011, załatwiłam się…

… na cacy. Nie mam ani dokumentów, ani kart, ani dowodu rejestracyjnego auta. Hope, portfel został w domu. Skutek jest taki, że do piątku pozostają mi tylko spacery z małą pierdołą. Skleroza nie boli… a szkoda.

25-01.2011, smaki dzieciństwa.

W latach osiemdziesiątych kupno czegokolwiek poza obrzydłym blokiem czekoladopodobnym lub andrutami od prywaciarza graniczyło z cudem. Dlatego mój tata (a może to babcia) wymyślił taki przepis: na patelni rozgrzej nieco tłuszczu (oliwa lub margaryna, jak kto woli) połóż dwie kromki chleba i obsmaż na złoto pilnując, aby się nie przypaliło przełóż na talerz, posmaruj powidłami…

24-01.2011, Warszawa – again.

>Niestety pada śnieg. Niestety ponieważ, w aucie warszawskim nadal są letnie opony i muszę pojechać wymienić. Jutro jedziemy oglądać kilka działek i domów. Będzie wesoło ;).

23-01.2011, moce super psa.

> Dziś są wyraźnie nadszarpnięte. Po wczorajszym popołudniu z labradorką spałą jak zabita, a dziś na spacerze ani razu nie włączyła pędu super psa. Spokojnie obeszłyśmy osiedle i jeszcze spokojniej wróciłyśmy do domu. Szczęsliwie powrócił mrozik. Powietrze jest rześkie i świat wydaje się lepszy.

21-01.2011, nie zgadzam się!

> Nie i już. Nie widzę żadnego powodu dla którego z mojej żałosnej emerytury miałbyć wypłacone odszkodowania rodzinom „katyńskim”. Bo i dlaczego? Wypadek jak miliony innych. Dlaczego oni akurat mają dostać więcej niż zasiłek pogrzebowy z zusu i odszkodowanie z pzu? Innym wystarcza, a im nie? Dlaczego? Teraz każdy kto zginie w wypadku dostanie ćwierć…

20-01.2011, pracowicie…

> … spędziłam dzień, załatwiłam milion różnych spraw, ale największą niespodzianką dnia był telefon w sprawie sprzedaży domu. Och! Gdyby tak udało się załatwić to szybko.

19-01.2011, dlaczego?

> 09:05 Te cholerne drukarki nie chcą drukować?? 11:45 Drukarka nadal nie chce drukować, ale mam ją gdzieś…  Wczoraj w amoku poduszkowym znalazłam fajną instrukcję na uszycie poduszki, z serii łatwa prosta i przyjemna. Zmierz dokładnie wszystkie boki poduszki i dodaj po 4 cm do każdego wymiaru na margines szwu. Rozłóż materiał i zaznacz na…

18-01-2011, idzie wiosna?

> 08:14 Trochę szkoda. Dobrze się czułam w mroźne dni. Polubiłam zimę. A teraz szaro, buro i ponuro. Idzie wiosna? Deszczem? 09:13 Blog Koronki tak mnie zauroczył, że postanowiłam pożyczyć od mamy maszynę. Czy coś z tego wyjdzie? Być może. Jeśli uda mi się odkopać gdzieś umiejętności, które zatraciłam będąc jeszcze nastolatką. 13:53 Matka zawsze…

17-01.2011, uświadomiłam sobie…

> … z całą bolesnością tego faktu. To nie jest tak, że jeszcze wszystko zdążę, na wszystko mam czas, a życie przede mną. To nie jest tak… 14:31 Porobiłam zdjęcia, wystawiłam ogłoszenie o sprzedaży domu. Teraz tylko czekać. A moment nie najlepszy. Podobno rynek nieruchomości wciąż w dołku. Poprzedni dom sprzedałam w dwa tygodnie od…

14-01.2011, lady jogging.

> 08:44 Jeszcze przed siódmą, zaraz po wyekspediowaniu Pana Męża do pracy idziemy z Małą Pierdołą na spacer. Dziś Lady Jogging postanowiła nas staranować, nie wiedzieć dlaczego. Postanowiła również staranować rozpędzonego busa, który jakimś cudem zatrzymał się metr od niej. Gdyby była taka pogoda jak wczoraj, tzn. ślizgaweczka poranna, nie przeżyłaby tego spotkania. Swoją drogą…

13-01.2011, warszawski czwartek.

>08:55 Powinnam dziś zwolnić jedną taką. Ale nie mam nastroju. Zrobię to w przyszłym tygodniu. A właśnie ogłoszenie na nową taką trzeba dać. 14:17 Smutno mi.18:30 Łez kilka uroniłam przy truskawkowym winie.

12-01.2011, polegać na …

> 14:49 Umówiłam się w poniedziałek, że dziś o 14.00 przyjedzie Pan do Sprzątania Zrobi co trzeba + okna. Czekam i nic, nawet zadzwonić się nie chce, że nie przyjedzie. Wydawałby się, że ciężko o pracę i pieniądze w tym kraju. Czasami mam wrażenie, że nie.16:20 Szybki prysznic, laryngolog wizyta u przyjaciół… bardzo ważne spotkanie…

11-01.2011, mała pierdoła.

> 09:59 Mała pierdoła chora. O drugiej w nocy zażądała spaceru. Wstałam i poszłam, na całe szczęście, gdyby zrobiła to w domu byłaby masakra. Wymioty i takie tam. Byłyśmy już u lekarza, ścisła dieta, dwa zastrzyki, 2 tabletki i będzie dobrze. Nie służy jej buszowanie po warszawskich trawnikach? 12:51 Mała Pierdoła głównie śpi. Jak śpi…

10-01.2011, warszawski poniedziałek.

> 10:39 Spraw do załatwienia wiele, ale plan ich wykonania lekko się rozsypuje. Po pierwsze o 13:00 z psem do fryzjera. Po drugie jutro do Wyszkowa, potem odebrać Panią Katarzynę z dworca, a następnie spotkać się z kilkorgiem znajomych w susharnii celem celebracji własnych urodzin. Pana Męża oczywiście nie będzie, ponieważ akuratnie ma spotkanie we…

09-01.2011, sąsiedzkie pogaduszki.

> 09:31 Wczoraj wieczorem na spacerze spotkałam sąsiada. Opowiedział mi o planach gminno-deweloperskich wobec naszego osiedla. Niebawem ma powstać kilkanaście szeregowców tuż za domem słynnego piłkarza. Ochrona ma zniknąć, bo drogi oddano już gminie. Nie są to dobre wieści. Mieszkamy tu niecały rok. Mieliśmy nadzieję pomieszkać tu jeszcze z 9 lat. Ale wszystko składa się…

08-01.2011, urodziny…

>10:05 … można uznać za udane, nawet jakieś małe hulańce doszły do skutku. Ostatni goście właśnie odjechali. Można położyć się spać. 13:58 Nie cierpię dnia po. Zawsze jest  rozbity. 20:53 Familia przespała cały dzień ;).

07-01.2011, nerwówka z samego rana.

> 10:41 Tak to jest kiedy robi się kilka rzeczy naraz (mężczyźni nie znają tego, są jednowątkowi). Rozmawiam na gg i przez telefon, czytam umowę z tesco i drukuję zamówienia. Efekt? Trzy zamówienia usunięte zamiast wydrukowane. Mały zawał, na szczęście całkiem niedawno dorobili opcję dziennika zdarzeń a w niej (co za niespodzianka) opcję przywracania. Dzięki…

6-01.2011, życie potrafi zaskakiwać.

>10:17 Wybieramy się na Weekend Pazury, choć osobiście wolałabym Opowieści z Narnii lub Tron. Nie macie wrażenia, że za dużo tych wolnych dni jest, człowiek nie ma co ze sobą zrobić. 15:33 Zamiast kina wyszedł obiad u mamy. Nic to, może w sobotę zobaczymy co inni zobaczyli już dziś. Zastanawiacie się czasem jak to będzie,…

05-01.2011, czkawką…

> … się czkają wielomiesięczne zaległości w księgowaniu. VAT kwartalny nie sprzyja systematycznej pracy. Stos faktur urósł do jakichś 15cm. Zupełnie niepotrzebnie zrobiłam upgrade systemu. Czkawka numer 2 – przy księgowaniu starego roku dla każdej pozycji ręcznie muszę zmienić stawkę VAT. A to już nie fajne. 14:59 Zaczyna prześwitywać blat biurka, niestety księgowanie zaprowadziło mnie…

05-01.2011, w tym roku…

>… grypa jeszcze mnie nie dopadła. Ale dziś nadjedzie, razem z zakatarzonym Panem Mężem. Szkoda mi go, ale z wiadomych względów wolałabym, aby właśnie dziś do domu nie wracał ;). Mam nadzieję, że chociaż pójdzie do lekarza i przywiezie jakieś stosowne medykamenty.

04-01.2011 kompot morelowy…

… taki maminy, zajadam dużą łyżką wprost ze słoika. Mam jeszcze jeden dzień na luksus bycia sobą. Pan Mąż powróci jutro z kresów. Bezmyślnie gapię się na canal+ coś o filmie fish tank. Wg nich i kogoś tam jeszcze całkiem dobry. Dawno nie byłam w kinie, a Wy? Ostatnio na Incepcji… której koncepcja całkiem mi…

04-01.2011 zimno mi…

… mam wrażenie, że będę chora. A może to tylko psyche. W każdym razie dziś katuję się Santaną i Maria Maria. Słuchając tej piosenki z niewiadomych przyczyn czuję się piękniejsza i atrakcyjniejsza…

03-01.2011 może się…

… bardzo nie chcieć żyć, można mieć smutki, ale z psem wyjść trzeba. Wtedy zaczyna działać magia… Kiedy ta mała pierdoła w pełnym pędzie na lodzie traci jakąkolwiek zdolność do kontrolowania swojego ciała zaczynasz chichotać. Kiedy chichoczesz, mała pierdoła patrzy na Ciebie ze zdziwieniem o co chodzi, więc chichoczesz jeszcze bardziej, bo przecież zdziwiona pierdoła…

03-01.2011 burza w szklance wody…

Mam dość. Miało być tak pięknie, wyszło jak zawsze. Miały być korzenie, stabilizacja a tu kolejna przeprowadzka zagląda w oczy. Ja naprawdę nie mam ochoty na przeprowadzkę do Warszawy. Stanowczy sprzeciw wyrażam wszem i wobec. Tyle, że nikt mnie nie słucha. Pan Mąż w pogoni za złotówką ma za nic rodzinę, dom, przyjaciół, a nawet…